Dzisiaj jest 19 lis 2017, 21:48

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 27 wrz 2009, 21:44 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 kwie 2006, 20:27
Posty: 617
Lokalizacja: Łódź
Tytułem wstępu link do zdjęć: http://photosbypiotr.fotopic.net/c1760713.html

Jak na Trampów przystało w podróż poślubną z Marysią wybraliśmy się na ekstremalną wyprawę do wielce dzikiego kraju. Przygotowania do wyjazdu były żmudne i długotrwałe! Trzeba było bowiem wykonać parę kliknięć, a potem przelew na konto ITAKI!

Prawdziwe trudy podróżowania zaczęły się we wtorek 8 wrześnie. Wstać trzeba było aż o 5 i udać się na lotnisku. Tam czekała na nas wielka kolejka do odprawy, w potem dłużące się w nieskończoność 4 kwadranse do momentu wejść na pokład samolotu. Lot był prawdziwą mordęgą! Pomyślcie tylko 4 godziny 55 minut w pozycji siedzącej :looka: Po szczęśliwym lądowaniu w pełni egipskiego słońca warzącą ponad 20 kg walizkę na kółkach musiałem ciągnąć ponad 30 m do autokaru (gdyby nie częste zmiany rąk z pewnością nabawiłbym się odcisków!).
Autokar zawiózł nas do hotele, walizką zaopiekował się boy w czerwonym wdzianku, a my po szybkiej rejestracji zaprowadzeni zostaliśmy na obiad. Szybko się zorientowaliśmy, że nasz hotel jest olbrzymim kompleksem, co będzie oznaczało konieczność przebywania codziennie długich dystansów. Po posiłku zakwaterowaliśmy się w pokoju, w którym czekał na nas już bagaż i boy czekający z kolei na dolara. Pokój okazał się być większy od mieszkania, w którym obecnie mieszkamy (co jak wiedzą Ci, którzy u mnie kiedyś byli wcale nie jest dla hotelowego pokoju powodem do chluby wyjątkowej). Reszta dnia zajęła nam obchodzenie terenu hotelowego, orientowaniu się w rozkładzie ponad 15 basenów, odwiedzinach należącej do hotelu plaży i pomostu zbudowanego na rafie koralowej oraz barów, gdzie przez najbliższy tydzień korzystając z formuły all inclusive mogliśmy pić do woli.
Pierwszy dzień był zatem męczący, ale kolejne wcale gorsze nie były. Rano trzeba było się zawsze zwlec z łóżka, wyjść z klimatyzowanego pokoju (co oznaczało skok temp. otoczenia z 16 do 36 stopni C) i pójść na śniadanie, gdzie jak przy każdym posiłku toczyła się ciągła walka o talerze przy szwedzkich stołach. Po śniadaniu trzeba było się napić (profilaktyka przed zemstą Faraona) wódeczki, nasmarować się olejkami i wyruszyć na podbój basenów i morza. O leżaki walczyć na szczęście nie trzeba było, chociaż często trudno było znaleźć boy'a, który otworzyłby nam parasol gdy już opalanie się nam nudziło (co następowało średni po pół godzinie). Z powodu upału większość czasu spędzaliśmy w basenach. Od czasu do czasy robiąc wycieczkę do morza, do którego schodziło się z pomostu doprowadzonego miejsca, w którym rafa przybrzeżna się urywała. Wskakiwało się zatem od razu na głębokość ponad 40 m (pytaliśmy). Woda była słona, zimniejsza trochę niż w basenie i pływało w niej masę kolorowych rybek. Mieliśmy płetwy, maski i fajki, więc trochę też snorkowaliśmy. W środku dnia był obiad, co oznaczyło konieczność pokonania 46 stopni w drodze do restauracji. Po obiedzie znowu trzeba było się chować do morza albo do basenu, ale już na krótko. W Egipcie zmienili ostatnio czas na zimowy, i był ta sama godzina co w Polsce, co niestety wiązało się z zachodami słońca przed 18. W ostatnich promieniach słońca czytaliśmy zazwyczaj książki na leżakach przy basenie (wreszcie można było odpocząć). Potem kolacja, ostatni tego dnia drink i spać.

