Dzisiaj jest 19 lis 2017, 23:51

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 24 wrz 2010, 21:45 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 paź 2005, 9:46
Posty: 1081
Lokalizacja: sam już nie wiem...
Indie to wśród Trampów popularny kierunek (i słusznie :)), tak więc z Elą postanowiliśmy zaznać ciepła i słońca w czasie, gdy w Polsce z tym bywa trudno.
Finnair ma teraz dobrą promocję - do Delhi przez Helsinki (i z powrotem) za 1750 zł, która powinna się utrzymać jeszcze do końca września. Tak więc jest chwila czasu do namysłu/na wzięcie urlopu.
Koszty: poza biletem, wizą (224 zł) i ew. szczepieniami, cała reszta (na miejscu) to już taniocha (do 1000 zł na 2 tygodnie).
Trasa: do ustalenia.
Ze względu na mobilność chcielibyśmy by grupa się zmiesciła do 1 motorikszy, której pojemność oceniam na max 4 osoby - rekordu indyjskiego bić nie zamierzamy :rotfl:) Zapraszmy więc znajomych, płeć nie gra roli :P

_________________
"Moja ojczyzna jest rozprzestrzeniona, składa się z adresów w różnych krajach (...) tworzą ją setki drzwi, które wiem, jak otworzyć, autobusy, których numery pamiętam, ulice, przystanki, budki z gazetami, twarze, głosy" (R. Kapuściński, Lapidarium)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 25 wrz 2010, 7:19 
Offline
duża brązowa
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 lis 2005, 18:41
Posty: 354
Lokalizacja: Łowicz
My z Yodą postaramy się zapewnić jakieś dodatkowe atrakcje...

_________________
http://www.bastazja.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 24 paź 2010, 8:11 
Offline
duża brązowa
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 lis 2005, 18:41
Posty: 354
Lokalizacja: Łowicz
Próbka atrakcji północnych Indii jest już na naszym blogu tu i tu (ta druga część jest znacznie ciekawsza :zawstydzony: )

_________________
http://www.bastazja.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 gru 2010, 12:19 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 paź 2005, 9:46
Posty: 1081
Lokalizacja: sam już nie wiem...
Tośmy z Elą wrócili wczoraj! Ostatecznie skupiliśmy się na wschodzie kraju (Zachodni Bengal, Orisa, Bihar).
Jasiek atakuje (pewnie dosłownie - przynajmniej werbalnie) jeszcze przez tydzień.
Jutro postaram się przekazać papryczki tym co się o nie dopominali.
Mikrorealacja (pewnie bardziej poradnik) jakaś się napisze...

_________________
"Moja ojczyzna jest rozprzestrzeniona, składa się z adresów w różnych krajach (...) tworzą ją setki drzwi, które wiem, jak otworzyć, autobusy, których numery pamiętam, ulice, przystanki, budki z gazetami, twarze, głosy" (R. Kapuściński, Lapidarium)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 gru 2010, 12:25 
Offline
duża brązowa
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 lis 2005, 18:41
Posty: 354
Lokalizacja: Łowicz
My dziękujemy za odwiedziny (no i dostawę produktów z Polski :) )

_________________
http://www.bastazja.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 18 lut 2011, 0:14 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 paź 2005, 9:46
Posty: 1081
Lokalizacja: sam już nie wiem...
Robert pisze:
Mikrorealacja (pewnie bardziej poradnik) jakaś się napisze...

Trasa w skrócie:
New Delhi – Dardżyling – Kalkuta – Orisa (Puri – Konark – Bhubaneswar) – Bodhgaya – Varanasi – New Delhi

