Dzisiaj jest 19 lis 2017, 21:38

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 28 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 09 mar 2009, 23:34 
Offline
mała złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 kwie 2006, 1:32
Posty: 229
Korzystając z "wolnej" chwili, chciałbym napisać kilka słów na temat czarnego lądu, gdzie teraz przebywam z pracy.

A więc pierwszy dzień. Jestem w Pretorii, tj. około 40 km na północny wschód od Johannesburga. Generalnie przylot odbył się bez problemu, nawet wizy się nie czepiali - ostrzegali mnie, że mogą nie wpisać do wizy pozwolenia na pracę i że to often happens, itp., ale poszło gładko. Do hotelu też bez problemu dojechałem - gość z hotelu czekał przy wyjściu na salę przylotów - takie to uroki podróży służbowych :) A pierwsze wrażenia bardzo fajne. Po pierwsze cieplutko. W ciągu dnia na słońcu było bym powiedział 25-30 stopni. Całkiem optymalnie :) W hotelu byłem gdzieś koło 12-tej, przeszedłem się od razu, no prawie od razu na mały spacer i po kasę do bankomatu. No bo przyleciałem goły i wesoły, znaczy się wyposażony tylko w plastik. Więc od razu zrobiłem sobie małą wycieczkę do pobliskiego brooklyn mall, i pokręciłem się, popatrzyłem, wziąłem kaskę, zrobiłem małe zakupy i wróciłem do hotelu. A okolica jest świetna. Coś jak połączenie przestrzeni ze stanów zjednoczonych z tropikalną przyrodą afryki. Na prawdę super :) Idzie się uliczką, po obu stronach domy, znaczy się takie jednorodzinne z ogrodami, a wszędzie drzewa tropikalne. Znaczy nie palmy, ale widać, że to taki typ zwrotnikowy. No i cisza, spokój. No może nie aż taka cisza, bo ptaki wrzeszczą, przekrzykując się jeden przez drugiego, ale taka "cisza" mi absolutnie nie przeszkadzała. Po powrocie wzięło mnie zmęczenie, bo od momentu wyjazdu na lotnisko do przyjazdu do hotelu minęło około 24 godzin, z czego spałem w samolocie może ze 4. Więc uciąłem sobie drzemkę, i to całkiem niemałą, bo chyba ze 3 godziny. A po drzemce poczułem się głodny, więc znów ruszyłem do mall'a. Nie jadłem nic w hotelu, bo to taki mały hotelik prowadzony przez bardzo sympatyczną starszą panią, i powiedziała mi, że generalnie obiadów nie gotują, bo w mall'u jest mnóstwo restauracji, ale jak będę bardzo chciał, to oczywiście da radę i coś przygotują. Więc powiedziałem, że nie ma problemu i że spokojnie się przespaceruję :) No więc znów poszedłem i koniec końców zjadłem pizze z ananasem i szynką. A ananas pycha. Oj super mniodzio! No i jeszcze dostałem sok ze świeżo wyciskanych pomarańczy. Też niebo w gębie! Po prostu nie ma to jak świeże owoce bez żadnej chemii (Robercik i Mydlak pewnie mogą potwierdzić, jak smakowały ananasy i banany w Indiach :)) Bałem się tylko, że przez takie cuda mogę mieć jakieś sensacje żołądkowe, więc jak tylko wróciłem do hotelu, to zaimpregnowałem się Rasputinem :) Dla tych, którzy nie wiedzą, Rasputin to taka chyba ruska wódka 70% za 15 zł litr. Jak byliśmy w Indiach, to go wypróbowaliśmy, więc teraz też sobie kupiłem (i dementuję jest w strefie wolnocłowej na Okęciu). Co jeszcze tak na szybko? Aha, może to, że jak na razie rdzennej ludności widziałem mniej niż białych. No ale to pewnie specyfika danego miejsca. Mimo wszystko jadąc autostradą z lotniska do hotelu widziałem ładne domki, wszystkie ogrodzone murem, nad którym był jeszcze rozwieszony drut kolczasty. Coś w rodzaju zasieków jakie się widzi na filmach z inwazji aliantów na Normandię. Więc coś jednak w tym, co czytałem o tym kraju, musi być. No a jutro (to było pisane wczoraj) o 8:30 do klienta. I pewnie tak przez cały tydzień. A w weekend już wiem, że będę chciał pojechać do jakiegoś parku narodowego. Już o tym rozmawiałem z panią hotelarką, i powiedziała że to nie problem i dała mi ulotkę informacyjną. Więc jutro, może pojutrze poczytam i zobaczę gdzie warto pojechać. Może nawet uda się pojechać do parku Krugera, choć tam jest jednak dość daleko. A coś Pani mówiła też o wodospadzie Wiktorii, albo mi się coś pomyliło. Bo wydawało mi się, że to nie ten rejon, ale mogę się mylić.

