Dzisiaj jest 23 lis 2017, 17:12

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 91 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 13 sty 2007, 20:58 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2005, 20:12
Posty: 629
Lokalizacja: z Trampa
No to dotarlem na miejsce. Dopiero godzine temu otworzyli biblioteke i moglem polaczyc sie ze swiatem i dac mu znac ze zyje, co bylo zrodlem ogromnych watpliwosci mojej mamy, ktora cala noc ogladala CNN wyczekujac informacji o jakiejs katastrofie lotniczej :)

Ale od poczatku. Piatek 12.01 to byl zdecydowanie najdluzszy dzien w moim zyciu, bo trwal nie 24, lecz 32 godziny. I to jeszcze musialem wstac o 4.30 rano!
Pierwsza w zyciu podroz samolotem i od razu milosc od pierwszego wejzenia! Samoloty sa super! najlepszy jest moment jak zatrzymuje sie na poczatku pasa startowego i po chwili rusza... zaczyna zapierdalac do przodu tak ze wciska w fotel. zanim zdazylem sie zastanowic jak to mozliwe ze taki wielki ciezki kloc tak szybko zapierdziela po tym lotnisku on zaczal sie wznosic do gory co wywolalo kolejne zaniepokojenie i pewnosc ze za chwile spowrotem zrypie sie na dol. na szczescie nei zrypal, a Warszawa zaczela sie robic mniejsza i mniejsza az wlecielismy w chmury, po czym po chwili z nich wylecielismy... bylem w prawdziwych Przestworzach. cos fantastycznego! slonce obok i dywan bielutkich chmur pod spodem!
chwile pozniej obudzil mnie glos pilota ze podchodzimy do ladowania. przejscie przez chmury okazalo sie przejsciem na drugo strone lustra bo miasto ktore ujrzalem na dole bylo... na lewa strone. szczegolnie widoczne bylo to na ulicach.
na Heathrow czekalo mnie 5,5h czekania wiec mialem nadzieje ze sie chociaz zgubie albo czepia sie mojej pasty do zebow w plecaku (miala 125ml a nie 100ml i nie byla zapakowana zgodnie z instrukcja ktora powielona w milionie egzemplarzy atakowala zmysly ze wszystkich stron). nic takiego sie nie wydazylo wiec po datarciu na Terminal 4 siadlem przy oknie i ogladalem starty samolotow, potem zjadlem kanaple i poszedlem w kime. okazalo sie ze moj samolot ma opoznienie, wiec z nudow poszedlem zwiedzac terminal4, ktory jest naprawde spory (kwadrand piechota z jednoego konca na drugi).
Startowalismy w koncu o 16.30 czasu miejscowego wiec bylo juz ciemno i z ogladania Atlantyka i Grenlandii nici. Cieszylem sie ze startu jak male dziecko i zaraz potem poszedlem spac. lot mial trwac 9 godzin a ja juz po godzinei bylem wyspany wiec rozpoczalem odkrywanie rozrywek ktore dostarcza British Airways.
Jedna z nich byl telewizorek w fotelu przede mna, w ktorym lecialo 16 filmow do wyboru (obejrzalem dwa) i pokazywana byla mapka lotu z zaznaczona trasa, obecnym miejscem, w 4 roznych skalach, plus informacje o pogodzie, predkosci, wysokosci, temperaturze, czasie przylotu itp.
Druga bylo darmowe zarcie. Na poczatku dali obiad - i dobrze bo bylem na maksa glodny. Troche sie z poczatku krempowalem prosic stewardessy co chwile o costam, tym bardziej ze nei bardzo wiedzialem co mozna dostac. po chwilowej obserwacji wspolpasazerow zauwazylem ze daja browary (0,33) cole (0,2) i wino (0,3) wiec prosilem te trzy w roznych zestawach, ale stewardessy byl szczwane bestie i jak prosilem 2 browary i cole to przynosily jednego browara i cole.
Dopiero w 6 godzinie lotu zaryzykowalem pytanie czy jest moze cos mocniejszego i viola... wuda! Smirnoff w butelce... 5cl :( A ta sie mnei jeszcze glupio pyta z czym chce to wude, no to mowie ze 'clear please' W jej skosnych oczach pojawila sie mieszanka zdziwienia z przerazeniem. Potem odkrylem kolejne szachrajstwo pod tytulem 37,5% :(
Tymczasem z mapy wynikalo ze przecielismy juz Grenlandie dokladnie w polowie, przelecielismy nad Ziemia Baffina i Wyspami Krolowej Wiktorii i wlatujemy nad staly lad. Byla polnoc czasu polskiego kiedy.... dogonilismy zachod slonca! Na zachodzie pojawila sie zolta luna i przez najblizsze dwie godziny lecielismy dokladnie na granicy dnia i nocy. Za samolotem bylo ciemno, przed - polmrok. Na dole ledwo widoczne miliony jeziorek. Patrzylem urzeczony z nosem przyklejonym do szyby. Kolo 1 w nocy czasu polskiego zaczely pojawiac sie swietliste placki a o 1.30 mega-wielki swietlisty placek o strukturze szachownicy - Edmonton. Godzinie pozniej ladowalismy na lotnisku w Calgary, w tle majaczyly ciemne zarysy Rocky Mountains a na pierwszym planie swiecily sie drapacze chmur. Wyladowalismy o 18.30 czasu miejscowego.
Na lotisku czekala na mnie Cristina - moja buddy. Ku mojemy zaskoczeniu zamiast klasycznej grubej i brzydkiej amerykanki okazala sie byc drobniutka, szczupla i bardzo atrakcyjna. Cos mi tu nie pasowalo, szczegolnie kiedy angielski jej taty zabrzmial mocno akcetowany. Okazalo sie ze Cristina jest Rumunka, ktora od 4 lat jest w Kanadzie, a jej ojciecj byl kiedys w Krakowie i Gdansku :)
Na uniwerek jechalismy z godzine, zalogowalem sie do akademika kwadrans przed zamknieciem recepcji. Mieszkam w pokoju 4 osobym o najnizszym standardzie - kazdy ma oddzielna sypialnie, sa dwie lazienki i wspolna wielka kuchnia z jadalnia. w kazdej sypialni duze biurko, lozko, szafki i oddzielna garderoba :) Poznalem Emmanulea z Ghany, pozostalych wspolotkatorow jeszcze nie znam.
A Calgary jest ogromne - ma 50km dlugosci i 30km szerokosci.