Żeby uczynić wyjazd jeszcze bardziej hardcorowych wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę do Jerozolimy i Morza Martwego, ale o tym napiszę na fali kolejnej mobilizacji.

_________________
"Coraz bardziej dochodzę do wniosku,że chodzi w tym wszystkim też o to,aby móc spokojnie czytać gazetę i popijać herbatę (...) bez wewnętrznego niepokoju,bez wyrzutów sumienia,że się czegoś w życiu nie zrobiło."


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 27 wrz 2009, 22:10 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Gogol pisze:
warzącą ponad 20 kg walizkę na kółkach


A kto i w czym ją warzył?

Gogol pisze:
Potem kolacja, ostatni tego dnia drink i spać.


W podróży poślubnej spać po drinku? Eeee ;)

Gogol pisze:
Żeby uczynić wyjazd jeszcze bardziej hardcorowych wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę do Jerozolimy i Morza Martwego


I możecie się pożegnać do wymiany paszportów z odwiedzaniem Libanu, Syrii, Iranu, Afganistanu, Malezji, Singapuru, Kataru, ZEA, Indonezji oraz kilku innych krajów...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 27 wrz 2009, 22:18 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 kwie 2006, 20:27
Posty: 617
Lokalizacja: Łódź
jd23151 pisze:
Gogol pisze:
warzącą ponad 20 kg walizkę na kółkach

A kto i w czym ją warzył?

Ważona była przy odprawie lotniskowej. Dokładnie liczyła sobie 21,4 kg.

jd23151 pisze:
Gogol pisze:
Potem kolacja, ostatni tego dnia drink i spać.

W podróży poślubnej spać po drinku? Eeee ;)

A w czym jeden drink przeszkadza w spanie (w szerokim tego słowa znaczeniu rzecz jasna)? :P

jd23151 pisze:
Gogol pisze:
Żeby uczynić wyjazd jeszcze bardziej hardcorowych wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę do Jerozolimy i Morza Martwego

I możecie się pożegnać do wymiany paszportów z odwiedzaniem Iranu, Afganistanu, Malezji, Singapuru, Kataru, ZEA, Indonezji oraz mieć duże problemy z wjazdem do Maroka i Algierii... ;)

Szczęśliwi mi się paszport niedługo będzie kwalifikował do zmiany, a Marysia i tak już wcześniej wizę Izraela miała w swoim.

_________________
"Coraz bardziej dochodzę do wniosku,że chodzi w tym wszystkim też o to,aby móc spokojnie czytać gazetę i popijać herbatę (...) bez wewnętrznego niepokoju,bez wyrzutów sumienia,że się czegoś w życiu nie zrobiło."


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 27 wrz 2009, 22:20 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Podobno niektóre kraje bezpłatnie lub za zniżoną opłatą wydają duplikaty paszportów dla tych, którzy mają izraelskie pieczątki/wizy.

A swoją drogą, niewzięcie pieczątki podobno nic nie daje. Bo cwaniaki arabuchy mają spis egipskich/jordańskich przejść granicznych i szukają po pieczątkach egipskich/jordańskich ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 27 wrz 2009, 22:22 
Offline
mała złota

Rejestracja: 22 sty 2006, 0:45
Posty: 318
Lokalizacja: W-wa
jd23151 pisze:
I możecie się pożegnać do wymiany paszportów z odwiedzaniem Libanu, Syrii, Iranu, Afganistanu, Malezji, Singapuru, Kataru, ZEA, Indonezji oraz kilku innych krajów...



A z czego to wynika ? Nie zetknąłem się z takimi restrykcjami.

