Dzisiaj jest 24 lis 2017, 5:39

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Peru 2007
PostZamieszczono: 05 wrz 2007, 20:35 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2005, 18:13
Posty: 1106
Lokalizacja: Prague North
Elo Elo, a raczej Hola Hola!

Mam jeszcze 10 minut, wiec w pieciu slowach potwuerdze tylko iz od 10 dni 4-osobowa ekipa w skladzie z Koshiko i mna penetruje Peru. Zaliczylismy juz Huaraz, trekking w Cordilliera Blanca (wejscie na przelecz 4750), Trujillo, a wczoraj dotarlusmy do Nazca i z malej Cessny podziwialusmy slynne tutejesze znaki na pustyni. Niestety po raz pierwszy dalismy sie zrobic w .....a, bowiem przeplacilismy slono za ta atrakcje, stad tez humor nie dopisuje :/ Ogolnie w Peru trzeba stale kombinowac, bo kazdy chce Cie wyr....ac i gdybysmy stale nie mieli sie na bacznosc, na pewno bysmy juz stali tu splukani na zewnatrz tej obskornej kafejki...

A ogolnie to spoko: Jemy wypasione obiadki (tzw. menu) za cos ponizej 3 zeta i na kazdym rogu zapijamy swiezyutki soczek z wyciskanych pomaranczy za mniej niz zyla od szklanki :) Zyc nie umierac :)

Jutro ruszamy dalej na poludniowy wschod: Arequipa, Canion Colca, Wulkan Misti, Titicaca, Machu Picchu i gdzie nas poniesie.

Pozdro dla wszystkich Trampow, kartka ze znaczkiem za 6,50 :/ juz sie generuje na Al. Niepodleglosci....

Ciao!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 06 wrz 2007, 12:23 
Offline
duża brązowa
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 gru 2005, 22:14
Posty: 379
Lokalizacja: OCEANICUS ; Piaseczno
Zazdroszcze przede wszystkim Canion Colca - polecam galerie zdjec na www.bystrze.org

Bo to i Polacy pierwsi ten kanion przeplyneli!!! Na kajakach i pontonach :)

_________________
"Maati, the Hidden Soul, the Lord of Qerrt (Elephantine), the Ruler supreme in White Wall (Memphis)." [transkrypcja z egipskiej Księgi Umarłych]

http://www.maat.sofiatopia.org/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 06 wrz 2007, 13:15 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Osiągajac przy tym zapewne wielokrotny orgazm, podobnie jak Ty zawsze kiedy widzisz kawałek wiosla albo dmuchanego kajaka.

Do rzeczy, Jacku, czy jadłeś już zachwalana przez Beatę Pawlikowską Caldo de gallina? :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 06 wrz 2007, 16:34 
Offline
duża brązowa
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 gru 2005, 22:14
Posty: 379
Lokalizacja: OCEANICUS ; Piaseczno
Ale dlaczego tak niekulturalnie? Co, Jacku?

Napisalem, ze zazdroszcze PRZEDE WSZYSTKIM. Co nie znaczy, ze nie chcialbym osobiscie byc tam i w Nazca i Cessnie ogladac wszystko wlasnymi oczami, a nie na zdjeciach.

A co do Canionu Colca, to jestem dumny, ze to Polacy pierwsi go splyneli. Bo to byl ogromny wyczyn sportowy, turystyczny itd.

Co do orgazmow nic mi nie wiadomo, chociaz z jedna osoba z tamtej ekipy mialem niewatpliwa przyjemnosc rozmawiac:)

_________________
"Maati, the Hidden Soul, the Lord of Qerrt (Elephantine), the Ruler supreme in White Wall (Memphis)." [transkrypcja z egipskiej Księgi Umarłych]

http://www.maat.sofiatopia.org/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 06 wrz 2007, 17:07 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
A, tak. Zastanawia mnie, w ilu ze 150 postów nie wspomniałeś o kajaku ;) To jest po prostu upierdliwe.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 06 wrz 2007, 17:34 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 17:51
Posty: 1513
Lokalizacja: ....
ja rowniez chcialem zapytac o sprawy jedzeniowe a w zasadzie o "przykre" konsekwencje ewentualnie o ich brak... :D

_________________
ciągle pamiętamy->śmietana szatana na twarzy banana

Ciepłemu bananowi kiełbasa między nogi
W bananie i śmietanie czarne wyobcowanie

<-- czyż on nie jest piękny....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 06 wrz 2007, 18:56 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 23:52
Posty: 526
jd23151 pisze:
A, tak. Zastanawia mnie, w ilu ze 150 postów nie wspomniałeś o kajaku ;)


