Dzisiaj jest 23 lis 2017, 22:22

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: II Objazdówka
PostZamieszczono: 04 gru 2006, 8:37 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 paź 2005, 19:33
Posty: 1840
Lokalizacja: pow. Nowa Aleksandria
Homeostazy nie udało się raczej doświadczyć (chociaż, chociaż... ;) ), ale i tak było przednio a pod koniec nawet idiotycznie.

Przytrafiły nam się dwie schizmy poznańskie (jedna wymuszona) i epizod choszczeński, więc nie pokonaliśmy całej trasy w komplecie, ale nic to.

Przed godziną wrócili Jasio, Kuba i niżej podpisany. Relacja już wkrótce.

Niezapomniany wyjazd.

ŁP

_________________
Adelante! La porta esta abierta!

Ludzkość to kupa zwierząt pełzających po gównie, a ja zakochałem się w samochodzie. M. Hłasko

CHARLES BARKLEY WANT TO MEETS YOU!!!


Ostatnio zmieniony 12 gru 2006, 0:08 przez cortes, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2006, 11:46 
Offline
popularna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 paź 2006, 16:37
Posty: 49
Lokalizacja: Wrocław, McDonald's
Za mną echa tego wyjazdu będą sie jeszcze przez jakiś czas ciągnąć... :kwasny:

_________________
pełna porcja w chinolu.... wygrana :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2006, 13:06 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 paź 2005, 19:33
Posty: 1840
Lokalizacja: pow. Nowa Aleksandria
Była „Dziesiątka” w Katowicach, były „Przeglądy Sportowe”, zabrakło tylko mistrzostwa świata dla Polaków, ale i tak objazdówka jednym słowem się udała. A teraz już jak należy, czyli po kolei:

Zacząć mieliśmy co prawda od „Karkonoszy” o godz. 22.15, ale po co marnować te bezcenne godziny, wszak bilet turystyczny obowiązuje już od 18.00. O tej to godzinie zebraliśmy się w kanciapie w gronie 4 osób. Niestety, w ostatniej chwili zrezygnowało dwóch uczestników. Tomek próbował mocy swojego sprzętu muzycznego już w metrze, potem tramwajem z Ratusza dotarliśmy na dworzec Warszawa Wileńska. Tuż przed odjazdem osobówki do Wołomina dołączył do nas (tj. do Jaśka, Marcina, Tomka i niżej podpisanego) Kuba. O Aloszy natomiast nikt absolutnie niczego nie wiedział, a ponieważ rzeczony nie skonktaktował się z nami od wtorku, zrodziło się mnóstwo fantastycznych spekulacji na jego temat.

18.55 – 19.25 Warszawa Wileńska – Wołomin (w pociągu do Małkinii)

Spokojniutki przejazd na rozgrzewkę, bez żadnych ekscesów i szczególnie istotnych wydarzeń. W Wołominie czas spędziliśmy na kładce oraz na peronie. Nie mieliśmy specjalnej ochoty odwiedzić lokalu o nazwie „Mopsik”. Podyskutowaliśmy o Szczecinie, ale również w rozmowach zagościły mniej wyszukane tematy.

19.44 – 20.15 Wołomin – Warszawa Wschodnia (w pociągu z Tłuszcza)

Kuba przez moment ulokował się na półce bagażowej w pierwszym przedziale „kibelka”, ale dalej było już spokojnie. Od pani konduktor dowiedzieliśmy się, że pociąg nie kończy biegu na Dworcu Zachodnim, tylko dojeżdża do Wschodniego, skąd dalej można się dostać komunikacją zastępczą.

20.30 – 20.45 Warszawa Wschodnia – Warszawa Centralna (w „pociągu” do Zachodniej)

Pierwszy w historii objazdówek przejazd autobusową komunikacją zastępczą! Swoją drogą ciekawi byliśmy, czy niektóre osoby wsiadające np. w Centrum istotnie posiadają ważne bilety PKP. W każdym razie my legalnie podróżowaliśmy ikarusem na turystycznych I kl. Chwilę przerwy przed powrotem na Wschodnią wykorzystaliśmy na spożycie piwa „Hermann” jakiś tam za 3,50 zł w barze „U Ani” przy wejściu do dworca WKD. Przez gwar piwnych rozmów nie przedzierał się niestety głos prof. Bralczyka, który to mówił coś z telewizora w stronę gawiedzi. Siedzący z nami pan polecał natomiast konserwy turystyczne z „Biedronki”.