Miejsca (zwiedzanie i praktyczne info):
1. New Delhi
Zwiedzanie:
- Grób Humejuna (XVI-wiecznego władcy mogolskich Indii) – wstęp 250 rs., tak jak chyba do wszystkich indyjskich obiektów z listy dziedzictwa kultury Unesco. Bardzo ładny, choć jak dla mnie bez rewelacji.
- Główne punkty brytyjskiego nowego miasta: India Gate, pałac prezydencki, gigantyczne budynki rządowe – nie trzeba na to wiele czasu, ale na pewno warto obejrzeć z zewnątrz. Wejście na teren pałacu prezydenckiego (bezpłatny) wymaga cierpliwości, bo chętnych wielu, a procedury bezpieczeństwa męczące.
- Gurudwahra (sikhijska świątynia) – duży, zadbany kompleks – bardzo polecam. Sikhowie to moja chyba najbardziej lubiana grupa religijno-etniczna Indii. Bardzo porządni i przyjacielscy (choć jedna pani premier kiedyś się niemiło zdziwiła). Przed wejściem na teren świątyni nie należy się wzbraniać przed wymaganym pozostawieniem butów w bezpłatnym depozycie i przykryciem głowy chustką, którą wypożyczają lokalni porządkowi (również bez opłat).
- Katedra katolicka pw. Najświętszego Serca (bardzo blisko gurudwahry) – budynek nie urzeka, ale msza święta o 18-ej (w zimie) po angielsku.
- Pahargandż (dzielnica-bazar w starym Delhi) – mnóstwo knajp, hoteli, straganów ze wszystkim. Na ogół tanio, choć różnej jakości. Np. banany – 40 rs./kg, pomarańcze – 60 rs./kg (raczej drogo jak na owoce, ale to było przy dworcu), skórzany portfel - 260 rs. (cena wyjściowa 600 rs.).
- Czerwony Fort – oglądany z zewnątrz (bez przekraczania linii kas): gigantyczny i bardzo ładny. W środku podobno nie jest dużo ciekawszy.
- Meczet Piątkowy – wielki i piękny. Warto dać 200 rs. za wniesienie aparatu fotograficznego (deklaracja że się go nie użyje nie pomaga) i 100 rs. za wejście na szczyt minaretu – fantastyczny widok na Czerwony fort (dopiero z tej wysokości widać jak jest gigantyczny) i rozległa panorama miasta (w obłoczkach smogu).
Przejazdy:
- taksówka z lotniska do dzielnicy dyplomatycznej (Chanakyapuri, nowe Delhi) - 280 rs. Tyle kosztował pre-paid na lotnisku w agencji wyglądającej najmniej profesjonalnie, do której z tego względu od razu się skierowałem. I słusznie, bo w tych na oko bardziej profesjonalnych za kurs proponowano 600 rs., a widząc moje rozbawienie dodawali, że 300 rs. to było kiedyś, ale teraz ceny wzrosły. Kurs zamawiany telefonicznie w druga stronę kosztował ok. 320 rs., z czego chyba 50 rs. to dodatkowa opłata za zamawianie właśnie przez telefon.
- taksówka z Chanakyapuri na stację kolejową New Delhi – 208 rs. (zamawiana telefonicznie)
- riksza na trasie j.w. – ok. 100 rs.
- riksza na trasach krótszych – od 50 do 80 rs. Moim zdaniem ok. 10 rs. za 1 km to stawka godziwa i do wytargowania w ciągu dnia (po zmierzchu trudniej).
Jedzenie: za obiad w hotelu dla zagranicznych turystów na Pahargandżu – powyżej 100 rs., w przydworcowym barze – ok. 2 razy taniej.
2. Dardżyling – miasto położone w północnej części Zachodniego Bengalu, tuż przy granicy z Nepalem (ok. 20 km) oraz Sikkimem, a największą jego atrakcją jest doskonały widok na Kanczendzongę (w porze zimowej, czyli gdzieś od listopada) – z samego miasta (nawet z okna hotelowego), a z punktu widokowego Tiger Hill (najlepiej o wschodzie słońca) – także na Mt. Everest, Lhotse i Makalu (te widoczne znacznie słabiej). Miasto leży na wysokości 2200 m, tak więc klimat jest tu chłodny. W dzień mieliśmy 15-18 st., w nocy dużo mniej – by nie zmarznąć w hotelu potrzebny jest ciepły śpiwór. Najbardziej nieindyjskie miejsce jakie widziałem w Indiach. Warto tu przyjechać dla nepalskiego klimatu i fantastycznych widoków na Himalaje. Lokalsi (Gurkowie) nie są namolni, cen nie trzeba targować.
Przejazdy:
Jeep (10-osobowy) na trasie Siliguri (dworzec jeepów i autobusów) do Dardżyling – 100 rs. Teoretycznie spod dworca New Jalpaiguri (NJP) jeepy nie jeżdżą, ale czasami się trafiają. Czas przejazdu 2-3 godziny.
Motoriksza z dworca autobusowego do NJP – zapłaciliśmy 20 rs. za osobę, miejscowi płacili ok. 10 rs.
Jedzenie: głównie tybetańskie, np. pierożki momo, chowman, jakieś zupy, placki – inne niż w całych Indiach. Tanie. Warto popróbować w herbaciarni naparu z uprawianej lokalnie słynnej herbaty.
3. Kalkuta – miasto gigantyczne i zatłoczone, ale niemal przysłowiowe tutejsze slumsy nie wydają się różnić od tych widzianych gdzie indziej (na ogół z okien pociągu). Dworzec Howrah, na który dojechaliśmy to moloch z chyba 23 peronami. Przejście na ostatni zajmuje ok. 10-15 minut (trzeba go znaleźć :)).
Na zwiedzenie tej dawnej stolicy Indii wystarczy 1 dzień, góra 2. Dużo budynków pobrytyjskich, a choć niektóre bardzo ładne, w stylu kolonialnym, to generalnie więcej podobnych lub ładniejszych jest choćby w Londynie, więc szkoda tracić czas. Z kolei bardzo ciekawa jest świątynia Kali - za datek rzędu 50 rs. oprowadza świątynny przewodnik, a po sąsiedzku znajduje się ładny budynek Sióstr Misjonarek Miłosierdzia (ich założycielką była Matka Teresa) - tzw. dom dla umierających (pierwsze dzieło zakonu). Jeśli ktoś ma dylemat czy dawać ulicznym biedakom jałmużnę (a temat za sprawą wyciąganych rąk powraca codziennie), to może złożyć datek u sióstr – chyba to najlepszy sposób pomocy (można oczywiście poszukać też innych organizacji charytatywnych).
4. Puri – piaszczysta plaża, miejscami czysta, choć do goańskiej jej daleko. Podobno w stronę Konarku jest czystsza i pusta – ale nie byliśmy tam. W sumie nic rewelacyjnego, ale dobra baza do odwiedzenia Świątyni Słońca w Konark. Dla lubiących klimaty rybackie i mocne wrażenia polecam wioskę rybacka obok miasta – jest bezpiecznie (choć w pojedynkę bym nie polecał), ale śladów cywilizacji XX w. trudno się tu dopatrzyć. Koloryt do bólu.
5. Konark – rewelacyjna Świątynia Słońca, aktualnie nie służąca celom kultu. Gigantyczna i niemal cała pokryta misternymi rzeźbami. Wejście za 250 rs. na teren kompleksu (wnętrze świątyni niedostępne – częściowo zawalona). Dojazd autobusem z Puri za ok. 25 rs. (godzina jazdy).
6. Bhupaneshwar – jak na stolicę stanu (Orisy) miasto całkiem przyjemne. Mnóstwo rewelacyjnych świątyń o lokalnej, oryginalnej architekturze. Warto na to poświęcić z pół dnia. Chyba najtańsze uliczne jedzenie na wyjeździe (pyszne warzywne kuleczki wielkości małego klopsika za 1 rs.).
7. Gaya i Bodhgaya – Gaya jest duże i zatłoczone, a dla turystów na ogół stanowi punkt przesiadkowy w drodze do Bodghgaya. Ale warto też pójść na bardzo klimatyczny, nawet jak na indyjskie realia, miejski targ. Generalnie Bihar to najbiedniejszy stan Indii (w 2006 r. PKB na głowę stanowił tu tylko 20% średniej ogólnoindyjskiej!) i widać to gołym okiem. Do Bodhgaya jest kilkanaście kilometrów i pojechaliśmy tam rikszą za 50 rs. za kurs (3 osoby) – tam, 30 rs. – z powrotem. Bodhgaya to jedno z najświętszych dla buddystów miejsc – warte zwiedzenia są świątynie buddyjskie ufundowane przez kraje gdzie buddyzm ma silna pozycję. Świątynie zbudowano w narodowych stylach tych krajów – można je sobie porównać.
8. Varanasi – warto tu spędzić co najmniej dobę. Główna atrakcja to oczywiście Ganges i ghaty (czyli schody nad rzeką, na których toczy się życie religijne i duchowe), a także bazar wokół tzw. złotej świątyni i meczetu. Ich sąsiedztwo jest kontrolowane przez wojsko, ale do widoku żołnierzy z karabinami w Indiach idzie się szybko przyzwyczaić. Za 2-godzinną wycieczkę łódką zapłaciliśmy 200 rs. Tu było nieporozumienie, bo jeszcze na brzegu ustaliliśmy godzinny kurs za 100 rs., nasz wioślarz po tej godzinie wiosłował dalej (my się cieszyliśmy, że za ustalone 100 rs. mamy dłuższą wycieczkę), a jak w końcu minęły ponad 2 godziny, to oczywiście nie zadowolił się kwotą, którą ustaliliśmy na początku.
Kurs rikszą z dworca do ghat – ok. 60 rs.