Na tym koncze pierwsza pocztowke, mam nadzieje ze nei byla zbyt dluga, ale duzo emocji wymaga dlugiej formy. Nastepne powinny byc krotsze. Pozdr!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 sty 2007, 21:06 
Offline
I norma za wytrwałość

Rejestracja: 07 paź 2005, 0:26
Posty: 1113
Lokalizacja: ? stąd
A narzekałeś,że nie potrafisz pisać pocztówek jak Śpiewan :P A nawet wyszło ;)

Co do Rumunek to z tego co kojarzę (na podsatwie 3 dniowego pobytu w tym kraju) jest całkiem ok ;)

pozdrawiam

_________________
"Czuję się jak komar na plaży nudystów. Wiem, co mam robić ale nie wiem gdzie zacząć." Pat Riley o sytuacji w Miami Heat.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 sty 2007, 21:12 
Offline
Gomar
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 15:02
Posty: 3417
Lokalizacja: Augustów
Zgadzam się - bardzo fajnie się czyta ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 sty 2007, 21:21 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 paź 2005, 19:33
Posty: 1840
Lokalizacja: pow. Nowa Aleksandria
Superrelacja! Sam nigdy nie leciałem samolotem, więc jestem ciekaw, czy kiedyś i ja będę miał okazję opisać jego start z punktu widzenia pasażera podobnymi słowami.

