Dzisiaj jest 18 lis 2017, 12:27

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 07 sie 2007, 12:12 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:07
Posty: 1874
Lokalizacja: spod gwiazd
zapraszam do galerii, która jest wyborem zdjęć, zrobionych podczas podróży do Warszawy wczoraj. Wyjechałem trochę wcześniej (13.55 z Budapesztu, osobowym do Nowych Zamków), bo chciałem się przejechać alternatywną trasą, wśród gór Słowacji Środkowej. Akurat pociągi pasowały nieźle, tylko w Żylinie mi się widział postój 2,5-godzinny. Ale w sumie za to najciekawsze odcinki miałem pokonać za dnia.

W Sturovie przesiadłem się w wagonkę-studenkę w kierunku Levic, przez Catę. Bilet Sturovo-Skalite na moją trasę kosztował 346 SKK, zapłaciłem kartą, jeszcze nabyłem korekturę do SRJP i do wozu (miałem 15 minut).

W pociągu wszyscy bez wyjątku byli Węgrami :) tylko mówili dziwnym akcentem. Skłoniło mnie to do przemyśleń różnych dróg rozwoju języka pomiędzy grupami ludzi tej samej narodowości, oddzielonych przez długi czas granicą państwową.

Pociąg był cały czas wypełniony do jakiejś 1/3, w Cata wsiadł drugi pan konduktor, z którym porozmawiałem o konjunkturze kolejowej (która nie istnieje, mimo podziału ZSR/ZSSK) i o szansach regionu, które są marne, bo "ci na górze" srają na nich. Opowiadał o planach Suzuki, mającego fabrykę w Esztergom, którzy chcieli zbudować most kolejowy na Dunaju i terminal w Sturovie, ale władze były nieprzychylne, pomysł upadł, a Suzuki ładuje teraz w Komaromie na Węgrzech. Muszę to sprawdzić.

Levice to przygnebiające miasto, rozrzucone punktowce w całym centrum, wysokości kilkunastu pięter. W dali było widać kominy jakiejś elektrowni, może jądrowej? muszę sprawdzić. Za to stację mają odnowioną i klimatyzowaną, co nie łada przyjemność w upale 35 st.c. jak człowiek się przykleja do siedzeń z dermy.

Następny pociąg był rychlik do Koszyc/Banskiej Bystricy, którym jechałem prawie do Zvolena, do stacji przesiadkowej Hronska Dubrava. Wjechaliśmy w góry, wzdłuż rzeki Hron (czyli Garam ;) ), a że wkrótce wcześniej lało, pachniało pięknie! Dolina Hronu jest czadowa.

Hronska Dubrava to takie typowe rozgałęzienie kolejowe na zadupiu. Nic nie ma tam, poza super klimatyczną knajpą. Dworzec też fajny sobie, jeszcze z CK Monarchii. Przesiadka znowu w wagonkę-studenkę, i jazda w góry!!! Linia 171 jest po prostu super. Wjeżdża na górę wzdłuż doliny, w tunelach i zakrętach. Stacyjki są wysoko powyżej miejscowości, widać, że nikt nie korzysta z nich.

W Kremnicy miałem niemałą przygodę. Przychodzi pan Słowak, i mówi coś, na co wszyscy wysiadają. Poprosiłem o powtórzenie wolniej, na co się okazało, że jakiś pociąg towarowy zdechł na trasie przed nami, i nie jedziemy dalej do nie wiadomo, kiedy. Przed oczami miałem już nocleg z betami gdzieś na środku Słowacji (nie miałem ze sobą żadnej mapy poza kolejową z sieciówki!!!), wśród gór, ale potem zakomunikował, że jakiś 50 minut. Lokomotywa, wyprzedzona kilka stacji wcześniej, przejechała wkrótce przez Kremnicę na pomoc tamtej, zepsutej. W Kremnicy barek też był super, ale zrezygnowałem z piwa, bo nie chciałem potem zasnąć na tak ładnej trasie. Piękne widoki, miasteczka daleko na dole, tunele (łącznie 11 na linii!!!), stare budynki kolejowe. Zastanawiałem się, po co zbudowali tam tą linię, a dopiero dziś wyszperałem w sieci, że Kremnica to centrum średniowiecznego górnictwa złota, były tam drugie albo trzecie największe złoża w Europie. Uczyłem się o niej już w podstawówce, potem w liceum, pod nazwą Körmöcbánya.

Po 40 minutach pojechaliśmy dalej, niestety, zrobiło się ciemno, ale już powoli zjechaliśmy do doliny. Przejechałem Martin, tu nawet na stacji się chwalą, że to miasto Maticy Slovenskiej, więc wreszcie zdałem sobie sprawę, że właśnie tu miało miejsce deklaracja (ja się uczyłem o niej jako "deklaracja z Túrócszentmárton"), na mocy której Słowacy przyłączyli się do Czechów. Kolejne odkrycie związane z nazwami miast...

Potem już przesiadka we Vrutkach, kolacja w pizzerii w Żylinie i spokojna podróż Batorym do Warszawy. Warto było przejechać się tędy, już kombinuję, jak urozmaicić następny podróż Debreczyn-Warszawa :)

_________________
Hajrá Loki!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 07 sie 2007, 16:42 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Tak, Tomku, niedaleko Levic mieści się elektrownia atomowa, w której to hotelu ATOM za jedyne 190 SKK spaliśmy w 2003 roku w lipcu w tych właśnie Levicach.