_________________
pozdrawiam,
Marcin Kulik

Zapraszam na stronę Klubu Podróży Jarema: http://www.jarema.waw.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 27 wrz 2009, 22:25 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Aaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!1111jedenjeden

Mój świat runął!!!!!!!!!

Marcin Kulik z Jaremy czegoś nie wie!!!

PS. A zdjęcia bardzo przyjemne :) Te takie niebieskie te pod wodą to ryby czy meduzy?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 27 wrz 2009, 22:27 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 kwie 2006, 20:27
Posty: 617
Lokalizacja: Łódź
jd23151 pisze:
Podobno niektóre kraje bezpłatnie lub za zniżoną opłatą wydają duplikaty paszportów dla tych, którzy mają izraelskie pieczątki/wizy

Pieczątki nie wziąć za bardzo się nie da. Zarówno po stronie egipskiej jak i izraelskiej ostro chyba walczą z bezrobociem, bo po przejść przez kontrolę paszportową zawsze po 20 metrach siedział pan (czasem nawet stanowisko było dwuosobowe), który nic innego nie robił tylko sprawdzał, czy 20 sec wcześniej jego kolega wpił pieczątkę. :hyhy:

_________________
"Coraz bardziej dochodzę do wniosku,że chodzi w tym wszystkim też o to,aby móc spokojnie czytać gazetę i popijać herbatę (...) bez wewnętrznego niepokoju,bez wyrzutów sumienia,że się czegoś w życiu nie zrobiło."


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 27 wrz 2009, 22:35 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Ty się ciesz, że nie pobierał za to sprawdzenie opłaty :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 27 wrz 2009, 22:43 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 kwie 2006, 20:27
Posty: 617
Lokalizacja: Łódź
jd23151 pisze:
PS. A zdjęcia bardzo przyjemne :) Te takie niebieskie te pod wodą to ryby czy meduzy?

Ryby. Meduz na szczęście nie było. Marysia za to w wodzie bała się zawsze wypłynięcia z głębin rekinów, które wokół Płw. Synaj normalnie występują. Nie przekonywały jej nawet zapewnienia przedstawicieli ITAKI, że rekiny mają (podobnie jak miejscowi) Ramadan :P.

Swoją drogą trochę żal mi było Arabów, którzy w 35-ciostopięciostopniowym upale serwowali ziemne napoje i drinki rozpasanym Europejczykom, samemu nie mogąc nic przełknąć od wschodu do zachodu słońca...

_________________
"Coraz bardziej dochodzę do wniosku,że chodzi w tym wszystkim też o to,aby móc spokojnie czytać gazetę i popijać herbatę (...) bez wewnętrznego niepokoju,bez wyrzutów sumienia,że się czegoś w życiu nie zrobiło."


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 21 paź 2009, 23:34 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 17:51
Posty: 1513
Lokalizacja: ....
Gogol pisze:
jd23151 pisze:
Podobno niektóre kraje bezpłatnie lub za zniżoną opłatą wydają duplikaty paszportów dla tych, którzy mają izraelskie pieczątki/wizy

Pieczątki nie wziąć za bardzo się nie da. Zarówno po stronie egipskiej jak i izraelskiej ostro chyba walczą z bezrobociem, bo po przejść przez kontrolę paszportową zawsze po 20 metrach siedział pan (czasem nawet stanowisko było dwuosobowe), który nic innego nie robił tylko sprawdzał, czy 20 sec wcześniej jego kolega wpił pieczątkę. :hyhy:


czytałem, że bierze się wtedy pieczątki na jakiś kartkach dodatkowych
dobrze jest też poprosić o pieczątki jordańskie czy egipskie na oddzielnej kartce by ich w paszporcie nie mieć, bo tak jak Jacek pisał, oni nie są głupi i mają listę "tych" przejść
choć z tym posiadaniem "złych" pieczątek to się zmienia bo kiedyś naprawdę jak się miało wizę irańską to do USA nie wpuszczali a teraz już można