21.20 – 21.27 Warszawa Centralna – Warszawa Wschodnia (w „Żeromskim”)

Wsiedliśmy ostentacyjnie do „jedynki” obok konduktora, który po ruszeniu pociągu zdecydowanym tonem zażądał od nas okazania biletów. Był nieco zaskoczony tym, że je mieliśmy. Przyznał, że wydawało mu się, iż pomyliliśmy pociągi.

22.15 – 5.03 Warszawa Wschodnia – Wrocław Główny („Karkonoszami”)

Chyba mieliśmy wyjątkowe szczęście na poprzedniej objazdówce, bo tym razem trafiały nam się tylko wagony z nierozsuwanymi do końca siedzeniami. Komfort podróży był zatem znacznie obniżony. Na Centralnym ku wielkiemu zaskoczeniu nas wszystkich nieoczekiwanie zjawił się Alosza. W dalszą drogę udaliśmy się zatem w 6-osobowym składzie. Po dojechaniu na miejsce przesiedzieliśmy godzinę w znanym z poprzedniej imprezy dworcowym McDonald’sie. Od tamtego czasu trochę zmienił się wystrój, nie było też pana Józefa, tylko pewna pani, której zupełnie nie interesowało to, jak się może ktoś z nas nazywać.

6.00 – 6.35 Wrocław Główny – Brzeg

Przejazd pośpiechem do Przemyśla Gł., nawet nie zdążyliśmy zamknąć oczu, bo już wpół do siódmej czekało nas pierwsze zwiedzanie. Brzeg wywarł chyba na każdym z nas jak najbardziej pozytywne wrażenie. Urokliwe miasteczko, stare budynki, ciekawy rynek. O tym, że brzeżanom obce są prymitywne napisy na murach, świadczyć może namalowane spray’em „sapere aude” na jednej ze ścian.

7.32 – 8.54 Brzeg – Nysa w osobowym

Osobliwością tej trasy była postać konduktora. Jeszcze przed odjazdem zaczął podśpiewywać sobie „ruszamy w siną dal”, wchodzącej osobie sprzedał bilet do „Grodków City”, chwalił się nam kasownikiem z migającą diodą (pierwszy raz widziałem taki wynalazek) i przyznał się, że na pociągu tylko dlatego wisi tablica z napisem „Opole Gł. – Nysa”, że zapomniało mu się ją zmienić na właściwą. Po kilku kilometrach zrozumieliśmy jednak magię opisywanego kasownika: pan konduktor sprytnie wykorzystywał go do podrywu dziewczyn, mówiąc: „A może skasować pani bilet ze światełkiem?”. Dowiedzieliśmy się także, że linia Brzeg – Nysa nie zostanie jeszcze zamnięta, tylko będą nią jeździć szynobusy.
Końcówka podróży upłynęła nam na wsłuchiwaniu się w wieści z dalekiej Japonii. Wysiadanie w Nysie okrasiliśmy wybuchem radości, machając biało-czerwoną flagą, którą to zgubiłem wkrótce potem (przepraszam Wojtku, odkupię!). Zwiedziliśmy katedrę, przeszliśmy się właściwie po najważniejszych nyskich zabytkach, robiąc wiele zdjęć. Niewie zabrakło, by Alosza przypłacił mandatem swoją nieuwagę podczas fotografowania. Na szczęście skończyło się tylko na pouczeniu, ale i na zarzutach, że „Nysa była takim ładnym miastem a Armia Czerwona przy wyzwalaniu wszystko zniszczyła”.

10.33 – 11.52 Nysa – Opole Główne w osobowym

W pociągu niewiele się zdarzyło, za to Opole tym razem przypadło nam do gustu. Trasę zwiedzania świetnie zaplanował Jasiek, który był nam przewodnikiem w tym festiwalowym mieście. Nie udało nam się wejść na widownię amfiteatru, ale skorzystaliśmy z oferty gastronomicznej restauracyjki „Toropol”. Co ciekawe, lokal sąsiadował bezpośrednio z lodowiskiem, więc Alosza poświęcił swą uwagę na oglądanie meczu hokejowego I ligi (czyli II) Orlik Opole – Dwory Unia II Oświęcim.

