Dzisiaj jest 25 lis 2017, 5:48

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 25 maja 2009, 23:10 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:07
Posty: 1874
Lokalizacja: spod gwiazd
Rajd wrócił z okolic Trójstyku i melduje się w Warszawie. Było superancko, trafiło się nam z pogodą, a i widoki ... palce lizać!

Ale po kolei.

Jakoś nam się udało ulokować w przedziałach Monciaka, co było jak zwykle nnie lada wyzwaniem (nie rozumiem, chyba PIC ma napędy sadystyczne, po przejęciu całej masy wagonów od PR spokojnie mogliby wystawić 2x dłuższy skład... :zdegustowany: ). Nawet wywiązała się "corridor-party" za sprawą piw i nie tylko serwowanych przez współpodróżników. A było nas 8, z czego płeć piękna reprezentowała się w liczbie 2 jednostek ;)

Rano na dworcu w Bielsku widzieliśmy się jeszcze z Piotrkiem R., który jak się okazało, jechał tym samym pociągiem, co my. My jednak nie wysiedliśmy, i szlakiem Kolei Miast Śląskich przez Skoczów pojechaliśmy do Goleszowa. Dworzec się dopiero budził ze snu, jak i cała okolica, ale w sklepie było już gwarno (nic dziwnego, skoro tam "klient jest najdroższy" :) ) Po najedzeniu i napiciu się, ruszaliśmy na podbój Tuła. Walcząc z poranną rosą, zmęczeniem i niewyspaniem, udało nam się dojść do schroniska, gdzie okazało się, ze ... nie było prądu. Albo właściciel tak twierdził, bo światło wszędzie świeciło, w ogóle jakoś tak dziwnie. Chyba nam po prostu nie chciał kawy sprzedać.

Dalej już uśmiechnęło się słońce do nas i piękne widoczki też :) im wyżej, tym ładniej. Wdrapaliśmy się najpierw na Małą, potem na Wielką Czantoryję, gdzie był popas w dawnym schronisku Beskidenverein a potem podziwianie widoków z wieży.

Na Stożek doszliśmy po licznych przerwach z widoczkami na 17. Od razu zamówiliśmy obiad, który okazał się dobry, ale ceny jak dla Niemców. Jest nawet winda w kuchni. Za to udało się nam bez problemu wyegzekwować PTTKowską zniżkę, więc pierwsze 7 (dla PTG nawet 10) zł z ceny znaczka już wróciło :) Wieczorem pograliśmy sobie w BANGa, ale było raczej... mało krwawo tym razem :) i szeryfowie mieli jakąś słabą passę ;)

Rano znowu chmury i chłodek, ale po grzbiecie Stożka i Kiczor miło się szlo. Widoczki aż po Tatry Wysokie, Niskie, Fatrę. A potem - Achtung, Achtung!!! - jedna z głównych atrakcji wyjazdu: szczyt o zacnej nazwie SZAŁAS DUPNE!!! Na Dupnym zaszyliśmy się na 20 minut, po czem cały czas waląc na rympał, zeszliśmy przez Bukowca w dolinę Olzy. Trafiliśmy równo w zamierzony mostek, który niedawno zbudowany zyskał taką popularność wśród miejscowych amatorów rajdów terenowcami, że trzeba było... zamknąć dojazd szlabanem. Na szczęście nam to nie przeszkadzało w przekroczeniu w tym miejscu granicy z Czechami.