Zapytaj Cristiny (dobrze, że nie Irminy :P ), czy lubi handballa, wszak Rumunki to jeden z najsilniejszych zespołów świata.

No i rozglądaj się możliwie szybko za halą (bodajże Gaylord Center)Flamesów! Dzisiaj o 4.05 czasu polskiego grają wyjazdowe derby z Edmonton Oilers, ale już w poniedziałek mecz u siebie z Nashville Predators! :) Najtańsze bilety po 15 USD.

ŁP

_________________
Adelante! La porta esta abierta!

Ludzkość to kupa zwierząt pełzających po gównie, a ja zakochałem się w samochodzie. M. Hłasko

CHARLES BARKLEY WANT TO MEETS YOU!!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 sty 2007, 22:46 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2005, 18:13
Posty: 1106
Lokalizacja: Prague North
Ania F pisze:
A Ty jakimi liniami leciałeś?


:zdziwko:

Pisze przecie wyraźnie: British Airways


A wracając do głównego wątku, czekam(y) na kontynuację... Z drugiej strony nie spiesz się z nią, bo jak podejrzewam tyle rzeczy się na około dzieje, że szkoda siedzieć w bibliotece i klepać w klawiaturę :). Fajnie, że żyjesz i nie krępuj się wysyłać fotki (albo założyć jakąś galeryję)... Możesz zacząć od Rumunki ;) Czy jest chociaż w połowie tak urocza jak "muza z Pietrosula" w Rodniańskich?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 sty 2007, 13:57 
Offline
mała złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 paź 2005, 14:24
Posty: 213
Lokalizacja: Łochów
Wojtku super relacja, "z wywieszonym jezorem" czytałam ;)

Teraz do listy marzeń doszło mi jeszcze obejrzenie zachodu słońca z samolotu :)

U nas po staremu, wszyscy się uczą do sesji. Pogoda w kratkę (ładną polską jesień mamy tej zimy ;) )

Pozdrowienia! Czekamy na więcej ;)

_________________
Porozumienie osiąga się gdy jedna ze stron udaje, że wierzy w dyrdymały opowiedziane przez drugą.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 sty 2007, 20:21 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2005, 20:12
Posty: 629
Lokalizacja: z Trampa
Widze ze otworzylem puszke pandory- trampowy temat tabu: podrozowanie samolotami.

Z najnowszych wiesci napisze tylko ze masakrycznie sie nudze, bo w weekend wszelkie instytucje sa pozamykane, wiec nei moge zalatwic kilku formalnosci, jak np. legitymacja studencka, bez ktorej oficjalnie nie istnieje, wiec nie moge korzystac np. z obiektow sportowych. A jest tego sporo: gigantyczna silownia (w ktorej w przeciwnienstwie do sghowej nie smierdoli), scianka wspinaczkowa, korty do sqasha, wielki basen, 400m bieznia no i... lodowisko olipijskie, ktore od mojego okna w akademiku dzieli trawnik. Dla studentow wszystko za FREE. Tylko trzeba sprzet wypozyczyc.
W przyszla sobote Cristina jedzie na narty w Rockys i pewnie sie z nia zabiore. Wypozyczenie sprzetu kosztuje 23$ czyli, a dzienny karnet na trasy 45$, wiec calosc wyniesie kolo 170zl - troche sporo jak na jeden dzien, ale po obejrzeniu mapek z trasami obawiam sie ze sie nie powstrzymam. Najwyzej nie bede jadl przez kilka dni.
W poniedzialek i wtorek zaczne zwiedzac zajecia i wybiore te na ktore chce sie zapisac. Termin zmian wprawdzie mija juz w poniedzialek, ale mam nadzieje ze jako exchange student jakos sobie poradze. Zreszta Kanadyjczycy sa bardzo elastyczni w kwestiach biurokratycznych.
Poznalem tez dwoch kolejnych wspolokatorow. Jednen to Adreas z Norwegii z Trondheim, zawodowy narciarz, ktory jest tu ze swoja ekipa narciarska i wyglada na to ze ma mala ochote sie integrowac, a drugi to Benjamin z Australii, ktory jest natomiast profesjonalnym gimnastykiem sportowym, jest juz od semestru, trenuje z kanadyjska reprezentacja i dorabia jako szkoleniowiec mlodziezy.