Drugi dzień (dzisiaj) nie był już tak miły, bo siedziałem u klienta. Natomiast co się tyczy samego pobytu tutaj, to wiem też więcej. Po pierwsze wczorajsze wrażenie, że tutaj jest super bosko i spokojnie, to tylko wrażenie. Wyobraźcie sobie, że ode mnie do bramy klienta jest jakieś 200 metrów. Wychodzę z hotelu, przechodzę przez skrzyżowanie, i już jestem na miejscu. No i dziś rano, jak wychodziłem z Jimem, lokalnym gościem z mojej korporacji, to mnie zapytał, czy biorę laptopa. A ja mu na to, że oczywiście, i pokazałem mu moją torbę laptopową. Od razu zapytał mnie, czy nie mam jakiegoś plecaczka, co bym z taką torbą nie paradował. Nie miałem, więc powiedział, że na razie ok, tylko wieczorem, jak będę wracał, to żebym uważał, bo mogą mi go po prostu podejść i wyrwać. I gucio im zrobię. Tego się szczerze powiedziawszy nie spodziewałem, no i dziś uważałem. Całe szczęście musieliśmy pojechać na policję, bo musiałem złożyć taki "statement of oath" w obecności osoby uprawnionej do potwierdzenia tego, więc zobaczyłem więcej, i muszę powiedzieć, że wcale mi się, to co zobaczyłem, nie spodobało. W wyniku tego dziś po pracy poszedłem i kupiłem sobie jakiś mały plecaczek. A i po zmroku szwendać się nie zamierzam. Zresztą jak zapytałem o to Jima jawnym tekstem, to mi powiedział "personally I wouldn't". Zresztą z innymi ludźmi tam od klienta też rozmawiałem (nie tylko sami biali), i powiedzieli, że oni przyjeżdżają do pracy z samego rana, po to żeby wyjść około 3-ciej, 4-tej, żeby za dnia jeszcze różne rzeczy pozałatwiać. Powiedzieli mi, że kiedyś (nie wiem dokładnie kiedy) był taki przypadek, że jakoś z samego rana, jak było jeszcze mało ludzi, na parkingu u klienta, gdzie teoretycznie mogą wejść i wjechać tylko ludzie z przepustkami, został napadnięty pracownik. Co więcej wzięli jego samochód, wpakowali go także do samochodu i wyjechali jakby nigdy nic. Dopiero gdzieś za Pretorią wywalili tego pracownika z samochodu. No więc wnioski odpowiednie wyciągnąłem, zresztą tutaj w mieście za dużo nie ma do oglądania. Raczej nastawiam się na te weekendy, że uda się coś sensownego załatwić. Aha, jeszcze jak jechaliśmy z Jimem na tę policję, to wszędzie widziałem zasieki, a jak zapytałem Jim'a, to na pewno nie przed dzikim zwierzem... No chyba, że przed dzikim homo... A na policję tutaj nie ma co liczyć, skorumpowana, nie działa, itp. Zresztą powiedział mi, że kilka razy zgłaszał kadzieże w domu i genralnie nikogo z policji to nie obchodziło. A nawet miał taki przypadek, że kiedyś, jakieś 3 lata temu on sam wzywał 911, żeby natychmiast przyjechało. No i przez te 3 lata go nie zobaczył... U nas nie do pomyślenia, a tutaj to niestety podobno standard. Nie wiem jak jest poza dużą miejscowością albo w innych rejonach, bo może jest zupełnie inaczej, ale będąc sam na pewno nie będę tego sprawdzał. Zresztą nie mam na to czasu, bo trochę roboty u klienta jest i wieczorami też już wiem, że troszkę posiedzę. Na pewno dziś, a w inne dni się okaże. A co do weekendów, to oba będę chciał spędzić w parkach narodowych. Podobno super są Madikwe National Park i park Krugera. O tym drugim słyszałem i chciałbym się przejechać, ale tak na prawdę zobaczymy, czy tam się da dojechać. No bo do Krugera jest stąd chyba ponad 400 km. Nie wiem jak drogi, więc zobaczę, co organizują, i zabiorę się z wyjazdem organizowanym. Tak, tak, zdecydowałem się na wyjazd zorganizowany, bo jak pytałem o to, to znów mi radzili, żeby ze względów bezpieczeństwa pojechać z kimś kto wie gdzie się nie zapuszczać. No i tak to tutaj wygląda - natura i pogoda super, tylko ludzie niszczą to wszystko... Generalnie żeby pojechać samemu, to trzeba na prawdę zrobić dobre rozeznanie terenu, które rejony są ok, a które lepiej ominąć, albo pojechać większą grupą. A jak się jest samemu i w dodatku bez samochodu, to niestety zostaje zapłacenie organizatorowi... No cóż, może to już tak jest na oddziale geriatrycznym ;)

