Dzisiaj jest 25 lis 2017, 5:54

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 18 sie 2007, 19:49 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2005, 20:12
Posty: 629
Lokalizacja: z Trampa
Im dluzej sie nie pisze tym ciezej sie zebrac. A potem sie zaluje, bo w jednej relacji ciezko mi bedzie chociaz w czesci oddac nasze przezycia z podrozowania tanim uzywanym samochodem po kontynencie amerykanskim. A wlasciwie to przezycia sprzed wyruszenia i z samego poczatku podrozy.
Jestesmy w Radium Hot Springs, okolo 100km od poczatku trasy. Nic tu kompletnie nie ma, poza mega-suchym, goracym wykanczajacym klimatem, a spedzmy tu wlasnie trzeci dzien. To wszystko za sprawa Marcelego Zloma, ktory po przejechaniu 100km od zakupu postanowil sie zepsuc. A dokladnie jego pompa paliwowa. Marceli Zlom naprawde nazywa sie Mercury Sable i jest calkiem przestronnym kombi z 1986 roku, ktorego kupilismy nie dalej jak cztery dni temu. No i wlasnie w tym miejscu zaluje najbardziej, ze wczesniej nic a nic nie opisywalem naszych przygod bo Marceli Zlom nie jest naszym pierwszym wlasnym srodkiem transportu.
Wczesniej byla Mazdunia, ktora byla dzielnym 7osobowym vanem. Pokonala az 2300km zanim rozpieprzyl jej sie timing belt (pasek rozrzadu). Mechanik powiedzial, ze mozemy zainwestowac $1000 w naprawe i bedziemy mieli 50procent szans ze Mazdunia przezyje operacje. Zdecydowalismy sie ja sprzedac na czesci, co poszlo nam calkiem sprawnie i szczesliwie odzyskalismy 30% ceny. Poniewaz Mazdunia stala zepsuta w Calgary, a my mieszkalismy 100km dalej w Canmore wszystkie jej proby ozywienia a potem sprzedania kosztowaly nas w sumie tydzien czasu. Marceli pozarl nam dopiero trzeci dzien obcietego juz planu podrozy. Mimo to, nadal wierzymy ze dotrzemy na Alaske!