A teraz dwa najlepsze niusy. Poznalem wczoraj najlepsza przyjaciolke Cristiny, nie pamietam imienia, ktora zarabiscie mowi po angielsku, jest bardzo przyjacielska, wygadana, calkiem ladna i w ogole fajna. W pewnym momencie rozmowy zadzownil do niej telefon: "Oh, it's my mum.... Szto tiebia nada?"
A drugi nius dotyczy mojeg wspolokatora Emmanuela z Ghany, ktory mieszka w Norwegii. Otoz okazalo sie ze studiuje w... Bergen: "Oh yes, Piotr, he's good friend of mine. He wears that funny trousers". :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 sty 2007, 20:45 
Offline
duża brązowa

Rejestracja: 12 paź 2005, 10:52
Posty: 485
Lokalizacja: Zug
Fuksiarzu... Czy to to samo lodowisko na ktorym wygrywala niejaka Katarina Witt?

_________________
Obok dużej bramy jest zawsze mała furtka


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 sty 2007, 22:35 
Offline
I norma za wytrwałość

Rejestracja: 07 paź 2005, 0:26
Posty: 1113
Lokalizacja: ? stąd
Wojtek pisze:
"Oh yes, Piotr, he's good friend of mine. He wears that funny trousers". :D


Jaki ten świat mały ;)

_________________
"Czuję się jak komar na plaży nudystów. Wiem, co mam robić ale nie wiem gdzie zacząć." Pat Riley o sytuacji w Miami Heat.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 sty 2007, 23:11 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 paź 2005, 20:59
Posty: 1220
Lokalizacja: z najdalszego zakątka Czeluści
Wooky pisze:
Wojtek pisze:
"Oh yes, Piotr, he's good friend of mine. He wears that funny trousers". :D


Jaki ten świat mały ;)


Serio! kilka dni temu okazalo sie ze chodzilem 3 lata do licka z gosciem ktory pierwsza klase skonczyl jeszcze w IV L.O. w Gdyni ( gdynia jest przypominam mlodsza zarowno od mojego dziadka jak i babci :P ) i znaja go Radi i MB ;)

_________________
Obrazek A czy TY kliknąłeś już dzisiaj pajaca?? http://www.pajacyk.pl/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 sty 2007, 0:27 
Offline
mała złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2006, 22:46
Posty: 279
Lokalizacja: z jaczej skóry
o kurde,
jestem w niesamowitym szoku, pozdrow Emmanuela serdecznie ode mnie. Jest to na prawde spoko gosc, nie wiem czy jest moim takim dobrym przyjacielem, ale co tydzien gralismy razem w pilke i chodzilismy na imprezy wiec z troche sie znamy, ale bez przesadnyc zazylosci.
A co do spodni, to nie mialem zadnych dresow, wiec jak bylo chlodno gralem w kalesonach, na ktore zakladalem krotkie spodenki. w sumie, to caly czas tak robie jak biegam jesienia cy zima


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 sty 2007, 0:37 
Offline
mała złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2006, 22:46
Posty: 279
Lokalizacja: z jaczej skóry
wracajac jeszcze do emmanuela, to wcale sie nie dziwie, ze spieprzyl z norwegii, tam, jak sie okazuje mieszkaja straszni rasisci, biedak przezyl kilka nieprzyjemnych historii, nie pamietam juz szczegolow, kiedys chyba zostawili mu jakies rasistowkie teksty na jego szafce w kuchni itp, ale pewnego dnia ktos sie w tej kuchni wysral.
Z reszta sranie w akademiku to chyba norma dla ludzi z tych stron, kiedys przez dwa albo trzy dni (bo w weekendy nikt nie sprzata) kupa jezdzila winda w gore i w dol, bo ktos wpadl na pomysl oddania tam stolca.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 sty 2007, 12:14 
Offline
Miss Skryba
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 19:18
Posty: 1976
Lokalizacja: właściwie to Gdaňsk/Gdynia
Dzias,do III