_________________
http://eddie-photo.homeip.net/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 10 mar 2009, 13:14 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2005, 20:12
Posty: 629
Lokalizacja: z Trampa
zawsze mnie ciekawil ten kraj. drugi najwiekszy kraj białasów poza europą, a rzadzony przez miejscowych. ciekawy kiedy w Stanach establishment bedzie skladal sie z Indian a w Australii z Aborygenów...?
wez ich Wojciech popytaj czy sytuacja Afrykanow wyraznie sie poprawila sie po zniesieniu apartheidu, czy wczesniej tez byl taki syf z ta przestepczoscia? no i w ogole pytaj o wszystko:)
nie wiem czy jest drugi kraj na swiecie gdzie jest taka ogromna przepasc i nienawisc pomiedzy dwoma grupami spolecznymi... przykre. ciekawe jakie sa perspektywy zeby tam sie zrobilo normalnie i bezpiecznie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 10 mar 2009, 16:48 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Trza by Murzynów pozamykać.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 10 mar 2009, 21:19 
Offline
duża brązowa

Rejestracja: 12 paź 2005, 10:52
Posty: 485
Lokalizacja: Zug
Taki dowcip jest o RPA. Jaka jest różnica między turystą i rasistą? 2 miesiące...

_________________
Obok dużej bramy jest zawsze mała furtka


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 10 mar 2009, 22:42 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 paź 2005, 9:46
Posty: 1081
Lokalizacja: sam już nie wiem...
Wojtek pisze:
zawsze mnie ciekawil ten kraj. drugi najwiekszy kraj białasów poza europą, a rzadzony przez miejscowych. ciekawy kiedy w Stanach establishment bedzie skladal sie z Indian a w Australii z Aborygenów...?
wez ich Wojciech popytaj czy sytuacja Afrykanow wyraznie sie poprawila sie po zniesieniu apartheidu, czy wczesniej tez byl taki syf z ta przestepczoscia? no i w ogole pytaj o wszystko:)
nie wiem czy jest drugi kraj na swiecie gdzie jest taka ogromna przepasc i nienawisc pomiedzy dwoma grupami spolecznymi... przykre. ciekawe jakie sa perspektywy zeby tam sie zrobilo normalnie i bezpiecznie.


:zdziwko:
Wojtku, czegos nie rozumiem...
Pod jakim względem RPA jest drugim największym krajem białych poza Europa? Wg powierzchni są daleko np. za USA, Kananadą Australia, Argentyną.
Wg ludnosci tak samo, bo RPA to 44 mln, z czego zaledwie 10%, czyli 4,4 mln to biali. Mieszańców (euro-afrykańskich) jest drugie tyle, ale tych nie liczą, zresztą jak zaczniemy liczyć Metysów w Ameryce Południowej...
Skoro biali są mniejszością, to chyba trudno RPA nazwać krajem "białasów" i porównywać do Australii (biali-91%) czy USA (70%-jeszcze;)). Zresztą okoliczności, w jakich tam liczba rdzennej ludności tak się obniżyła, mnie jako białego, dumą nie napawa.