Tyle o przeszkodach jakie swiat nam stawia w naszej polnocnoamerykanskiej eskapadzie. Teraz troche przyjemniejszych przezyc. Wedle zasady: co cie nie zabija cie wzmocni, bedac prawie zabitymi przez przygody z Mazdunia postanowilismy uciec w gory. Chlopaki postanowili jeszcze troche pozarabiac wiec wyszlo ze idziemy we dwoje z Marta. Z powodow juz wczesniej opisanych z planowanego poniedzialku start przesunal sie na czwartek, ale ani to ani strugi deszczu nie odebraly nam radosci bycia wreszcie na szlaku.
Poszlismy w rejon Mt. Assiniboine - jednej z najwyzszych i najpiekniejszych w Gorach Skalistych. Pierwszego dnia troche nas zmoczylo, ale na koniec trafilismy do calkiem pustej, prawdziwej traperskiej chatki. Mezczyzni bawili sie w drwali a kobiety zagotowaly strawe na piecu. Drugiego dnia wyruszylismy z lekkim poslizgiem z powodu strug deszczu i trafilismy w tak zwany 'suckers hole' - od poludnia do 3 w Gorach Skalistych bez wzgledu na dzien jest zawsze ladna pogoda. Potem wraca do normy... albo robi sie jeszcze gorzej niz rano. Nam akurat sie trafila sie polgodzinna burza sniezna. Tym razem nocleg w namiocie, w nocy temperatury ujemne, ale nad ranem pogoda cudowna. I tak juz zostalo do konca. Przywital nas widok osniezonego idealnie trojkatnego szczytu wystajacego kilometr poza wszystko dookola. Assiniboine dymila. A dokladnie to parowal snieg tworzac od strony wschodniej chmure. Tak w ogole to Assiniboine w jezyku jakiegos indianskiego plemienia oznacza nazwe innego indianskiego plemienia, ktora sie tlumaczy: "ci, ktorzy gotuja wrzucajac rozgrzane kamienie do wody".
Pogoda byla tak fantstyczna ze postanowilismy sprobowac dotrzec do wysokogorskiego schronu R.C. Hind Hut (2700mnpm). Wczesniej jeszcze trzygodzinny spacerek po okolicznych, bardzo urokliwych jeziorkach. Podejscie pod chatke teoretycznie wymagalo sprzetu alpinistycznego,ale dalismy rade bez wiekszych problemow (w paru miejscach bylo "ciekawie"). Chatka okazala sie byc faktycznie odwiedzana tylko przez wspinaczy, o czym najlepiej swiadczy to, ze na mapie turystycznej zaznaczona byla zupelnie od czapy, jakis kilometr od prawdziwej lokacji. Troche sie zestresowalismy krecac sie na zmiane po kamieniach i lodowcu szukajac chocby jakis sladow wczesniejszej bytnosci chatki. W chatce dorwalismy ksiege gosci, otwierajac ja zastanowilem sie glosno: ciekawe czy byli tu przed nami jacys Polacy. Na pierwszej stronie ksiegi prosba o niespalenie chatki od BC Parks, a na drugiej stronie... recznie pisany techniczny mini-slownik angielsko-polski, ze slowami typu 'mlotek' albo 'plytka laminatowa'!
Z wpisow gosci wynikalo, ze w zeszlym sezonie w chatce zameldowalo sie ok.30 ekip wspinaczy, a w tym sezonie przed nami zawitalo 12. Jedyne co mozna bylo wywnioskowac o gorze to to, ze jest totalnie nieprzewidywalna: wejscia w pelnym osprzecie w srodku lata potrafily sie nie udac z powodu totalnego oblodzenia, na innym miejscu ktos twierdzil, ze zrobil szczyt bez zadnego sprzetu. Udane wejscia zajmowaly od 4.5 do 17 godzin. Po pysznym obiadku grzecznie poszlismy spac, aby wstac o 5 i sprobowac szczescia.
Przez pol godziny szlo sie po kamieniach do podnoza, potem zaczela sie wspinaczka. Najpierw tylko troche stromo, z czasem stromizna sie powiekszala, bylo coraz wiecej sniegu oraz lodu. Raki okazaly sie jednak niewystarczajace aby pokonac gore, czekan i lina byly niezbedne, wiec po dojsciu do tak zwanego 'red band' mniej wiecej w 2/3 wysokosci pojdejscia zdecydowalismy sie zawrocic. Siedzac tam na gorze na osniezonej polce skalnej doszedlem do wniosku, ze od siedzenia w takim miejscu wole jednak dreptanie lasem, ktory niesamowicie intesywnie pachnie syberyjska tajga.
Zejscie oczywiscie jeszcze bardziej stresujace niz podejscie, ale potem odstresowujaca herbatka w chatce, troche stresu przy zejsciu z chatki a w nagorde wieczorne przejscie kilku kilometrow przez las i wspomnany wlasnie zapach.
Natepny, ostatni juz dzien, byl pojedynkiem z 'magicznymi kilometrami'. BC Parks bowiem informuje na tabliczkach ile kilometrow jest do najblizszego istotnego punktu, skarajac za kazdym razem dystans na oko o jakies 20-30%. Na niektorych tabliczkach pojawiaja sie juz komentarze turystow typu: " Og Lake 5.5km [dopisek: NEVERENDING, hope you have water]. Byl to dlugi, ale warty wysilku dzien. Pokonalismy 3 przelecze, wiec mielismy duza roznorodnosc widokow i prawie caly dzien szlismy alpejskimi lakami... chyba jedynymi w calych Gorach Skalistych (standardowo skaly wystaja pionowo prosto z 'choinek po horyzont').
Na koniec szlaku wizyta w stacji narciarskiej Sunshine Village, ktora w trakcie naszej wizyty sluzyla chyba za scenerie do jakiegos horroru: pootwierane biura, schowki pelne nart i snowboardow, powlaczane komputery i absolutnie ani jednej zywej duszy! Skorzystalismy wiec jedynie z telefonu w czyims otwartym biurze i godzinke pozniej jechalismy firmowym samochodem spowrotem do Canmore, gdzie odebralismy zalegla jedyne 2tygodnie wyplate. Nastepny dzien to kolejna wycieczka na stopa do Calgary w celu sprzedania Mazduni i impreza pozegnalna, przez ktora wyjazd obsunal nam sie o kolejny dzien...
W tej chwili pozdrawiam z kawiarni w Radium, w oczekiwaniu na nowiutka pompe paliwowa w Marcelim Zlomie i w nadziei ze za 2 godziny ruszymy w droge, ktora oby przyniosla mniej nieoczekiwanych przygod :)

A gdyby ktos kiedys planowal podroz samochodowa po kontynencie polnocnoamerykanskim to dobra rada: zalozona sume na samochod pomnozyc od razu przez trzy i kupic cos lepszego :)