_________________
Polskie Stowarzyszenie Korozyjne (Polish Corrosion Society) jest organizacją pozarządową, której misją jest - podobnie jak wielu innych tego rodzaju stowarzyszeń na świecie - zabezpieczenie ludzi, majątku i środowiska przed szkodliwymi skutkami korozji.
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 17 sty 2007, 19:22 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2005, 20:12
Posty: 629
Lokalizacja: z Trampa
Pora na kolejna relacje.
Spostrzegawczy zauwazyli pewnie, ze wysylam tez pocztowki na liste mailowa, bardziej spostrzegawczy zauwazyli pewnie rowniez ze sa one prawie tej samej tresci co relacje na forum.
W niedziele wybralem sie na lyzwy do Olimpic Oval. Wypozyczenie kosztowalo mnie mniej niz 10zl. Tor mial ze 400m dlugosci, w srodku toru miescily sie dwa lodowiska - hokejowe i figurowe. Poza tym znalazlem polski kosciol tuz obok kampusa i wyczailem male wzgorze 10min za akademikiem, z ktorego jest fantstyczna panorama na downtown z jednej, i na Rocky Moutains z drugiej strony.
Mam tez pierwsze spostrzezenia i wnioski na temat ludzi, biurokracji itp., ale o tym pozniej.

To co zmotywawolo mnie w chwili obecnej do napisania posta, to zajecia na ktorych sie obecnie znajduje.
Ale od poczatku - na wymianie jestem na wydziale biznesowym, ktory nazywa sie tutaj Haskayne School of Business. Poniewaz bardziej interesuje mnie ekonomia, postanowilem zwiedzic pare kursow ktore oferuje Faculty of Economics:
"Topics in Macroeconomic Theory II" - troche bardziej zaawansowane makro2
"Economics of Financial Markets" - atrakcyjna blondynka tlumaczy tajemnice wartosci oczekiwanej i wariancji, nie sposob nie uslyszec jej wschodnieuropejskiego pochodzenia ("RRRysk fRRRi aset")
"International Macroeconomics" - poniewaz po poprzednim wykladzie prowadzaca (Czeszka) miala wiele pytan postanowila raz jeszcze wytlumaczyc na czym polega cena wzgledna
"Regulatory economics" - calkiem fajny gosciu, w koncu nie z Europy Wschodniej opowiada o tym ze to zle ze polowa domow w Calgary nie ma wodomierzy
to byly kursy undergraduate. kursy graduate albo nie istnieja, albo istnieja i nie sa uruchamiane, albo istnieja, sa uruchamiane, ale i tak ich nie ma (jak np. "Advanced Macroeconomic Theory" o ktorej istnieniu nikt nic nie wie)
ale teraz to juz jest najwiekszy hardkor. wybralem sie przedmiot pt. "Computer Applications in Business and Economy":
"tudej, aj szou ju hau to krijejt czarts in exel"
Tragedia. Koncze posta bo nie moge sie skupic jak koles tlumaczy z hinduskim akcentem jak dodac linie siatki do wykresu :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 17 sty 2007, 19:35 
Offline
mała srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 lut 2006, 17:11
Posty: 141
Lokalizacja: już nie z Antwerpii
Kiedy u nas Hindusi cokolwiek mówili, nie dało się nie odnieść wrażenia, że mówią bardzo agresywnie. Przez akcent po prostu nie do zrozumienia. Dlatego wszelkie pytania do nich wysyłaliśmy im mejlem i prosiliśmy o odpowiedź tą samą drogą, żeby cokolwiek zrozumieć ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 91 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group