14.09 – 15.44 Opole Główne – Katowice w „Hetmanie”

Atrakcją przejazdu były starcia Marcina z konduktorką, która – co tu dużo mówić – nie grzeszyła inteligencją. Najpierw odpowiadała „Ale w II kl. byłoby taniej” na pytanie: „A czy nie wyglądamy na podróżnych z I klasy?”, potem burzyła się, że Marcin leży na siedzeniach. Ten zagiął ją znajomością przepisów i jakoś dała nam spokój. W wagonie było też 5 czy 6 ciekawych dziewczyn, ale niestety ich wulgarność przeważyła nad urokiem. Nikt się nie skusił.

Wizyta na Śląsku długo pozostanie w naszej pamięci. „To nie tu banku” (czyli „nie tym tramwajem”) na pytanie o dojazd do Piekar było jeszcze zrozumiałe. Mieliśmy ogromne trudności ze znalezieniem przystanku, z którego odjeżdżał poszukiwany przez nas autobus, a potem… jechaliśmy godzinę, choć miało być 20 min! Okolice mocno nieciekawe, podobnie jak współtowarzysze podróży, rozmowy kompletnie dla nas niezrozumiałe, w dodatku wzmagające się uczucie głodu. Na szczęście mnie udało się stanąć obok sympatycznej, młodej niewiasty, dzięki której wiedzieliśmy, na którym przystanku wysiąść i która odprowadziła nas pod samą halę sportową w Piekarach. Była mocno zdumiona, kiedy usłyszała odpowiedź na pytanie „skąd jesteście”, tym bardziej, że oficjalnym celem naszej wizyty był mecz piłki ręcznej. Samo spotkanie Olimpii z Azotami niestety było mocno nieciekawe. Goście zagrali fatalnie, gospodarze specjalnie się nie wysilali, więc żadnych efektownych akcji nie dane nam było zobaczyć. W czasie meczu ja pisałem sobie protokół i wysyłałem SMS-ami wyniki co 5 min dla portalu SportoweFakty, koledzy jedli parówki. Jasio zwrócił uwagę na żenujące odzywki spikera do widowni (skandowali „jesteśmy pojebani”, na co spiker odpowiedział „a ja myślałem, że kibice Olimpii są kulturalni”), a Marcin na starszego pana, który o kulach szedł linią boczną boiska (jedną nogą już na placu gry) podczas gdy akurat w tamtym miejscu toczyła się akcja! Po wydarzeniu sportowym fuksem zdążyliśmy na powrotny autobus. Znowu powrót ze Ślązakami, ale w końcu tylko za 1,75 zł.
W Katowicach długo szukaliśmy miejsca do przeczekania na pociąg o 23.45, aż zaszliśmy do jakiejś tam pizzerii. Oj, mocno się panie z nami pokłóciły, ale to już dokładnie musi opowiedzieć Marcin. Dość że w końcu poszliśmy na drugą stronę ulicy, gdzie ceny były podobne, zaś obsługa dużo przyjemniejsza, młodsza i co najważniejsze - w oczywisty sposób o niebo atrakcyjniejsza. Przypadły nam do gustu spody od pizzy pod nazwą pieczywa czosnkowego w cenie 8 zł, ja zaś „przegrałem życie”, dając się skusić na jeszcze droższego „Paulanera”. W końcu przecież raz się żyje.
Na dworcu spontanicznie zareagowaliśmy na ogłoszenie o potrzebie pilnego stawienia się policji na jednym z peronów, ale to panowie w mundurach zajęli się ostatecznie pewnym nazi-jegomościem.