Jak się nasi szanowni sąsiedzi dorobią za jakieś 15 lat forum, to sobie odbijemy :evil:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 06 wrz 2007, 22:27 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2005, 18:13
Posty: 1106
Lokalizacja: Prague North
1) Caldo de gallina, czyli po polsku: rosol jemy codziennie gdyz wchodzi to w sklad kazdego zamawianego przez nas "menu". "Menu" zas to taki serwowany zwykle w speluniastych knajpach (raz nawet w garazu jedlismy) zestaw obiadowy zawierajacy jeszcze drugie danie - z ryzem jako glownym skladnikiem - oraz tutejszym kompotem zwanym Chicha.

2) W Canion Colca uderzamy jutro, niestety (?) nie na kajakach lecz pieszo. O tym ze Polacy jako pierwsi go przeplyneli oczywiscie wiemy, gdyz nasza wyprawa ma roboczy tytul "Peru: Sladami Polakow" :)

3) Zapomnialem tez wspomniec, ze jadac do Nazca przedwczoraj przejezdzalismy za dnia przez tereny nawiedzone przed 3 tygodniami przez trzesienie ziemii. Widok zniszczonych miast i wsi przypominal Sarajewo i urywki z wojny w Jugoslawii... Pozawalane domy z lichej cegly, sterty gruzu na ulicach, namioty, plakaty z prosba o pomoc, objazdy, prowizoryczne baraki, dzieci z butelkami nabitymi na patyk proszace przez okna pojazdow o datki, wzmocnione paytrole policji na panamerikanie, we wsiach zolnierze z dluga bronia... Ale wydaje sie, ze ludzie juz otrzasneli sie z tragedii i probuja porwocic do normalnosci, chociaz nie zawsze to jest latwe.

4) Jesli chodzi o jedzenie, kierujemy sie zasada, ktora uslyszalem kiedys w programie Cejrowskiego: Nalezy jesc tutejsze specjaly dokladnie tak jak jedza je miejscowi. Jesli ma byc z sosem wypalajacym jezyk, to trzeba o ten sos poprosic, jesli ma sie cos jesc palcami, to nie nalezy zadac sztuccow, itp. Jak do tej pory wiec "tajemnicza choroba wyjazdowa" nikogo nie dotknela, aczkolwiek w Cordilliera Blanca (ktora powinna sie wlasciwie nazywac Cordilliera de Mierda z racji "full wypasu" prowadzonego w tamtejszych dolinach) uzywalismy tabletek do uzdatniania wody.

5) Po prawie dwoch tygodniach nadal nie jestesmy w stanie zrozumiec, dlaczego w wielu sklepach najpierw sie prosi o okreslone towary, potem pani za lada wypisuje ich ceny na karteczkach, potem z ta karteczka idzie sie do kasy, a na koniec z oplaconym rachunkiem z powrotem do pani za lada... Oczywiscie, gdy liczba kupowanych rzeczy przekracza 5 sztuk robi sie ogromny burdel, bo nikt juz nie kontroluje, co mialo byc kupione, a co nie. Aczkolwiek tym sposobem w Maku w Limie zarobilismy jednego hamburgera za free :)

6) Co do Limy, to zdecydowanie nie lubimy tego miasta. Spotakly nas tam 2 nieciekawe przygody, jest brudno, przez 8 miesiecy utrzymuje sie nad nim tzw neblina, czyli niezwykle depresyjna mgla, a do tego taksowkarz uswiadomil nas podczas wieczorowej przejazdzki iz dzieci stojace na ulicy wcale sie nie bawia, tylko oferujac uslugi seksualne zbieraja czesto na butapren, ktorym sie nastepnie narkotyzuja. Niby wie sie, ze takie zjawiska istnieja na swiecie, ale co innego slyszec czy czytac, a co innego widziec na wlasne oczy :/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 06 wrz 2007, 23:04 
Offline
duża brązowa
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 gru 2005, 22:14
Posty: 379
Lokalizacja: OCEANICUS ; Piaseczno
oj tam, pare razy o kajakach nie pisalem:)

Co do chichy - to jest to, co to najpierw przezuwaja, potem wypluwaja, to sobie fermentuje itd?
Nie przepadam za Cejrowskim jako czlowiekiem, ale tez go tutaj zacytuje (bo ksiazki czytalem i wcale mi sie nawet Rio Anaconda podobala, a o Gringo... wole nie pisac...): "Chicha jest pycha" - czy rzeczywiscie? :)

