Dzisiaj jest 20 lis 2017, 15:35

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 03 wrz 2007, 16:50 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 paź 2005, 9:46
Posty: 1081
Lokalizacja: sam już nie wiem...
Przegląd relacji z wyjazdów wskazuje, ze miniony weekend był całkiem aktywny. Dodaję więc również opis swego samotniczego rowerowego trudu na rubieżach.

Po bohaterstwie polegającym na zwleczeniu się z łóżka po 6-ej rano, reszta wydawał się łatwa. Było w tym wiele naiwności...
Na „Żubra” na Wschodniej zdążyłem tylko dlatego, że się opóźnił.

Energiczne dopompowywanie w pociągu i tak napompowanego koła zakończyło się uszkodzeniem wentyla, przy którym zrobiła się dziura. Przy okazji zauważyłem pękniętą szprychę – to chyba po udanej ubiegłotygodniowej wycieczce. Pierwszą więc czynnością na peronie Siemiatycze-Stacja było wymienienie dętki. Szczęśliwie miałem zapas, dzięki czemu wycieczki rowerowej nie musiałem kończyć przed jej rozpoczęciem :)

Potem było już lepiej, zacząłem realizować dosyć ambitny plan. Miałem na to ponad 10 godzin (od 9.50 do 20.14), więc na etapie planowania nawet nie policzyłem kilometrów, bo przecież i tak zdążę... Znów wiele naiwności, ale po kolei.

Mijane wioski i miasteczka przeurocze, wszak na peryferiach UE, czasami asfalt (z dotacji unijnych), czasami żwir, czasami leśny dukt (jak najbardziej ze znakami drogowymi!), cerkiewki we wszystkich możliwych stylach, ludzie mówią po kresowemy czy też po białorusku, w wielu miejscach czas się zatrzymał jakiś czas temu i nie kwapi żwawiej ruszyć.

Po obejrzeniu nadbużańskich Mielnika i Niemirowa wybrałem drogę przez las do Koterki. 7 km, czyli drobiazg, ale całość po paskudnym piachu, przez który albo rower pchałem, albo jechałem bardzo się męcząc (i dwa razy omal nie przewracając). Po raz pierwszy zacząłem się obawiać czy dojadę do Białegostoku na czas.
Trzymając się pobliża granicy białoruskiej już asfaltami dojechałem do Puszczy Białowieskiej i dalej (ścieżką rowerowa przez Puszczę) do Białowieży. Tu już wiedziałem, że na wieczorny pociąg rowerem nie dojadę, postanowiłem więc jechać w stronę cywilizacji (Hajnówka, Bielsk Podlaski) i liczyć na podwózkę autobusem. W sobotę koło 17-ej nie było to jednak możliwe.
Po dwóch godzinach, wciąż przed Bielskiem, pogodziłem się już z koniecznością powrotu do Warszawy pociągiem o 23.59 z Łap (to trochę bliżej niż do Białegostoku, no i przyjemniejszymi drogami) i dopiero poczułem zmęczenie. Bojąc się zaśnięcia i upadku zrobiłem sobie 15-minutowym odpoczynek. Niestety nie miałem już nic do picia ani jedzenia. Po zebraniu sił i oprzytomnieniu ruszyłem dalej wypatrując spożywczaka, niestety było już po 19-ej i sklepy pozamykano. I tu uśmiechnęło się do mnie szczęście: mijałem zlewnię mleka i postanowiłem wyprosić trochę tego cudownego napoju. Rolnicy popatrzyli na mnie zaskoczeni, ale dostałem 1,5-litrową butelkę ciepłego mleka. Wypiłem je duszkiem i poprosiłem o kolejna butelkę. Obawiając się gwałtownej reakcji żołądka, drugiej butelki już nie wypiłem do końca, porozmawiałem za to o Spółdzielni Mleczarskiej w Hajnówce (właściciel tej zlewni, w której mleko też jest chłodzone), o współczesnej młodzieży (co to nie chce pić mleka :) ), o wycieczkach niedzielnych („samochodem czy rowerem to tak, ale na rowerze to by mi się nie chciało!”).
Pokrzepiony mlekiem i konwersacją ruszyłem dalej, znów pełen sił.

Pozostałe 40 km minęło już spokojnie (z postojem w Bielsku), drogi były puste i zupełnie ciemne, podobnie jak niektóre wioski – mimo, że nie było jeszcze późno. Ostatnie 15 km to dolina Narwi, zaczął świecić księżyc i zrobiło się całkiem przyjemnie. W Łapach byłem około 22.30, był więc czas na małe zwiedzanie i konsumpcję.

Łącznie przejechałem rowerem ponad 160 km (w przybliżeniu – nie mam licznika), co nominacją olimpijska nie jest, ale własnym rekordem - tak. No i chwilowo dalszych roweriad nie planuję ;)

Kilka zdjęć:

Mielnik to chyba najładniejsza oglądana miejscowość (i najstarsza parafia prawosławna w Polsce). XIX-wieczna cerkiew...
Obrazek

...i ruiny kościoła, obok wzgórza zamkowego. Zamku już nie ma, była za to potężna grupa motocyklistów. Spokojna polanka po chwili zapełniła się ich maszynami.
Obrazek

Niemirów (z promem na Bugu) może się poszczycić XVIII w. kościołem w stylu barokowo-klasycystycznym (tak było napisane :D)
Obrazek

Tokary – Podlasie to czy Karpaty?
Obrazek

Kluczkowice – GS-y żyją i to w nie zmienionej formie! Z zasłonką przeciw muchom w progu, jedyne miejsce sprzedaży piwa, nadal wyznaczają centrum lokalnego życia.
Obrazek

Cerkiew w Zubacze:
Obrazek

Senna nadgraniczna Opaka:
Obrazek

Puszcza Białowieska nie zachęca do chodzenia „na rympał”
Obrazek

Białowieska wąskotorówka – osada Topiło:
Obrazek

Modern orthodox church :D – Hajnówka:
Obrazek

_________________
"Moja ojczyzna jest rozprzestrzeniona, składa się z adresów w różnych krajach (...) tworzą ją setki drzwi, które wiem, jak otworzyć, autobusy, których numery pamiętam, ulice, przystanki, budki z gazetami, twarze, głosy" (R. Kapuściński, Lapidarium)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group