_________________
ciągle pamiętamy->śmietana szatana na twarzy banana

Ciepłemu bananowi kiełbasa między nogi
W bananie i śmietanie czarne wyobcowanie

<-- czyż on nie jest piękny....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 25 lut 2010, 14:58 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 kwie 2006, 20:27
Posty: 617
Lokalizacja: Łódź
Korzystając z chwili wolnego czasu postanowiłem w końcu napisać drugą część relacji (swoją drogą to chyba trampowy rekord, jeżeli chodzi o przesunięcie w czasie pomiędzy podróżą a momentem zamieszenia relacji na forum, chociaż mogę się mylić).

Na wstępie jeszcze raz link do zdjęć, pod którym wiele jest tych zrobionych w Izraelu:
http://photosbypiotr.fotopic.net/c1760713.html

Wycieczka do Jerozolimy zaczęła się od objazdu hoteli w skarm El Sheik, w których ITAKA miała swoich turystów. Nie obyło się bez nieporozumień (wycieczka była w środę, ale wyjazd we wtorek o 23., stąd oczywiście znaleźli się jedni państwo, którzy święcie przekonani byli, że spakować i szykować do podróży mają się dopiero za jakieś 22h :) ).

Autokarem egipskim dojechaliśmy jedynie do granicy izraelskiej, tu pieszo przeszliśmy przez 2 odprawy paszportowe (izraelską dokładniejszą). Ciekawi byli panowie już po stronie izraelskiej, którzy stali 10 m za odprawą paszportową i sprawdzali czy ich kolega 10m wcześniej wbił pieczątkę uniemożliwiającą wjazd m.in. do Syrii. Różnie walczy się z bezrobociem jak widać.
Pierwszym przystankiem już na izraelskiej ziemi był ośrodek SPA nad brzegiem Morza Martwego. Mimo wczesnej pory – 6 rano – upał dawał się już we znaki. Bardzo ciekawy byłem kąpieli w najbardziej zasolonym zbiorniku wodnym na świecie (25% zawartości soli). Jak się wkrótce okazało, słusznie, bo przeżycie było ciekawe. Na plaży nie ma tam pisku, ani na dnie, wszędzie sól. Sól też zupełnie oblepia i pomosty i wszystko, co zanurzone jest, chociaż częściowo, w wodzie. Sama woda jest nieprzyjemna, oleista i rzecz jasna bardzo ciepła. Najbardziej niesamowita jest jednak wyporność tej wody. Po wejściu do pasa i lekkim przechyleniu już nie można utrzymać pozycji pionowej, woda najzwyczajniej w świecie człowieka przewraca i wypycha na swoją powierzchnię. Pływać się nie da, bo leżąc na brzuchu i układając nogi do żabki ma się je nad powierzchnią wody. Najbardziej nienaturalna sytuacja następuję, gdy jest się w miejscu dość głębokim i doprowadzi się ciało do pozycji pionowej. Woda nie sięga nawet do połowy klatki piersiowej i ma się poczucie posiadania właściwości korka lub spławika wędkarskiego. Super! Co ciekawe notuje się średnio 8 utonięć rocznie. Jak to możliwe, otóż pensjonariusze ośrodków SPA leżą w (na?) tej wodzie na plecach długie godziny, mięśnie im wiotczeją i kiedy przez przypadek przekręcą się na brzuch nie są w stanie przekręcić się powrotem (trudne, bo wymaga zanurzenia się nieco, czyli pokonania siły wyporności wody). Nieprzyjemna śmierć to musi być. Swoją drogą ciekawe, czy zbiornik był kiedyś wykorzystywany do zadawania tortu…

Szybki prysznic i po godzinie spędzonej w najgłębszej depresji świata (odwiedzenie tego miejsca pozwala doświadczyć 2 ekstremów ziemskich na raz ) ruszyliśmy dalej.
W Jerozolimie zaczęliśmy zwiedzanie od Wzgórza Oliwnego, na którego zboczach rozpościera się chyba najdroższy cmentarz świata. U podnóży wzgórza znajduje się brama, która wg wierzeń Żydów będzie bramą do niebios gdy nastanie koniec świata. Cmentarz na zboczu gwarantuje bliskość niebios, stąd cena jednego miejsca to ok. 1 000 000 USD.