_________________
"Maati, the Hidden Soul, the Lord of Qerrt (Elephantine), the Ruler supreme in White Wall (Memphis)." [transkrypcja z egipskiej Księgi Umarłych]

http://www.maat.sofiatopia.org/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 06 wrz 2007, 23:19 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
no ja też kojarzę chichę jako to co żują i potem plują, ale cholera wie, czy to prawda ;) Pewnie prawda, ale pewnie nie wszędzie, skąd wziąć tyle żujących i plujących kobiet? A może Jacek woli nie wiedzieć :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 07 wrz 2007, 8:10 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 19:40
Posty: 1162
Lokalizacja: Ursynów ponownie
czyli jak się to je/pije to tak jaby "pójść w ślinę" z tysiącem kobiet na raz :D - musi być niezłe :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 10 wrz 2007, 11:59 
Offline
Gomar
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 15:02
Posty: 3417
Lokalizacja: Augustów
Jaco pisze:
Po prawie dwoch tygodniach nadal nie jestesmy w stanie zrozumiec, dlaczego w wielu sklepach najpierw sie prosi o okreslone towary, potem pani za lada wypisuje ich ceny na karteczkach, potem z ta karteczka idzie sie do kasy, a na koniec z oplaconym rachunkiem z powrotem do pani za lada...

Ej, spoko, ten sam system funkcjonował w Baku w Azerbejdżanie :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 10 wrz 2007, 22:10 
Offline
mała brązowa

Rejestracja: 10 lis 2006, 16:38
Posty: 55
i byl strasznie wkurzajacy:(


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 10 wrz 2007, 22:14 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
namche pisze:
Jaco pisze:
Po prawie dwoch tygodniach nadal nie jestesmy w stanie zrozumiec, dlaczego w wielu sklepach najpierw sie prosi o okreslone towary, potem pani za lada wypisuje ich ceny na karteczkach, potem z ta karteczka idzie sie do kasy, a na koniec z oplaconym rachunkiem z powrotem do pani za lada...

Ej, spoko, ten sam system funkcjonował w Baku w Azerbejdżanie :)


Jak również w niektórych sklepach w Rosji jeszcze 2 lata temu :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 wrz 2007, 19:20 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2005, 18:13
Posty: 1106
Lokalizacja: Prague North
Strzala dla wszystkich Trampow z Puno nad Jeziorem Titicaca!

Jestesmy juz po dwoch wyczerpujacych trekkingach w okolicach Arequipy. 3 dni chodzilismy po Canionie Colca, by potem w dwa dni w stylu alpejskim zdobyc Wulkan Misti. Obydwie wycieczki (podobnie z reszta jak i inne wypady) zorganizowalismy we wlasnym zakresie, co jest zjawiskiem dosyc osobliwym tutaj w Peru. W praktyce bowiem zdecydowana wiekszosc turystow od razu kieruje sie do jednej z licznych agencji i po prostu wykupuje 1,2 lub 3-dniowa wycieczke, w ktorej maja zapewniony transport, przewodnika, jedzenie, noclegi, czesto osiolki i kucharza... Na dobra sprawe przez istnienie takiego systemu organizowanie wypadow we wlasnym zakresie jest duzo trudniejsze niz w jakimkolwiek innym kraju. Dlaczego? Masz jakis problem? Idz do agencji. Potrzebujesz mapy? Przeciez nie jest potrzebna, gdyz przewodnicy doskonale znaja trase. Chcesz gdzies dojechac? Najlepiej agencyjnym 4*4... Itp. Itd. Efekt byl taki, ze zarowno do Colca jak i na Misti jechalismy bez mapy i troche "na pale". Chociaz z drugiej strony zwykle na improwizowanych wyjazdach wychodza najlepsze przygody. Misti np. zdobylismy zupelnie od podstawy. Taksiarz wysadzil nas (zgodnie z ostrzezeniami wlasciciela hostelu) w "dupie swiata", jak to mowia Hiszpanie, przez co przez 10 godzin dralowalismy przez krzale i suche wawozy do bazy przed podejsciem na wulkan. Namiot rozbijalismy w tak nedznym miejscu, ze nawet nocleg pod Farcaulem w Marmaroskich sie nie umywa. Pobudke zas robilismy o 2 w nocy i przy latarkach na lekko zaczynalismy podejscie, by ostatecznie totalnie wycienczeni i zasapani z powodu niskiego cisnienia stanac na szczycie krateru przed 10 rano. Tego samego dnia jeszcze musielismy zejsc 2000 m na autobus o 17.