_________________
"Moja ojczyzna jest rozprzestrzeniona, składa się z adresów w różnych krajach (...) tworzą ją setki drzwi, które wiem, jak otworzyć, autobusy, których numery pamiętam, ulice, przystanki, budki z gazetami, twarze, głosy" (R. Kapuściński, Lapidarium)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 11 mar 2009, 1:19 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2005, 20:12
Posty: 629
Lokalizacja: z Trampa
faktycznie, trzecim, a nawet czwartym - po kanadzie. coś pokręciłem. a "kraj bialasow" uzylem w takim kontekscie, ze sobie wyjechali z europy, zainstalowali sie gdzies za morzem i uwazaja za swoje. bez sadow wartosciujacych.
metysi w ameryce poludniowej to jednak inna bajka, sam fakt ze sa metysami swiadczy o tym ze wymieszali sie z ludnoscia rdzenna tworzac nowy narod specyficzny dla danego miejsca. w przypadku amerykanow, australijczykow, kanadyjczykow czy afrykanerow to sa to potomkowie produktu importowego, ze tak powiem.

a wracajac do tematu to naprawde jestem ciekaw jak sie tam relacje ukladaja i jakie oni to widza w perspektywie przyszlosci.
z tego co czytalem to zniesienie apartheidu nie zmienilo zastanej drabiny spolecznej. nadal jest niewielka kasta bialych bogaczy (15%) i tlum czarnej biedoty (75%). w polityce natomiast nie istnieje zaden znaczacy bialy polityk. to sytuacja dosyc kuriozalna prawde mowiac.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 11 mar 2009, 20:06 
Offline
duża złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 gru 2005, 0:57
Posty: 986
Lokalizacja: Bydgoszcz
Wojtek pisze:
metysi w ameryce poludniowej to jednak inna bajka, sam fakt ze sa metysami swiadczy o tym ze wymieszali sie z ludnoscia rdzenna tworzac nowy narod specyficzny dla danego miejsca. w przypadku amerykanow, australijczykow, kanadyjczykow czy afrykanerow to sa to potomkowie produktu importowego, ze tak powiem.



Jeszcze jest Argentyna i Chile :) Tam też Europejczycy dość skutecznie rozprawili się z rdzenną ludnością....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 11 mar 2009, 21:31 
Offline
mała złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 kwie 2006, 1:32
Posty: 229
Artur pisze:
Taki dowcip jest o RPA. Jaka jest różnica między turystą i rasistą? 2 miesiące...

Oj, myślę, że nawet mniej...

Dziś dowiedziałem się, że tutaj pracuje tylko około 20-30% ludzi, i którzy płacą podatki, itp. Reszta żyje nie wiem z czego, jakieś żebranie (to już widziałem po drodze na policję), z kradzieży, napadów z bronią w ręku, itp. Generalnie żyje z dnia na dzień, nie myśląc o przyszłości - chyba za dużo słońca tu mają... Więc dla nich to żaden problem, żeby kogoś skroić. Tym bardziej jak policja nie działa, to jakoś wcale im się nie dziwię. A propos, to po ulicach czasem przejeżdża samochód jakiejś tam ochrony, którą sobie wynajęła jakaś instytucja. A na boku ma napisane "armed response"... To tyle jeszcze tła tutajszego życia. W dzień jest ok, jak się zachowuje zasady, a w nocy to poruszać się tylko samochodem.

_________________
http://eddie-photo.homeip.net/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 12 mar 2009, 1:14 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 paź 2005, 19:33
Posty: 1840
Lokalizacja: pow. Nowa Aleksandria
Czytam sobie, Wojtku, spokojnie Twoje przemyślenia, ale dopiero teraz naszła mnie myśl, że przecież w końcu tam odbędzie się mundial - i to nie "kiedyś tam", ale już w przyszłym roku! :|

_________________
Adelante! La porta esta abierta!

Ludzkość to kupa zwierząt pełzających po gównie, a ja zakochałem się w samochodzie. M. Hłasko

CHARLES BARKLEY WANT TO MEETS YOU!!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 12 mar 2009, 10:59 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
To będzie masakra.