23.45 – 6.00 Katowice – Poznań Gł. w „Przemyślaninie”

Niewdzięczy do opisywania fragment objazdówki. Tomek zachował się wybitnie nieroztropnie, wieszając kurtkę m. in. z portfelem w kieszeni tuż przy drzwiach i został okradziony w okolicach Opola. Tym samym wrócił do domu „Wieniawskim” z Poznania o 7.15. W ten oto sposób objazdówki niestety pochłonęły swoją pierwszą ofiarę, ale mamy nadzieję, że Tomek się nie zrazi mimo wszystko do tego typu imprez. Była to pierwsza schizma poznańska. Zostało nas 5.
Jakby tego było mało, Marcin przy wysiadaniu w Poznaniu o mało nie wpadł pod pocztowego melexa! Gdy Tomek zeznawał na komisariacie, reszta próbowała przeczekać na dworcu, ale nie było to łatwe z uwagi na – jak to Marcin określił – zapach megasraki przy kasach i jeszcze większy fetor w oficjalnej poczekalni. Ofiarą tego ostatniego padłby Kuba, gdyby SOK-iści nie zwrócili mu uwagi, że siedzi tuż przy pozostałościach po jakimś żulu.
Odświeżyliśmy się, zwiedzając Rynek i Stare Miasto. Tym razem to mnie przypadł zaszczyt prowadzenia grupy. Poznań to – jak doszliśmy społem do wniosku – rozrywkowe miasto, o czym świadczyły liczniejsze niż np. w Warszawie pozostałości sobotnich imprez na chodnikach. Przed dziewiątą wróciliśmy na dworzec.

9.00 – 10.46 Poznań Główny – Wolsztyn w osobowym

Pierwszy w historii objazdówek przejazd pociągiem z parowozem na przodzie! A konkretnie z Ol49-23 z wolsztyńskiej parowozowni. Kłęby dymu, sapanie lokomotywy, wszystko otoczone parą. Niesamowite przeżycie, zwłaszcza, kiedy wystawia się głowę i popiół z sadzą lecą do oczu, we włosy, zaklejają obiektywy aparatów. Niektórzy tak się tym zaaferowali, że udało im się rozlać piwo z puszki… :) W Wolsztynie zwiedziliśmy parowozownię, choć nikogo nie było ani w kasach, ani w żadnym budynku. Oprócz tego, że zajrzeliśmy do hali wachlarzowej, trafiliśmy na moment, kiedy jeden z parowozów korzystał z obrotnicy. Wszyscy pod wrażeniem.

11.41 – 13.31 Wolsztyn – Poznań Główny w osobowym

Wracaliśmy znowu z parowozem na przodzie, tym razem była to słynna „Piękna Helena” Pm36-2! Tak się jednak złożyło, że ważniejsze stały się dla nas dyskusje o dalszych losach objazdówki. Zawiązało się bowiem stronnictwo „toruńskie”, które przez miasto Kopernika chciało bodajże „Kopernikiem” wrócić na wieczór do Warszawy. W opozycji stali „szczecinianie”, chcący przynajmniej zobaczyć słynny most nad Regalicą. Wszystko to zostało jeszcze zagmatwane nieprzewidzianym zbiegiem okoliczności, który stworzył jednoosobową grupę „choszczeńską”, powiązaną jednak ze „szczecinianami”. Skończyło się tym, że doszło do drugiej schizmy poznańskiej. Marcin z Aloszą odłączyli się od reszty i pojechali od razu osobowym do Torunia, gdzie po zwiedzeniu tego miasta połączonym z kupnem zapiekanek ze zniżką na kartę Euro26 wrócili wieczorem do Warszawy. Jasiek, Kuba i ja, trzymając się wcześniej ustalonego planu imprezy (rezygnacja jednakże z Niemiec) przesiedzieliśmy natomiast godzinkę w poznańskim McDonald’sie, czytając m. in. w „SE” o grupce dzieci-gwałcicieli ze Śląska. Chcieliśmy też „pożyczyć” część znaku drogowego (leżało ich kilka przy ulicy), ale w końcu ktoś zrobił to za nas.

15.21 – 16.54 / 17.50 Poznań Główny - Choszczno / Szczecin Główny w „Bosmanie”

Doszło do wcześniej już wspomnianego epizodu choszczeńskiego. Pożegnałem tymczasowo Jaśka i Kubę, po czym udałem się na 2-godzinne ogólnie pojęte zwiedzanie Choszczna. Reszta grupy „szczecińskiej” dojechała do końca trasy „Bosmana”, po czym udała się na rekonesans po portowym mieście.

