Dzisiaj jest 24 lis 2017, 13:03

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 28 lis 2006, 2:29 
Offline
mała złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2006, 22:46
Posty: 279
Lokalizacja: z jaczej skóry
WYcieczka byla zajebista,
w piatek wieczorem spotkalismy sie z Emilka na centralynm i spokojnie dojechalismy do Zakopca, tam mielismy jakies 40min do busa, na szczescie nie musielismy czekac, bo jacys dalecyy zajomi Emilki Basia i Wojtek tez jechali tym pociagiem i tez chcieli do Kuznic, wiec sie zrzucilismy na taksowke. Pogoda byla rewelacyjna, jakies 10 stopni i slonce. Spokojnie doszlismy do murownca nie widzac nawet odrobiny sniegu, zjedlismy szarlotke i o 11 ruszylismy w dalsza trase do piatki. Zawrat byl caly w chmurach, wiec zdecydowaismy sie isc przez Krzyzne, ktore bylo w ppieknym sloncu. Zapomnialem dodac, ze okropnie wialo. Momentami halny cofal nas o 1-2 metry, jak dobre zawial. Slady idace w naszym kierunku znikly zupelnie juz po 15 min od schroniska, dalej musielismy kierowac sie jedynie wyczuciem. A nie bylo to takie latwe, bo z nienacka pojawil sie snieg i to znacznie wiecej niz moglismy sie spodziewac. Co wiecej z racji temperatury byl niezwkle miekki, zatem co drugi krok zapadalismy sie do kolan, czasem po krocze. Chodzilo sie na prawde ciezko, po 3h przeszlismy kawalek, ktory latem idzie sie okolo godzinki. Poniewaz do podejscia pod Krzyzne bylo juz niedaleko postanowilismy sie rozbic - w koncu to byl glowny cel wyjazdu:) Znalezlismy ladnie osloniete miejsce, wyjelismy marabuta z pokrowca, naciagnelismy palaki i zorientowalismy sie, ze szpilki nie za dobrze trzymaja namiot na sniegu, zatem nazbiralimy kamieni przywiazalismy nasz domek i wbilismy je snieg. W nocy (tzn zasnelismy juz o 19) wialo calkiem ostro, a konstrukcja wytrzymala. RAno wstajemy, pogoda idealna, cicho, widocznosc fantastyczna, gdyby nie Babia gora, to pewnie i sniezke byloby widac :). Spokojnie podchodzimy na przelecz, po 3h dochodzimy. Na gorze slonce jak w uzbekistanie, widoczki powalajace, wiec relaksowalismy sie do 11. Schodzilismy po sniegu do pasa, ale z gorki bylo ok. niestety zupelnie nie bylo widac szlaku, przedzieralismy sie wiec co rudz przez kosodrzewine. na mapie wyraznie szlak odbijal gdzies w lewo niestetty nie moglismy znalezc przerwy w kosowce, wiec szlismy ciagle w dol po zajebiscie stromych osniezonych i okosodrzewionych stokach. Az ok godziny 15 doszlismy do 15 metrowego wodospadu. dalej isc sie nie dalo. Nie byla to idealna sytuacja, bo zaczynalo robic sie pozno, a my nie mieismy pojecia jak isc. Zaczelismy wiec wracac. Po drodze spotkalismy samotna wedrowczynie, ktora podazala naszymi sladami, na powitanie ostro nas zjebala, ze przez nas musiala lazic tam i z powrotem po kosowce. Za to, ze nie musiala wpadac w metromwe zaspy wdziecznosci nie wyrazala. Nie mniej jednak postanowilismy isc razem, zwlaszcza, ze przyapdkiem znalezlismy szlak. Po kolejnej godzinie "marszy śledzia" ( co to jest wyjasnie pojutrze, teraz pozno) uswiadomilimy sobie, ze czeka nas kolejna noc w namiocie. Mi bylo to calkiem na reke, bo moglem sprawdzac empirycznie obalany nieskutecznie przez Dziasa paradygmat (Pałki-śpiewana). Noc zapowiadala sie rozkosznie. Bylismy juz kompletnie mokrzy od tego sniegu, ja mialem mokre nawet gacie, a Emilka z butow wylala tyle wody, ze starczylo nam na kubek herbaty. Przed pojsciem spac wyszedlem jeszcze sie przewietrzyc. SPojrzalem a niebo i zobaczylem spadajaca gwiazde. Zapragnalem wiec, aby polacy nie zostali tamtego dnia mistrzami swiata. Po nocy z dwiema dziesiateczkami nie chcialem tracic sensu zycia. Nastepego dnia rano wstalismy i o 23:40 bylismy z powrotem na centralnym. Co sie wydarzylo po drodze opisze pozniej. Namio generalnie OK, choc nie jestesmy nim calkowicie zachwyceni.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 28 lis 2006, 12:32 
Offline
duża złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 gru 2005, 16:47
Posty: 941
Kod:
SPojrzalem a niebo i zobaczylem spadajaca gwiazde. Zapragnalem wiec, aby polacy nie zostali tamtego dnia mistrzami swiata.


W jakiej dyscyplinie? Jeżeli miałeś na myśli siatkówkę to nie było nawet takiej teoretycznej możliwości (osiągnięcia mistrzostwa tamtego dnia) wiec niepotrzebnie zmarnowałeś spadającą gwiazdę.