Inne informacje:
- 1 euro = 55-59 rs.
- By korzystać z dworcowych poczekalni (ok. 10 rs.) trzeba się wylegitymować biletem na dalszą podróż pociągiem. Teoretycznie wymagane jest zamknięcie toreb na kłodkę lub obwiązanie łańcuchem (i zapięcie kłódką). Łańcuch przydaje się też do przypięcia bagażu w pociągu.
- Z uwagi na możliwe przerwy w dostawach prądu, przy poruszaniu się po zmroku, warto mieć zawsze ze sobą latarkę.
- Noclegi: w dużych miastach ceny bywają wyższe, w Kalkucie i Delhi nie korzystaliśmy z hoteli (dzięki, Marysiu, Bastku i Mistrzu Yodo! :)), za to w pozostałych miastach płaciliśmy ok. 250 rs. za dwójkę, 150 rs. za jedynkę i ok. 400 rs. za trójkę. Tylko w Dardżyling przepłaciliśmy - 550 rs. za trójkę, a wiemy, że ceny tam nie odbiegają od reszty kraju. Standard jak na trampowe obyczaje przyzwoity, tzn. ściany na ogół brudne, podłoga: brudna wykładzina lub czysty marmur, czasami telewizor, zawsze łazienka (raczej czysta i nie śmierdząca) z możliwością brania prysznica, czasami z ciepłą wodą (tylko w Dardżylingu ma to duże znaczenie, bo tam generalnie chłodno), robactwa na ogół brak, tzn. nic dużego nie biegało, a mrówki czy jakiś sporadyczny i zabiedzony prusak nie przerażały. Na podróż zimą (a na pewno w górach) warto mieć śpiwór, poza tym, niezależnie od pory roku, sprawdza się zszyte na pół prześcieradło (cieniutki ”śpiwór” do spania w upale).
- Moskity: ryzyko zachorowania na malarię to jeden ze strachów turysty, bo zabezpieczyć się na 100% nie da. Trzeba liczyć na szczęście, a jakby co to podobno malarię coraz skuteczniej się leczy. Poza tym na pewno warto unikać ukłucia komarów poprzez: pryskanie się sprayami, chodzenie w długich rękawach (głownie o zmierzchu i świcie - gdy atakują najbardziej) i palenie w pokojach hotelowych itp. specjalnych spirali, na hasło „coils” dostępnych w prawie każdym sklepie (3 rs. za 1 szt., 25 rs. za duże pudełko).
- Jedzenie – na początku, gdzieś przez pierwszą dobę lepiej nie jeść za dużo i za ostro, natomiast po tej krótkiej aklimatyzacji ja jadłem wszystko, pod warunkiem, że szło się choć domyślać co jest sprzedawane. Uliczne garkuchnie są prymitywne, ale nie wyglądają źle, no i karmią pysznie. Często potrawy są przygotowywane na bieżąco (nie mają więc kiedy się popsuć), mocno przyprawione i gorące. Zawsze warto stołować się tam gdzie lokalsi, najlepiej kobiety z dziećmi.
- Pociągi - generalnie raj podróżnika. Tanie, porządne, bilety można kupić przez Internet z dużym wyprzedzeniem, choć ostatnio nie można było używać kart polskich. Bywają opóźnione, z Delhi do NJP przejazd wydłużył nam się z 25 h do 42 h.