19.07 – 20.01 Choszczno – Szczecin Główny w „Wikingu”

Zatłoczonym pociągiem dołączam do kolegów. Do Stargardu Szcz. towarzyszy mi znajomy, informujący, że w naszym powrotnym „terespolu” może być niezły tłok. Zapowiedzi te – jak się później okaże – nie znalazły potwierdzenia w faktach.
W Szczecinie wyruszamy na poszukiwania zwodzonego mostu kolejowego nad Regalicą. Gdzie to może być, wie tylko Kuba, ale tylko mniej więcej. Dojeżdżamy do pętli na Podjuchach, dalej kolejne 2 przystanki, aż w końcu wysiadamy na totalnym jakimś odludziu, a wraz z nami żołnierz, który się nas pyta, czy także zmierzamy do jednostki (!). Skręcamy na stację Szczecin Podjuchy, która bardziej straszy niż funkcjonuje. Wzdłuż peronu a potem samych torów docieramy do jakiegoś posterunku i w obawie przed SOK-istami / psami rezygnujemy z chodzenia po torach i zawracamy. Mostu ani widu, ani słychu. Skręcamy w kolejną uliczkę ku torom, idziemy przy ujadaniu psów obok jakiejś przystani przemysłowej (stwarzającej ok. 21.00 mocno posępne wrażenie), aż w końcu docieramy nad Regalicę i… jest! Ale nie od tej strony co trzeba. :( W dodatku bez żadnego oświetlenia i statywu nie ma najmniejszych szans, by zrobić jakiekolwiek zdjęcie. Wracamy po raz drugi i z pętli przy ul. Szlamowej (!) podjeżdżamy na gapę 2 przystanki. Kuba twierdzi, że na piechotę da radę dojść do właściwego końca mostu. Próbujemy, ale po kilometrze marszu całkowicie odludną szosą dochodzimy do miejsca, z którego istotnie dałoby radę dojść, tyle że po ciemku (nikt nie miał nawet latarki), zabagnionym lasem trzeba by było przejść kolejny kilometr. Nie mamy czasu ani specjalnych chęci. Most będzie zwiedzony za dnia na następnej imprezie. Idziemy dalej szosą, jest coraz zimniej i coraz później, a przystanku jak nie było tak nie ma. W końcu docieramy doń mimo ogarniającego nas zwątpienia i – znowu na gapę, bo kierowca nie miał już biletów – wracamy pod dworzec. Kupujemy po szczecińskim paszteciku za 1,80 zł, gazety z weekendu od niejakiego Roberta (bo nie chciał, by na niego mówić per „pan”) za sumę 1,00 zł i lokujemy się w dość pustym pociągu. Wskutek mojego błędu zmieniamy przyzwoity przedział na taki z rozkładanymi do końca siedzeniami (wreszcie), ale za to bez zasłonek… Na szczęście Kuba nie na darmo nosił ze sobą przez całą objazdówkę koc, którym – przy użyciu konserw i butelek – zasłaniamy przedział od wewnątrz.
Budzimy się na Warszawie Zachodniej, nie kupowaliśmy biletów od Żyrardowa (powrót po 6.00).

Statystycznie:
Kilometry: od 1552 (Alosza) do 1963 (Jasiek, Kuba, ŁP)
Czas podróży w pociągu: od 27 godz. (Alosza) po 32,5 godz. (Jasiek, Kuba, ŁP)
Pociągi: od 10 (Alosza) do 15 (ŁP)
Przystanki: od 132 (Alosza) do 163 (MB)

Nie wliczałem tutaj Tomka, a co do Marcina i Aloszy, to nie jestem pewien, którymi w końcu pociągami pojechali.

Jednym słowem: było srogo i tak też będzie na następnej objazdówce!

Zdjęcia już wkrótce.

Sz. i P. dla współtowarzyszy. Uzupełnienia bądź własne relacje mile widziane.

PS: Motto imprezy zrealizowane.