Czeską część wycieczki zaczęliśmy od sforsowania góry o nazwie Kempa, idąc wzdłuż wyciągu, przy której górnej stacji znaleźliśmy prawdziwą... jurtę! Na szczycie Małej Kempy, niedaleko, bo 5 minut marszu, zwiedziliśmy pozostałości szańców obronnych, zbudowanych przez stany cieszyńskie w XVI w. w obawie przed napadem Turków lub też... Węgrów. Jak się okazało, tym drugim szańce i umocnienia granicy niespecjalnie przeszkadzały, bo aż do 1848 r. kilkakrotnie najeżdżali okolicę. Szańce były ekstra (w środku na dziedzińcu znajduje się... boisko do siatkówki), i słońce zaczęło grzać, więc w sam raz na 20 min. leżenia. Zeszliśmy potem z grzbietu do wsi Bukovec, by potem znowu podejść, już na grzbiet Wielkiego Wododziału Europejskiego. Wkrótce doszliśmy nim do granicy, ale pozostaliśmy po stronie czeskiej, i doszliśmy na "czeski koniec świata", do Hrcavy. Tam po zwiedzaniu drewnianego kościołka napiliśmy się piwa i najedliśmy się sera i medalików wieprzowych w knajpie, korzystając z coraz piękniejszej pogody i zarąbistych widoków. Okazało się też, że Keynes miał rację - jednak istnieje darmowy obiad!!! :D

Najedzeni i napici ruszyliśmy w kierunku Trójstyku. Prowadzi tam do końca asfalt, a sam Trójstyk naprawdę jest wypasiony - jest mostek na rzece, ławki, obeliski i tablice, no i dużo ludzi. Ja poczyniłem spostrzeżenie, że to już mój trzeci trójstyk i że skoro zostały tylko już 3, to trzeba je odwiedzić :) więc jest plan ;)

Stamtąd już tylko 20 minut i byliśmy na przystanku PKS w Jaworzynce-Trzycatku (Trzycatek to od podatku króla węgierskiego Beli IV, wg którego pobierano 1/30 wartość towaru, a 30 to trzycat po czeskosłowacku :D )

PeKaeS do Wisły wiózł nas okrężną drogą przez Czarne, Jezioro Czarnieńskie, przez drogę pod rezydencją za przeproszeniem prezydenta RP Zameczkiem. Wcześniej, podczas 15-minutowego postoju na światłach przed objazdem, obserwowaliśmy niczym serial obyczajowy szybką pomoc motocyklistów dziewczynie w starej VW, której uciekły wody... na szczęście tylko wody z układu chłodniczego wozu ;) Nie było jeszcze zielonego światła, i VW był już znowu gotowy do jazdy. :)

W Wiśle bardzo miła piwna biesiada na deptaku i w knajpie obok dworca, gdzie weszliśmy w bliższą znajomość z lokalną gastronomią, gdyż Karolina zamówiła placki z wyrzoskiem (co zinterpretowaliśmy na sposób oczywisty jako placek z wyrostkiem ;) ), i łaskawie się podzieliła ze współtowarzyszami podróży. Dzięki Karolino!!! :D Wyrostek rządzi!!!

Po kilku rundach Brackiego podróż Monciakiem wydawał się bardzo miły, psuli nam tylko konduktorzy grożący mandatem za kijek w drzwiach. Piotr R. dosiadł się do nas w BB, a w Warszawie już, pożegnawszy się z wycieczką, zaliczyliśmy jeszcze przegrany wyścig z nocniakami. W starciu z ikarusami i jelczami nie mieliśmy szans... o 4.46 przez perony autobusowe przy Centralce już hulał wiatr.

Idę więc spać, gdyż spałem jakieś 2-3 godziny, ale wyjazd był super i jeszcze raz dziękuję wszystkim uczestnikom za udział i wniesiony humor (i nie tylko ;) )

_________________
Hajrá Loki!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 30 maja 2009, 16:49 
Offline
popularna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 kwie 2009, 19:31
Posty: 15
Witam,
zdjęcia z naszego wyjazdu można obejrzeć po kliknięciu na poniższy link:

http://picasaweb.google.com/sawcio/Besk ... directlink


Pozdrawiam i do zobaczenia,

Marcin


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 cze 2009, 18:01 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2005, 20:12
Posty: 629
Lokalizacja: z Trampa
tomek pisze:
Okazało się też, że Keynes miał rację - jednak istnieje darmowy obiad!!! :D


zeby tylko na kolejnych rajdach nie okazało się że dmuchanie deficytu i drukownie pieniędzy pobudza gospodarkę...
;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group