Dzis mamy lekki kryzys i nie chodzi nawet o choruyjaca od 5 dni Ewe. Wstalismy, nic nikomu sie nie chce, nikt z nikim rozmawiac nie chce. Poszlismy po raz pierwszy zjesc sniadanie na miescie i zgadnijcie, jak ono wyglada? Otoz na sniadanie Peruwianczycy jedza obiad (znow menu), tyle ze w odwrotnej kolejnosci. Najpierw miecho z ziemniakiem, duza iloscia ryzu, a nastepnie rosol z ryzem... Bryndza z nedza jednym slowem. A Koshiko to juz tak byla zbulwersowana, ze porannej kawy nie wypije, ze od rana kasa jak zmija ;) Teraz niestety czeka nas kolejna porcja kombinowania i zalatwiania wypadu na "Plywajace Wyspy", by nie dac sie zrobic kolesiowi, ktory juz w autobusie nas wypatrzyl i po zalatwieniu hotelu, jednej wycieczki, doradzeniu lokali gastronomicznych najchetniej by wzial 75 soli (ok. 70 zl) za 2-dniowy rejs z wyspy na wyspy.

Na koniec slowo o transporcie w Peru. Otoz podstawowym srodkiem lokomocji jest autobus oraz niekiedy samolot. Stosunkowo rzadko na drogach miedzymiastowych spotyka sie samochody prywatne, w miastach natomiast kroluja tanie taksowki. W Huaraz np. 75% pojazdow stanowily Toyoty Corolla, zas po Trujillo oraz Arequipie jedynym spotykanym samochodem (prawie zawsze taksowka), jest swoiski "odkurzacz", czyli popularny u nas Daewoo Tico!!! Wracajac jednak do autobusow: W duzych miastach kazda z prywatnych linii ma swoj wlasny dworzec (czesto polozone kolo siebie), w mniejszych na jednym dworcu znajduja sie biura konkurencyjnych firm. Gdy tylko obsluga wypatrzy nowego podroznego zaczyna sie glosne krzyczenie (Ica! Ica! Ica!, Lima! Lima! Lima!, itp). Obsluga czasem nawet wezmie bagaz, by tylko kupic u nich bilet. Autobusy czesto odjezdzaja z opoznieniem, gdyz do ostatnich minut trwa walka o zapelnienie wszystkich miejsc. Stad tez autobus najpierw trabi, potem warczy silnikiem, potem co 5 metrow sie zatrzymuje, a "naciagacze" biegaja i krzycza, by jeszcze kogos zwabic do wnetrza. I o dziwo czesto im sie udaje zlapac podroznych nawet kwadrans po rozkladowej porze odjazdu. Niektore firmy stosuja odprawe bagazowa podobna jak na lotnisku, jedna z firm nawet pobierala od nas odciski palcow i na schodach kamerowala wszystkich wsiadajacych pasazerow :zdziwko: . Juz w trakcie podrozy czesto wpuszczane sa do srodka znane ze wschodu "babuszki" oferujace mydlo i powidlo, a wczoraj mielismy goscia, ktory modlil sie glosno za szczesliwa podroz i na koniec oferowal cukierki za drobna oplata. W kazdym z autobusow na przedniej szybie wisi jakis religijny obrazek z Matka Boska, element tak charaktrystyczny dla Ameryki Poludniowej. I sadzac po sposobie jezdzenia tutejszych kierowcow - nie na darmo. Wczoraj tuz przed dworcem (zwanym dumnie "ladowym terminalem" - terminal terrestre) nasz autobus po prostu stranowal jakies autko osobowe, wjechawszy w jego tyl :zalamany: . Kiedys slyszalem, ze w Rosji pieszy przeciska sie miedzy pasami i samochodami, ale to co sie dzieje tutaj przekracza ludzkie pojecie. Wydaje sie, ze pieszy nie istnieje jako uczestnik ruchu ulicznego. Kierowcy zas notorycznie trabia i wiele aut dla wzmocnienia efektu do klaksonu ma podlaczony autoalarm :hyhy:

Tyle na razie. Ciesze sie, ze w sprawie obydwu Euro dobrze sie w kraju dzieje. Kolejna porcja newsow z poludniowej polkuli juz wkrotce. Nara!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group