Ściana płaczu bardzo starym murem jest, gdyż częściowo pochodzi z 19 rok przed Chrystusem. Co ciekawe podzielona jest na część męską i damską, przy czym ta pierwsza zajmuje ok. 2/3 długości. Jak to w takich miejscach bywa następuje tutaj zmieszanie typowych turystów, którzy często olewają obowiązek zakładania papierowych jarmułek i zwyczaj nieodwracania się tyłem do ściany w momencie odchodzenia od niej oraz gorliwie modlących się (z charakterystycznym kiwaniem się) Żydów ubranych w czarne garnitury (mimo upału) i kapelusze. Miejsca na wciskanie karteczek jest niewiele, ale i tak odniosłem wrażenie, że systematycznie stare karteczki muszą być „sprzątane”.

Przemieszczając się do dzielnicy muzułmańskiej, w której znajduje się Droga Krzyżowa i Bazylika Grobu Pańskiego mieliśmy okazję obejrzeć trochę codziennego życia tego miasta. Co się rzuca od razu zachodniemu turyście w oczy to grupy młodych (bardzo młodych) żołnierzy, którzy koczują na wszelkich miejskich skwerach. Mając rozkaz nierozstawania się ze swoimi karabinami, tachają je wszędzie, trzymają na kolanach (czasem niedbale z pozoru się nimi bawią), czym wszystkim powodują poczucie dyskomfortu u turysty niezwykłego do obcowania z armią w cywilnej scenerii miasta.

Mieszkańcy dzielnicy muzułmańskiej nic sobie nie robią z rzesz turystów i pielgrzymek przemieszczających między ich straganami poruszając się wzdłuż drogi, którą Jezus dźwigał krzyż. Kupują artykuły spożywcze, ubrania, bieliznę, zabawki, zasłony, chusty, targują się, głośno rozmawiają. Może to razić, może to zniesmaczyć, ale z drugiej strony można pomyśleć, że 2000 lat temu podobnie nikt z mieszkańców Jerozolimy nie zwracał większej uwagi na wspinającego się na Golgotę Chrystusa. Pod tym względem zatem miejsce zostało takim jakie rzeczywiście było.
Na szczycie Golgoty mieście się Bazylika Grobu Pańskiego, w której czeka się wśród tłumów turystów do dwóch miejsc: ołtarza, na którym znajduje się otwór, w którym był podobno wbity Krzyż Pański oraz do Grobu Pańskiego. Stanie w obu kolejkach zajęło nam w sumie ok. 3h i absolutnie nie był to czas religijnej zadumy i kontemplacji. Za duży tłok, brak szacunku dla miejsca, ogólny brak dojrzałości turystycznej, której już raczej się nie nadrobi (trudno mieć nadzieję dla pana lat 50+, który wchodzi do Bazyliki na szczycie Golgoty w jarmułce na głowie, której nie zdjął od czasu wizyty pod Ścianą Płaczu). Argumenty, że nie każdy musi wierzyć do mnie nie przemawiają, bo ludzie niewierzący w Allaha też zdejmują buty wchodząc do meczetu.
Smutne jest też to, że nad Bazyliką piecze sprawuje sześć różnych zakonów chrześcijańskich (zarówno katolickich jak i prawosławnych), które od wieków nie mogą się ze sobą dogadać. Godzi je w podstawowych sprawach rodzina turecka, która od kilkuset lat jest w posiadaniu kluczy do świątyni i do dziś jej przedstawiciel każdego dnia otwiera i zamyka przybytek. Do podstawowych spraw nie należą kwestie remontowe, stąd przykro patrzy się na mury i posacki wymagające gruntownej renowacji, która nie jest podejmowana ze względu na wspomniane spory kompetencyjne.