ŁP

_________________
Adelante! La porta esta abierta!

Ludzkość to kupa zwierząt pełzających po gównie, a ja zakochałem się w samochodzie. M. Hłasko

CHARLES BARKLEY WANT TO MEETS YOU!!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2006, 14:39 
Offline
Miss Skryba
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 19:18
Posty: 1976
Lokalizacja: właściwie to Gdaňsk/Gdynia
No coz. Bylo naprawde srogo,choc niezwykle meczaco (pewnie przez nierozkladane siedzenia, bylem w domu wczoraj wieczorem,a wstalem dzis o 1130). My z Alosza wsiedlismy do kibla Poznan - Torun (mimo ze wg sieciowki powinien byl jechac do Jablonowa Pomorskiego), i po 3 godzinach dojechalismy do Torunia wlasnie (ja cala prawie droge przespalem skulony na siedzeniu) potem ok godzinki zwiedzalismy Torun (bardzo ladnie wyglada zimowym wieczorem) i lapalismy pospiech Pila -Warszawa, by elegancko wrocic luzna 1. klasa do Warszawy (2. byla mocno zapchana,tym lepiej sie jechalo). Dzieki temu uniknelismy jechania do Szczecina tylko by z niego wrocic, i smierci z wycieczenia (choc Alosza mial przyjemne batoniki z Minska, ktore kupuje sie w aptece i przeciw wycieczeniu wlasnie sa)[/list]

_________________
Polskie Stowarzyszenie Korozyjne (Polish Corrosion Society) jest organizacją pozarządową, której misją jest - podobnie jak wielu innych tego rodzaju stowarzyszeń na świecie - zabezpieczenie ludzi, majątku i środowiska przed szkodliwymi skutkami korozji.
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2006, 14:41 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
marciniusz pisze:
potem ok godzinki zwiedzalismy Torun (bardzo ladnie wyglada zimowym wieczorem)


Te slowa brzmia dla mnie wyjatkowo absurdalnie, poniewaz caly czas temperatura tu utrzymuje sie na poziomie mniej wiecej 15 stopni :]

A relacja jak zwykle super, mam nadzieje, ze bedzie na wiosne do trzech razy sztuka :]


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2006, 16:14 
Offline
popularna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 paź 2006, 16:37
Posty: 49
Lokalizacja: Wrocław, McDonald's
cortes pisze:
wieszając kurtkę m. in. z portfelem w kieszeni tuż przy drzwiach i został okradziony w okolicach Opola


Kurtka nie wisiała przy drzwiach, ale przy oknie... Co ciekawe, ocalał odtwarzacz mp3, który znajdował się w tej samej kieszeni. Faktu zostawienia portfela w kurtce nie skomentuję.

_________________
pełna porcja w chinolu.... wygrana :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2006, 19:09 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 paź 2005, 19:33
Posty: 1840
Lokalizacja: pow. Nowa Aleksandria
jd23151 pisze:
mam nadzieje, ze bedzie na wiosne do trzech razy sztuka :]


No jasne, już są chętne osoby! Ponadto narodził się pomysł "objazdówek idiotycznych", np. żeby maksymalny czas postoju wynosił n minut itd.

Wszystko wskazuje na to, że ruch ten rośnie w siłę a kolejne imprezy są tylko kwestią czasu. :)

ŁP

_________________
Adelante! La porta esta abierta!

Ludzkość to kupa zwierząt pełzających po gównie, a ja zakochałem się w samochodzie. M. Hłasko

CHARLES BARKLEY WANT TO MEETS YOU!!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2006, 23:30 
Offline
popularna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 paź 2006, 16:37
Posty: 49
Lokalizacja: Wrocław, McDonald's
cortes pisze:
Wszystko wskazuje na to, że ruch ten rośnie w siłę a kolejne imprezy są tylko kwestią czasu. :)


To ja się już zapisuję. ;)

_________________
pełna porcja w chinolu.... wygrana :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: II Objazdówka
PostZamieszczono: 04 gru 2006, 23:44 
Offline
duża brązowa

Rejestracja: 25 lis 2006, 20:25
Posty: 382
Lokalizacja: Gród Gryfa
Objazdówka była by przednia, gdyby nie kilka incydentów - niestety.

Ja chciałbym nawiązać tu do epizodu szczecińskiego, kiedy to odbyłem podróż sentymentalną szlakami moich ostatnich 6 lat. Mam nadzieję, że Szczecin się Jasiowi podobał, mimo iż niestety w szczecińskiej świątyni rozpusty - Galaxy - nie było szalków Pogoni.

Dalsza część wycieczki z pewnością była idiotyczna :P ale w każdym razie przystanek był (choć dość daleko). Most widzieliśmy, ale obiecuje wybadać tę sprawę dokładniej w najbliższym czasie.