Kod:
Po nocy z dwiema dziesiateczkami nie chcialem tracic sensu zycia.

Jakimi dziesiąteczkami?

ps
Gratuluję fajnego wyjazdu i skutecznego rozdziewiczenia namiotu razem z Emilką.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 28 lis 2006, 12:59 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 paź 2005, 19:33
Posty: 1840
Lokalizacja: pow. Nowa Aleksandria
Paradygmat Pałki-Śpiewana wyjaśnimy chyba poza Forum przy najbliższej okazji, a samemu Śpiewanowi serdecznie gratuluję, życząc osiągania homeostazy lub pokrewnego stanu jak najczęściej. Tym sposobem również przekazuję wyrazy szacunku dla kolegi, bo jednoznacznie potwierdza, że posiada ceniony przeze mnie jucht, dep, szwung czy jak to tam jeszcze można nazwać.

Chodziło oczywiście o mistrzostwa świata w piłce nożnej. I nie ma tu nic do rzeczy, że akurat się nie odbywały.

ŁP

_________________
Adelante! La porta esta abierta!

Ludzkość to kupa zwierząt pełzających po gównie, a ja zakochałem się w samochodzie. M. Hłasko

CHARLES BARKLEY WANT TO MEETS YOU!!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 28 lis 2006, 13:57 
Offline
duża brązowa
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 paź 2005, 18:21
Posty: 475
Lokalizacja: Stalowa Wola
Śpiewan pisze:
Namio generalnie OK, choc nie jestesmy nim calkowicie zachwyceni.

A jaki to był namiot?

_________________
Quidquid latine dictum sit, altum videtur.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 28 lis 2006, 23:40 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 paź 2005, 20:59
Posty: 1220
Lokalizacja: z najdalszego zakątka Czeluści
to byl Marabut K2

_________________
Obrazek A czy TY kliknąłeś już dzisiaj pajaca?? http://www.pajacyk.pl/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Marsz Śledzia
PostZamieszczono: 29 lis 2006, 13:19 
Offline
mała złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2006, 22:46
Posty: 279
Lokalizacja: z jaczej skóry
obiecalem przesłać jakies informacje o marszu śledzia, oto notka z rzepy
'Marsz Śledzia' przez Zatokę Gdańską14 osób uczestniczyło w 10- kilometrowym 'Marszu Śledzia' w poprzek Zatoki Gdańskiej, od Kuźnicy do Rewy. Na większości trasy woda sięgała śmiałkom do kolan. Jeden 150-metrowy odcinek, gdzie morze było głębsze, musieli przepłynąć wpław. Wędrówka trwała sześć godzin. Z uwagi na zapadające ciemności i bezpieczeństwo drugi 800-metrowy odcinek trasy, o głębokości 5 metrów, 13 uczestników wyprawy przepłynęło w łodzi. Jeden z mężczyzn zdecydował się pokonać ten dystans o własnych siłach. Temperatura wody wynosiła ok. 8 stopni Celsjusza. W wyprawie wzięły udział osoby na co dzień związane z morzem jak np. ratownicy i nurkowie. Do tegorocznego, czwartego już z kolei 'Marszu Śledzia' zgłosiła się m.in. jedna kobieta, 13-letni chłopiec oraz burmistrz Jastarni Tyberiusz Narkowicz, który od kilku miesięcy jest członkiem miejscowego klubu morsów. (nat, PAP)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 lis 2006, 14:18 
Offline
mała złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2006, 22:46
Posty: 279
Lokalizacja: z jaczej skóry
A co do wyjazdu, to zapomnialem wspomniec o dwoch niezwykle dramatycznych wydarzeniach. Przedzierajac sie przez niezwykle gesta kosowke pokryta gruba warstwa zapadajacego sie sniegu, schodzac po niemal pionowych zboczach zgubilem raka. Niestety nie udalo sie go znalezc pod sniegiem :( Ponadto zmuszony bylem wyrzucic swoj ukochany kapelusz ekspedycyjny, ktory towarzyszyl mi przez wszystkie dni w Azji Środkowej. Czuje teraz ogromna pustke, ale wierze, ze kiedys jeszcze znajde nie gorszy:)
Ostatnio skonczylem na upojnej nocy... po jej zakonczeniu wstalismy, z obrzydzeniem zakladajac mokre i przeraliwie zmine spodnie i buty, zlozylismy namiot, w krotym wszystko mielismy strasznie mokre, pewnie przez to, ze za slabo otwory wentylacyjne byly otwarte, ale nie jestesmy pewni i ruszylismy w strone schroniska. W nocy byl mroz, wiec chodzilo sie calkiem przyzwoicie (nie mi, bo w jednym raku, to jest troche przejebane) i przede wszystkim sie nie zapdalismy. W ciagu godzinki doszlismy do piatki, zamowlismy tam jajecznice, spotkalismy 2 calkiem sympatycznych gosci, z ktorymi wracalismy sie do wodogrzmotow. Z tamtad udalismy sie do lysej polany, na 45 do SLowacji kupic jakies browarki, zlapalismy stopa do Zakopca, wsiedlismy w autobus, potem pociag i o 23:40 bylismy na centralnym.
Namiot jeszcze sie suszy, ale jutro powiniennem go zaniesc do klubu.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 7 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group