Co więcej, tam musi być masakra skoro tak wyważona w sądach osoba jak Wojtek pisze takie rzeczy... :/

Zresztą, co się dzieje jak się odda bogaty kraj Murzynom, pokazuje, jak trafnie zauważył w klubie Michał K. - przykład Zimbabwe.

Niby z drugiej strony biali są trochę winni, bo nie edukowali czarnych i jedynymi w miarę sensownymi czarnymi elitami było wszędzie wojsko, a w takim np. Zairze zostało kilkadziesiąt osób z wykształceniem po odejściu Belgów, ale i tak :/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 mar 2009, 0:17 
Offline
duża złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 gru 2005, 0:57
Posty: 986
Lokalizacja: Bydgoszcz
Bez przesady! W Botswanie np. nie jest aż tak źle. Poza tym problem polega właśnie na tym, że biali tak nie do końca oddali władzę. Firmy z dawnych metropolii w dalszym ciągu nieźle mieszają, mocno przyczyniając się do korupcji i politycznej niestabilności. :zalamany:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 mar 2009, 0:24 
Offline
mała brązowa

Rejestracja: 10 lis 2006, 16:38
Posty: 55
Ja slyszalem swego czasu ciekawa opinie: podobno najwieksze tarcia sa pomiedzy lokalnymi czarnymi a imigrantami z biedniejszych krajow (glownie Zimbabwe i Mozambik), lokalsi korzystaja z szerokiego wachlarzu pomocy socjalnej i nie musza az tak ostro krasc, imigranci nie maja zas tego "luksusu" i dlatego radza sobie jak moga (czyli przebojem i rozbojem)

Poza tym bandytom wbrew pozorom latwiej jest kroic czarnych, wiekszosc bialych ma samochody i mieszka w strzezonych osiedlach, sa wiec trudniejszymi celami.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 mar 2009, 21:03 
Offline
mała złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 kwie 2006, 1:32
Posty: 229
cortes pisze:
...przecież w końcu tam odbędzie się mundial - i to nie "kiedyś tam", ale już w przyszłym roku! :|

Zgadza się i to jest dla mnie najciekawsze. Bo przecież w ciągu roku tego nie zmienią. I szczerze powiedziawszy ja sobie tego nie wyobrażam. No chyba, że rzucą wszystkie siły policyjne i może jakieś "armed response" na czas mundialu na ulice tych miast, w których się będą grać mecze.

MarekZ pisze:
podobno najwieksze tarcia sa pomiedzy lokalnymi czarnymi a imigrantami z biedniejszych krajow (glownie Zimbabwe i Mozambik), lokalsi korzystaja z szerokiego wachlarzu pomocy socjalnej

Tarcia pomiędzy loklanymi i nielegalnymi imigrantami, ależ i owszem. Zresztą tylko rok temu był tutaj, jeśli mogę to tak nazwać, "mały incydent" pomiędzy biedotą z RPA a imigrantami. Znaczy się ci pierwsi "pobili" drugich, ze skutkiem kilkudziesięciu ofiar śmiertelnych i kiluset czy nawet kilku tysięcy rannych:
http://wyborcza.pl/1,76842,5227107,W_RPA_zaplonely_slumsy_imigrantow.html
http://wyborcza.pl/1,76842,5237053,Wojsko_stlumi_antyimigranckie_zamieszki_w_RPA.html
http://wyborcza.pl/5,75539,5231794.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88761,5230470,RPA__Rzezie_obcokrajowcow___drastyczne_zdjecia.html

A propos jeszcze tła, to rozmawiałem z gościem, z którym siedzę u klienta, i jeszcze podpytałem o realia tutaj. No i dowiedziałem się, że po pierwsze policja jest kompletnie skorumpowana. Do tego stopnia, że współpracują z grupami przestępczymi. Na przykład tutaj, żeby otrzymać pozwolenie na broń, trzeba mieć w domu sejf. Sejf oczywiście aprobuje policja, a po aprobacie okazuje się że za dwa tygodnie ktoś się włamuje do tego sejfu. Taki sobie zbieg okoliczności... No więc Johan (bo tak ma na imię) stwierdził, że on sobie zakłada drugi sejf. Jeden oficjalny, a drugi nieoficjalny, w którym będzie trzymał wszystkie ważne rzeczy. Co więcej ten drugi sejf jest, jak on to nazwał, behind false door, znaczy się w takim ukrytym pomieszczeniu. I żeby takie rzeczy trzeba było robić, to prawie niewyobrażalne...