Z mamą też się zobaczyłem :D ale niestety tylko 5 minut :( a także kupiłem sobie 2 piwa Bosman, aby móc powrócić pamięcią do domu w złych chwilach.

Poza tym na paszteciki zapraszam, ale jak beda gdzies otwarte i świeże!

To chyba koniec mojego wywodu, a wszystkim współobjazdowiczom serdecznie dziękuję!

Kuba

P.S. Pozostałością po żulu były resztki jego kupy :P a jej zapach unosił się za mną po całym Poznaniu :P[/url]


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 gru 2006, 0:00 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 17:51
Posty: 1513
Lokalizacja: ....
Kuba pisze:
P.S. Pozostałością po żulu były resztki jego kupy :P a jej zapach unosił się za mną po całym Poznaniu :P


zdjecie jakowe? :]

a tak po za tym to cieszy mnie ze tematy fekalne obecne byly :)

_________________
ciągle pamiętamy->śmietana szatana na twarzy banana

Ciepłemu bananowi kiełbasa między nogi
W bananie i śmietanie czarne wyobcowanie

<-- czyż on nie jest piękny....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 gru 2006, 12:00 
Offline
duża srebrna

Rejestracja: 05 lis 2005, 19:51
Posty: 680
Relacje współuczestników - nic dodać, nic ująć. Szczecińska trasa przygotowana przez Kube po mistrzowsku była super, nawet mimo panujących w tym mieście (poza głownymi arteriami) egipskich ciemności.

Poszukiwanie mostu było jedną z najfajniejszych rzeczy, jakich doświadczyłem w ostatnich tygodniach - ciemno jak w dupie, piździ, konketne wypizdowo, gdzie tylko jakis żołnierz się zabłąkał, psy szczekają ilekroć człowiek zejdzie w boczną ulicę - lepiej niż w Beskidzie Niskim na wsi :P

Da zdrawstwujet objazdówka!!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 gru 2006, 13:57 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 paź 2005, 19:33
Posty: 1840
Lokalizacja: pow. Nowa Aleksandria
Podjuchy były absolutnie the best - że też taki Szczecin udało mi się poznań dopiero za nastą wizytą w tym mieście (choć wg Kuby na wszystkich znanych przeze mnie ulicach grodu Gryfa można łatwo oberwać).

Tematy fekalne może i nie były tak rozpowszechnione jak poprzednio, ale tym razem bezpośrednio uderzały w nasze zmysły, więc trudno było nie poddawać ich pod dyskusję. Np. chodzisz sobie, Wilku, niedzielnym rankiem po pięknym Poznaniu, a tu czuć kupę, chociaż wszyscy mają czyste podeszwy butów... Kuba zbyt późno mnie poinformował o incydencie z poczekalni, więc zdjęcia niestety nie ma.

Tomku, jesteś w tej chwili już 6. osobą na liście chętnych na następną imprezę. ;)

ŁP

_________________
Adelante! La porta esta abierta!

Ludzkość to kupa zwierząt pełzających po gównie, a ja zakochałem się w samochodzie. M. Hłasko

CHARLES BARKLEY WANT TO MEETS YOU!!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 gru 2006, 14:16 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Mam nadzieje ze mnie liczysz :)

I ze bede wtedy w Polsce :P


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 gru 2006, 17:10 
Offline
popularna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 paź 2006, 16:37
Posty: 49
Lokalizacja: Wrocław, McDonald's
Odnośnie dokumentów straconych w pociągu: część (niestety ta mniej ważna) wraz z portfelem już się znalazły i zostaną mi przesłane pocztą. Niestety, nadal brak dowodu, prawa jazdy i legitymacji studenckiej... :kwasny:

No, ale dobre i to.

_________________
pełna porcja w chinolu.... wygrana :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 gru 2006, 19:15 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:07
Posty: 1874
Lokalizacja: spod gwiazd
To pewnie niedługo się zjawisz w rejestrze firm jak nabywca jakiejś sp. z o.o. z mega ogromnym długiem :kwasny:

Szkoda za ten epizod, a wyjazd chyba był fajny. :) Ja bym zrobił parę rzeczy inaczej, ale Wolsztyna żałuję, no i nadejdzie może jeszcze czas, że będę współorganizował objazdówkę ;) może wiosną kiedyś? :)

_________________
Hajrá Loki!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group