W samej Jerozolimie odwiedziliśmy jeszcze grób Króla Salomona oraz Wieczernik (położone blisko siebie). Z dachu Wieczernika rozpościerała się wspaniała panorama Jerozolimy. Mało się tam buduje nowoczesnych budynków, miasta zachowuje swój historyczny charakter, więc pod względem architektonicznym pewnie lepiej, że pełni już roli stolicy.

Na koniec autokarem wyjechaliśmy z Jerozolimy i przejechaliśmy bramą przez słynny mur oddzielający Izrael od Palestyny. W Palestynie znajduje się bowiem Betlejem, nota bene chyba jest bliżej położone Jerozolimy niż Prószków Warszawy.
Tutaj rzuciły się nam rzecz jasna w oczy ciekawie wydłużone taksówki mercedesy z sześciorgiem drzwi (na zdjęciach są). Celem rzecz jasna była Bazylika Narodzenia Pańskiego.
Znowu czekanie w kolejce do wejścia pod ołtarz, gdzie wyznaczone jest miejsce, w którym Jezus się urodził. Znowu tłok. Znowu harmider, brak skupienia. Znowu patrzenie na smutne, sypiące się ściany. Znowu słuchanie relacji przewodnika o prawosławnych i katolikach, którzy spierają się o prawo do świątyni, nie są w stanie podjąć żadnej decyzji, a nawet przeszkadzają sobie wzajemnie w odprawianiu nabożeństw.

Podsumowując, odwiedzenie Ziemi Świętej polecam. Morze Martwe wymiata. Jerozolima ciekawa, różnokulturowa, egzotyczna, inna. Jeżeli jednak chcielibyście mieć szansę na przeżycia duchowe odradzam zwiedzanie z przypadkową wycieczką, zachęcam do pojechania z pielgrzymką.

_________________
"Coraz bardziej dochodzę do wniosku,że chodzi w tym wszystkim też o to,aby móc spokojnie czytać gazetę i popijać herbatę (...) bez wewnętrznego niepokoju,bez wyrzutów sumienia,że się czegoś w życiu nie zrobiło."


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 25 lut 2010, 20:24 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Gogol pisze:
W Palestynie znajduje się bowiem Betlejem, nota bene chyba jest bliżej położone Jerozolimy niż Prószków Warszawy.


To spory kawałek, zważywszy, że Prószków jest pod Opolem :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 25 lut 2010, 22:26 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 kwie 2006, 20:27
Posty: 617
Lokalizacja: Łódź
jd23151 pisze:
Gogol pisze:
W Palestynie znajduje się bowiem Betlejem, nota bene chyba jest bliżej położone Jerozolimy niż Prószków Warszawy.


To spory kawałek, zważywszy, że Prószków jest pod Opolem :D

Dziękuję Jacku za kolejne obnażenie mej ortograficznej gafy ;)

_________________
"Coraz bardziej dochodzę do wniosku,że chodzi w tym wszystkim też o to,aby móc spokojnie czytać gazetę i popijać herbatę (...) bez wewnętrznego niepokoju,bez wyrzutów sumienia,że się czegoś w życiu nie zrobiło."


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 26 lut 2010, 21:19 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
"posacki" Ci darowałem :P Ludzki pan ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 26 lut 2010, 21:26 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 paź 2005, 20:59
Posty: 1220
Lokalizacja: z najdalszego zakątka Czeluści
jd23151 pisze:
"posacki" Ci darowałem :P Ludzki pan ;)


Dobre :)

_________________
Obrazek A czy TY kliknąłeś już dzisiaj pajaca?? http://www.pajacyk.pl/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group