No i jeszcze jedno. Biali zapracowali sobie trochę na to wszystko apartheidem, ale też nie jest to tak do końca prawda. Nie ulega wątpliwości, że czasy apartheidu były niefajne, ale jak czarna ludność przejęła władzę, to odrzucili wszystko, co było w starym systemie. A to właśnie był błąd, bo większość systemu działa dobrze - było bezpiecznie, policja była sprawna, nie było korupcji, itp. No i teraz po czterdziestu latach rządów zaczynają wracać do tego co było wcześniej, bo na przykład słyszałem od wielu ludzi tutaj, że korupcja w rządzie jest ogromna. Milionowe przetargi na coś, co nigdy nie powstało. Ktoś wziął kasę i już. No i jeszcze teraz trochę przeginają w drugą stronę. Znaczy się jest takie prawo, że jak na to samo stanowisko startuje biały i czarny, nawet jeśli biały ma wyższe kwalifikacje, to i tak należy przyjąć czarnego. W rezultacie młodzi biali wyjeżdżają do Austalii, Nowej Zelandii, itp., bo mają problem ze znalezieniem pracy... Albo inny przykład. Firma, która chce współpracować z sektorem publicznym, musi mieć czarnego właściciela, tzn. czarni współwłaściciele muszą mieć co najmniej 50% kapitału. I czy to nie jest teraz dyskryminacja w drugą stronę?

Ale dość nieciekawych tematów. Teraz pora na przyjemne rzeczy. No więc wczoraj bowiem byłem na safari :) Z rana przyjechał po mnie przewodnik i zabrał mnie w okolice Sun City, do parku Pilanesberg. Wycieczka była świetna! Na początku trochę pogoda nie dopisała, ale ok, co zrobić. A miejsce superowe. Takie afrykańskie klimaty, sawanna, busz, i zwierzaki. Może nie widzieliśmy ich tak dużo, bo trochę szczęścia zabrakło, ale ja jestem zadowolony. Parę z nich udało się super pstryknąć, więc fotki powinny być ok (do obejrzenia jak wrócę i je obrobię - to niestety dopiero za conajmniej 2 tygodnie :( ) A widziałem słonie, nosorożce, guźce, springbok'i, kudu, gnu i jeszcze inne typu jeleniowatego, a których nazw angielskich nie pamiętam. W każdym razie było ciekawie, bo trzeba było wypatrywać zwierzaki w buszu i to w zasadzie był największy fun. A przy okazji udało się zobaczyć trochę zwierzątek z bliska. Aha, w tym parku jeździ się samochodem i wychodzenie jest zabronione ze względów bezpieczeństwa. Ale zdarzało się, że zwierzaki były po prostu, 4-5 metrów od drogi. No i wtedy strzelałem, bo była najlepsza szansa na trofeum. Oczywiście w postaci zdjęcia. A na dziś byłem w lion parku niedaleko Pretorii, ale niestety wycieczka nie była specjalnie ciekawa. W zasadzie mogę powiedzieć, że to była porażka. Po pierwsze park jest maluteńki. Zresztą co ja tam mówię, to nie park, tylko w zasadzie zoo. Znaczy się jeździ się w środku samochodem, ale w zasadzie przestrzeni tam nie ma za dużej. Kilka "klatek" z różnymi lwami, znaczy się oddzielnych ogrodzonych "ogródków" wielkości może max jednego hektara, do których wjeżdżasz samochodem. No i tam łażą, bądź leżą sobie lwy. A dziś były karmione i w zasadzie były już po lunch'u, więc za bardzo się nie ruszały. W sumie na miejscu włącznie z przejściem się do małych lwiątek i pogłaskaniem ich, zobaczeniem paru innych zwierząt, wyszło może ze 2 godziny. Gdybym wiedział, jak to wygląda, to bym tam nie jechał. Ale cóż, tak bywa. Przynajmniej parę fotek fajnych wyszło. No a na przyszły weekend szykuję się do parku Krugera. Z tego co wiem, jest tysiąc razy lepszy od Pilanesbergu. W sumie jego powierzchnia, to około 2,8 miliona hektarów, czyli jakiaś 1/16 powierzchni Polski! Albo inaczej: ponad połowę województwa mazowieckiego lub trochę więcej niż całe województwo podkarpackie! I zwierząt tam jest znacznie więcej, tj. liczbowo oczywiście, jak też jeśli chodzi o różnorodność gatunkową. No więc wyjazd będę miał w piątek koło drugiej po południu, i całą sobotę i trochę niedzieli jestem w Krugerze. A w niedzielę powrót przez jeszcze jakieś super okolice, tak że w Pretorii będziemy wieczorem. I już się nie mogę doczekać...

