Dzisiaj jest 21 lis 2017, 12:01

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostZamieszczono: 19 lut 2011, 8:01 
Offline
duża srebrna

Rejestracja: 05 lis 2005, 19:51
Posty: 680
18.02. Monastiraki - Galaxidi - Ossios Loukas - Distomo - Liwadia - Ateny

Jak zwykle wczesna pobudka (pecherz nie sluga). Kawalek kamienistej plazy tuz pode mna zalany przez morze, ale miejscowa obczajona porzadnie od strony przynajmniej technicznie, wiec leze w niezagrozonym miejscu. Zbiorka rzeczy do rwacego sie malego plecaka (bylo wziac inny) i ide na glowny kawalek nabrzeza, by sie napatrzec na podobno urokliwe Monastiraki i porobic troche zdjec, jak juz wzejdzie slonce. Wykonano, miejsce faktycznie ladne, ale nie przesadzajmy, ze powala na kolana. Fajne, male i chyba tyle. Wracam do Nafpaktos, bo stad bezposrednio nic nie jedzie i po niedlugim czekaniu mam autobus do Galaxidi. Kierowca budzi mnie kolo 10 - jestesmy. Do Distomo (czyli do wsi 8km od Ossios Lukas) autobus za 5 godzin.

Galaxidi jest zdecydowanie mniejsze od Nafpaktos, ale wieksze sporo od Monastiraki. Ale, kurwa, co to jest za miejsce! Sennie jak w Methoni (patrz kilka postow wczesniej), polozone to na cyplu, malownicze jak jasny gwint. Nie no, cud miod. Spokojne obejscie zajmuje niecala godzine, wejscie na wzgorze z zapuszczonym wiatrakiem i z powrotem kolejne pol. Jest 12, pogoda jakas niepewna, zreszta - ile mozna siedziec w jednym miejscu czekajac na autobus, gdy nie ma co robic?

Decyduje sie wyjsc i lapac stopa, choc mam spore opory (po 2,5 tygodnia wyjazdu z wiekszoscia podejsc nieudanych czlowiekowi sie po prostu czasem nie chce). A tu prosze - do Itei (12km) bierze mnie od razu miejscowy ziomal ze sflaczala reka (nie z tego powodu mam wrazenie, ze byl na lekkim haju), dalej jakis facet z synem do wsi tuz pod Delfami, tam z kolei lapie autobus na miejsce (tzn. tyle, ile z tej strony mozna, czyli 2km od Distomo, skad 8km jeszcze do klasztoru). Podroz mija spokojnie i przyjemnie - ogladam Delfy z okien autobusu (vide jeden z pierwszych postow), ucinam sobie pogawedke po polsku z bardzo sympatyczna pania przewodnik i licze kase. Wychodzi na to, ze stac mnie by sie dzis przekimac w Atenach. Warto by sie umyc i na spokojnie przepakowac przed wyjazdem, a poza tym pociagi sa tak durnie, ze na poranny z Liwadii sie nie wyrobie, wiec jak zostane spac w Ossios Loukas - mam caly dzien na Liwadie, bo jak wczesniej to drozej :/ Warto sprobowac, czasu do ostatniego taniego pociagu tyle, ze od biedy mozna sprobowac przejsc cale te 35km na piechote. Tak sobie rozwazam a w miedzyczasie przejezdza mloda laska i bierze mnie na stopa do samego Ossios Loukas, mimo ze jej srednio po drodze!

Klasztor Ossios Loukas uchodzi za jedna z najwiekszych atrakcji Grecji i zupelnie slusznie! Kolejne miejsce, ktore polecam wygooglac. Polozony w dziczy (wokol gory, gory i gory...), z dala od wsi, pieknie zachowany, usytuowanie tez w deche na tle ww. gor a sama budowla sliczna. Freski, ze sie tak wyraze, wyjebane w kosmos. Naprawde, pozlacane, stare malowidla, zachowane w swietnym stanie godnie towarzysza zlozonemu w srodku kosciola Sw. Lukaszowi (lokalny). Napawam sie widokami za darmo, nie wiem, czy z powodu zimy, czy z powodu szkolnej wycieczki z Francji. Tak czy inaczej Francuzi mnie nie chca podwiezc w kierunku pociagu mimo ze zdobywam sie na najpoprawniejszy francuski, jaki mnie stac. Nic to, staje i... od razu lapie (szczescie stopowe seriami chodzi). Starsi Grecy, teraz dla odmiany trzeba przypomniec sobie te pare slow po wlosku, jakie sie zna. W Distomo kilka minut do autobusu i jazda do Liwadii. Distomo samo w sobie jest ladne, ale nie ma sensu specjalnie sie tam zatrzymywac, gdyz po prostu nic tam wyjatkowego nie ma (jakis pomnik ofiar wojny na wzgorzu i tyle).