PS. Zdjecia z trekkingu w rejonie Mt. Assiniboine mam nadzieje za chwilke na wp.fotopic.net. Poza tym ogladac juz mozna galerie z dwoch lipcowych wejsc: na The Fortress oraz Mt. Temple i pare zdjec z naszej roboty oraz zajec po-pracy w Canmore.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 28 sie 2007, 14:19 
Offline
Gomar
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 15:02
Posty: 3417
Lokalizacja: Augustów
Cudowne zdjęcia, czekam na więcej. Niesamowita ta Kanada!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 01 wrz 2007, 1:12 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 17:51
Posty: 1513
Lokalizacja: ....
kurna jakie piekne lasy...tyle zieleni i wogole
tajga jest naprawe piekna...
a u nas byly tylko kamienie kamienie i kamienie i na koncu snieg i lodowce i kamienie pod sniegiem :D

_________________
ciągle pamiętamy->śmietana szatana na twarzy banana

Ciepłemu bananowi kiełbasa między nogi
W bananie i śmietanie czarne wyobcowanie

<-- czyż on nie jest piękny....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 01 paź 2007, 0:01 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2005, 20:12
Posty: 629
Lokalizacja: z Trampa
Ja tak tylko krotko i nietresciwie poinformuje ze jako pierwszy z ekipy zameldowalem sie na powrot w Polsce (po 261 dniach nieobecnosci).

Marta i chlopaki przylatuja w poniedzialek.

Bylo ciekawie, dzialo sie sporo, w gorach sobie niestety za bardzo nie polazilismy, ze wzgledu na pogode i warunki. Mam nadzieje, ze we wmiare rozsadnym niedlugim czasie powstanie jakas stronka z relacjami i zdjeciami. A pierwsze ustne przekazy juz we wtorek na uczelni.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 22 lut 2008, 17:57 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2005, 20:12
Posty: 629
Lokalizacja: z Trampa
Reaktywuje watek w dwoch celach:

1. Serdecznie wraz z Marta zapraszamy na slajdy w ten (26.02) i nastepny (4.03) wtorek. Na pierwszym pokazie pokazemy i opowiemy o Gorach Skalistych i podrozy na polnoc, a na drugim bedzie Jukon i Alaska, czyli Goraczka Zlota sto lat pozniej.

2. To zarazem dobry moment na calosciowe podsumowanie wyprawy. Znajduje sie ono na stronce, ktora juz kreci sie jakis czas, ale bardzo powoli, mam nadzieje ze niedlugo nabierze tempa. Poki co, dosyc partyzantcko, zamieszczone sa tam pliki z:
- skrocona relacje z calosci podrozy (niestety tylko wersja ang. poki co)
- relacja z trekkingu w gorach skalistych
- opowiescia o Goraczce Zlota
- opowiescia o Rosjanach na Alasce
- plus linki do galerii zdjec - moich i Krzyska

Post scriptum dodam jeszcze, ze po pokazie alaskanskim (czyli 4.03) zapraszam do siebie na Wilenska na male co nieco w trampowym gronie. bede sie jeszcze przypominal w tej sprawie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 22 lut 2008, 18:23 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 17:51
Posty: 1513
Lokalizacja: ....
dobra fajnie ale....nie zapomniales czegos? :P

_________________
ciągle pamiętamy->śmietana szatana na twarzy banana

Ciepłemu bananowi kiełbasa między nogi
W bananie i śmietanie czarne wyobcowanie

<-- czyż on nie jest piękny....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 22 lut 2008, 18:27 
Offline
I norma za wytrwałość

Rejestracja: 07 paź 2005, 0:26
Posty: 1113
Lokalizacja: ? stąd
wilk pisze:
dobra fajnie ale....nie zapomniales czegos? :P


Może ten dobry moment to własnie któryś z wtorków ;)
A Wojtek po prostu buduje napięcie

_________________
"Czuję się jak komar na plaży nudystów. Wiem, co mam robić ale nie wiem gdzie zacząć." Pat Riley o sytuacji w Miami Heat.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 22 lut 2008, 18:54 
Offline
Gomar
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 15:02
Posty: 3417
Lokalizacja: Augustów
http://www.roadtrip2007.prv.pl ;P


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 22 lut 2008, 20:26 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2005, 20:12
Posty: 629
Lokalizacja: z Trampa
dzieki Radi...

usmialem sie z siebie :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 maja 2011, 4:04 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2005, 20:12
Posty: 629
Lokalizacja: z Trampa
W lutowym drukowanym numerze miesięcznika Logo pojawił się fajny artykuł, toteż pomyślałem że się zareklamuję:
http://www.logo24.pl/Logo24/1,85831,917 ... aczki.html

To już któryś kolejny artykuł z naszej północnej włóczęgi z 2007 roku, ale, z tego jestem jakoś najbardziej zadowolony :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 maja 2011, 9:37 
Offline
mała złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 paź 2005, 19:13
Posty: 302
Lokalizacja: Düsseldorf
i ta sama profil-focia ;)

_________________
"Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża"


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group