I to tyle jeszcze przemyśleń i wieści z tego kraju. Jak na razie nie jest źle, ale docelowo tu bym chyba nie chciał mieszkać. No chyba, że w parku narodowym i żeby jeszcze na koncie cały czas kasa przybywała ;)

_________________
http://eddie-photo.homeip.net/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 mar 2009, 21:51 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 paź 2005, 20:59
Posty: 1220
Lokalizacja: z najdalszego zakątka Czeluści
wojciech_baranski pisze:
No chyba, że w parku narodowym i żeby jeszcze na koncie cały czas kasa przybywała ;)


Takie rzeczy to tylko w Erze ;)

Po wizycie w Sundarbanach, która była porażką, dla pogłaskania małego lwa mógłbym się pieprzyć buchem nawet kilka godzin i nadal byłbym zadowolony :) Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;)

_________________
Obrazek A czy TY kliknąłeś już dzisiaj pajaca?? http://www.pajacyk.pl/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 mar 2009, 23:25 
Offline
mała złota

Rejestracja: 22 sty 2006, 0:45
Posty: 318
Lokalizacja: W-wa
wojciech_baranski pisze:
Biali zapracowali sobie trochę na to wszystko apartheidem, ale też nie jest to tak do końca prawda. Nie ulega wątpliwości, że czasy apartheidu były niefajne, ale jak czarna ludność przejęła władzę, to odrzucili wszystko, co było w starym systemie.


Czyli wahadło za bardzo wychyliło się w drugą stronę.
Aż sobie zerknąłem, co nasze MSZ pisze o RPA:
INFORMACJE DLA KIEROWCÓW. (...) Należy zwracać uwagę na (...) specyficzne znaki drogowe wskazujących na zagrożenie rabunkowe (kamienie na drodze, atakowanie samochodów na skrzyżowaniach). Zaleca się blokowanie drzwi samochodów i zachowanie szczególnej ostrożności przy zjazdach z autostrad, skrzyżowaniach ze światłami, gdzie często dochodzi do napadów.

(...)

BEZPIECZEŃSTWO. RPA należy do krajów o bardzo wysokim zagrożeniu brutalną przestępczością kryminalną. Odnotowuje się znaczną liczbę napadów rabunkowych z bronią, często kończących się zabójstwami, gwałtów i innych przestępstw. Nie zaleca się podróżowania wieczorem i w nocy, przebywania w regionach i dzielnicach miast (także na ulicach centralnych) bez upewnienia się co do bezpieczeństwa w konkretnym miejscu. Należy zachowywać ostrożność w miejscach publicznych - na lotniskach, dworcach kolejowych i autobusowych, a także w taksówkach, których kierowcy bywają powiązani ze światem przestępczym. O ile to możliwe, wskazane jest podróżowanie w zorganizowanych grupach, z doświadczonym przewodnikiem.

Potwierdza się...:(

_________________
pozdrawiam,
Marcin Kulik

Zapraszam na stronę Klubu Podróży Jarema: http://www.jarema.waw.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 28 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group