Przykładowe ceny różnych zakupów:
Skórzane kapcie – 200 rs.
Srebrne kolczyki z kamieniami szlachetnymi – 250 rs. – 490 rs.
Kadzidełka – od 7 rs. do 15 rs. za paczkę
Bransoletki na nogi (2 komplety) – 170 rs.
Ostre papryczki – 12 rs. za 300 g
Papaja – 20-40 rs. za kg
Zielony groszek – od 35 rs. za kg
Bluzka – 100 rs.
6 przejazdów pociągiem w klasie sleeper (4500 km) – 150 zł
Metro w Kalkucie – 1 przejazd w 1. strefie – 4 rs., w 2. – 6 rs.
Herbata/czaj – 5 rs. (praktycznie wszędzie identyczna cena)
Woda w butelce – 10 rs. za litr
Słodki deser z ulicy, np. „kulka serowa” – 5 rs.
Plastikowe bransoletki (kilka sztuk) – 20 rs.
Rękawiczki wełniane – 150 rs.
Cienka sukienka – 110 rs.
Duży ozdobny aluminiowy dzban do herbaty – 400 rs.
Duża smażona ryba (kingfish) – 180 rs.
Zestaw damski: bluza + spodnie – 200 r.
Autobus miejski – 5 rs.
Krótkie zwiedzani przetwórni herbaty – 10 rs./os.
Coca cola pet 2 l – 60 rs.
Sznur pereł (kształt nieregularny, ale i tak fajne) – 80 rs.

_________________
"Moja ojczyzna jest rozprzestrzeniona, składa się z adresów w różnych krajach (...) tworzą ją setki drzwi, które wiem, jak otworzyć, autobusy, których numery pamiętam, ulice, przystanki, budki z gazetami, twarze, głosy" (R. Kapuściński, Lapidarium)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group