Cytuj:
Uczyłem się o niej już w podstawówce, potem w liceum, pod nazwą Körmöcbánya


A nie uczyli Cię przypadkiem, że Kraków pod nazwą Krakkó był stolicą Węgier przed 10 wiekami? ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 08 sie 2007, 12:02 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:07
Posty: 1874
Lokalizacja: spod gwiazd
No tak, ale o Krakowie wiem, ze to sie Krakko po wegiersku nazywa :)

_________________
Hajrá Loki!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 16 sie 2007, 10:26 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Tak mi się skojarzyło, że o wszystkich ościennych mniej lub bardziej miejscach mówisz, że uczyli Cię o tym na historii Węgier, nawet o twierdzy na Kalemegdanie i o zamku w Golubcu tak mówiłeś, że nie wspomnę pewnie o rdzenniewęgierskim porcie w Rijece, Jasini gdzie wszyscy do tej pory obżerają się gulaszem i halaszle, to może i Kraków ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 16 sie 2007, 11:36 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:21
Posty: 1293
Lokalizacja: Otwock
Matra, Fatra, Tatra i moze jeszcze Baltyk?

_________________
www.mt20864.republika.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 16 sie 2007, 11:52 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Ja oczywiście, żeby nie było, piszę to z przymrużeniem oka. W sumie nas w szkole też uczą że Lwów czy Wilno to w sumie cały czas polskie miasta.

Różnica jest mimo wszystko taka, że chyba więcej Węgrów widzi siebie w Rijece, Tatrach czy Belgradzie niż nas we Lwowie czy w Wilnie. I że Litwę czy Podole można porównać do jakiegoś Siedmiogrodu albo okolic Komarna, a przypadek Zagrzebia czy Tatry-Fatry-Matry można porównać raczej do tego jakby Polak rościł sobie prawa do polskości Królewca czy Kijowa.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 16 sie 2007, 12:35 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:21
Posty: 1293
Lokalizacja: Otwock
zeby nie bylo watpliwosci, moje pytanie tez bylo z przymrozeniem oka ;) a dokladnie byl to cytat z Bronka, ktory zadal to pytanie Tomkowi w Tokaju, jak nam Tomek wyjasnial co jest na wegierskim herbie :D

_________________
www.mt20864.republika.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 16 sie 2007, 12:38 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
wiem. (Żeby nie było ;) )


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 17 sie 2007, 14:53 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:07
Posty: 1874
Lokalizacja: spod gwiazd
Rewizjonistów takich, którzy roszczą sobie prawa (jak Jacek pisał) do mniej albo więcej terytorium dawnych Węgier, jest bardzo mało. Może więcej, niż w Polsce, bo przecież dużo więcej Węgrów żyje na terenach odłączonych, niż Polaków na dawnych kresach. Zasadnicza różnica, przez którą nie da się porównać rewizjonistów polskich i węgierskich, jest to, że Węgry nie dostały żadnej rekompensaty, podczas gdy Polska, okrojona na wschodzie, dostała wschodnie Niemcy. Więc jak ktoś w Polsce by krzyknął "oddajcie Lwów", to od razu też ktoś krzyknie w Niemczech: "oddajcie Szczecin". Więc polscy rewizjoniści siedzą sobie cicho (często w Szczecinie :) ) a węgierscy jak zrobią jakiś marsz, to co najwyżej parę Węgrów za to w zęby dostanie na Słowacji czy w Rumunii, ale to już ich przecież gówno obchodzi.

Tacy ludzie to bezmózgowie najczęściej w koszulkach z mapą czy herbem wielkich Węgier, i najczęściej gówno wiedzą o historii czy o procesach, które doprowadziły do Trianon. Słowaków czy Rumunów traktowaliby tak samo, jak ich faszyści traktują Węgrów. Ale to jest skrajność, tylko często bardzo głośna skrajność.

Większość Węgrów nie roszczy sobie żadnych praw do niczego. Większość Węgrów nie chce wiedzieć, że za granicą też żyją Węgrzy, którzy chcieliby np. uczyć się w języku macierzystym. Nie wiedzą, gdzie są Koszyce czy Kluż. Nie mówiąc już o innych Jacku przez Ciebie wymienionych miejscach, z których im się kojarzy Zagrzeb, bo tamtędy się na urlop jedzie, czy Tatry, bo tam jeździmy na narty, by się uwalić słowackim czy polskim piwem. No i większość gówno pamięta z lekcji historii :)

Ja nie jestem rewizjonistą, i uznaję prawo Słowaków czy innych narodów do tworzenia państwa na terenach przez nich zamieszkałych. Interesuję się natomiast historią i ciekawią mnie miejsca znane z podręczników. Bardzo mnie też ciekawi temat Trianonu i historii przed i po (m.in. dlatego wybrałem taki temat pracy mgr, jaki wybrałem). Jestem gotów do dyskusji na ten temat, tym bardziej, że Wy przecież sporo na temat historii wiecie. Ale żarty na temat rewizjonizmu węgierskiego już mnie po 5 latach trochę nudzą (to jest jak ze starymi dowcipami, no wiecie ;) ), więc, może skończmy z tym, OK? dzięki z góry.

Pozdrawiam prawie z Rumunii ;)

(Debreczyn był pod okupacją wojsk rumuńskich od początku 1919 do ok. IV 1920, a Rumuni chcieli granicę na Cisie)

_________________
Hajrá Loki!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group