Liwadia jest sporym miastem (jak na greckie warunki, 25.000), tez w deche polozonym, ale nie zacheca do zwiedzania. Wg rozkladu, jaki mam z Aten i wg laski z autobusu, ktora pomogla mi wyjasnic oznaczenia - za 1,5h mam pierwszy tani pociag do Aten i 6km do przejscia. Pytajac kogo sie da o dworzec kolejowy laduje niedaleko od centrum Liwadii, gdzie ma miejsce biuro greckich kolei. Nie ma mojego pociagu w rozkladzie, ale po pokazaniu gosciowi mojego rozkladu z Aten cos nawija po swojemu i wyglada na to, ze pojedzie. Skacze na 10 minut na miasto - kilka ladnych skwerow i twierdza taka sobie widoczna ponad miastem. No dobra, jade na dworzec.

A na dworcu lipa - dojechalem na pociag na 16.50, ktory jest drozszy, a moj o 17.30 nie wiedziec czemu nie jedzie. No to moglem spokojnie polazic dluzej po miescie i poszukac jakichstam slynnych zrodel a na dworzec jednak zdazylbym na piechote (mimo, ze to ponad 6km). No nic, siedze na dworcu w srodku dupy przez 3 godziny czekajac na najblizszy tani pociag. W kiblu nie ma papieru, wiec nie ma w co nosa wytrzec. Smutne. Jakas godzine przed odjazdem wlazi Afganczyk, co nie ma na bilet i prosi o pomoc. Nic nie kumam a starzy Grecy w poczekalni niewiele wiecej = gosc gada po swojemu ale zna kilka greckich slow. No, wreszcie jest ten pociag, bo juz konalem z nudow. Nowy w srodku, bezprzedzialowy, klawo (a wiec na cos te miliony z UE na kolej sie jednak przydaly). W Atenach po drodze do hostelu nabywam jeszcze jakies ciacho i lokuje sie w pokoju - tym razem II pietro a w srodku jeden Bialas i jeden Zoltek, co chyba tez po ludzku nie gada. Decyzja o hostelu ze wszech miar sluszna byla, bo pada od wsiascia do pociagu a w Liwadii wrecz lalo.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 19 lut 2011, 18:48 
Offline
duża srebrna

Rejestracja: 05 lis 2005, 19:51
Posty: 680
19.02. Ateny

Boze, chyba ostatni dzien w Grecji...

Rano pobudka wczesnie, siadam na net i przed 9 wychodze na miasto. Miejsca raczej niszowe i srednio ciekawe na pobrzezach centrum. Oba muzea, ktorych nie zobaczylem poprzednio w sobote nie dzialaja. Kropi troche gdzies tak do 11, po czem wylazi calkiem klawe slonce.

Z ciekawych rzeczy:
1.Zaliczam wzgorze Strefi i okoliczny uliczny targ warzywny (o 10 kreci sie na wzgorzu i pod nim sporo nieciekawych jegomosci, wiec eksploracje terenu na udanym ataku szczytowym koncze);
2.W centrum ponownie widze spieprzajacych murzynskich handlarzy torebkami (okazuje sie, ze spieprzaja przed poruszajaca sie wolnym krokiem policja);
3.W sklepie, gdzie wydaje (po raz kolejny) ostatnie eura i centy najtansze czekolady kosztuja 50centow (1 to Euroshopper, jesli pamietacie - z Alberta/Hypernowej a druga to mleczna Goplana; najtansze herbatniki i chyba w ogole najtansza rzecz w sklepie to male wafelki Tago, rowniez polska produkcja);
4.Na Ermou nie wszedzie dziala EPTT*

Chyba tyle tego, nachodzilem sie po miescie do znudzenia wynajdujac coraz to nowe i nudniejsze zajecia (a'la szukanie sprzedawcy szalikow, ktory mi sie rzucil w oczy pare dni temu z racji szalika OFI). Przed 18 jestem w hostelu i pisze to, co widac. W Atenach widzialem wszystko, co chcialem plus sporo wiecej a i tak sie zdazylem wynudzic. Dobrze, ze chociaz szlugow starczy po 2 dniach oszczedzania.

Podsumowujac - o ile faktycznie sie dzis uda wyjechac, w koncu na dzis mam bilet - wyjazd zycia, mnostwo nowych miejsc, malo odpadow z planu a wiekszosc tychze do zrobienia przy okazji zwiedzania polnocnej czesci kontynentalnej Grecji. Grecja to swietny kraj, ale potwornie drogi o ile nie spi sie za darmo. Grecy sa bardziej europejscy niz balkanscy, ale turystow to by jednak najchetniej widzieli albo w zorganizowanych wycieczkach albo w sklepach i knajpach. Kolej grecka dziala jak polskie autostrady (w chuj kasy poszlo, a malo co dziala). Znajomosc jezykow - dramat. Polecam powtorzenie moich wyczynow, ale - bardziej nawet niz przy okazji Slowenii - wlasnym transportem.

Podziekowania (w kolejnosci alfabetycznej):

- Osobie, ktora do mnie dzwonila na poczatku wyjazdu za ten i pozniejsze kontakty
- Szanownej Osobie Pozyczkodawcy, dzieki ktorej poruszalem sie po Grecji i Albanii spokojniej (choc kwoty pozyczonej poki co nie naruszylem)
- Szanownym Czytelnikom za zachety do pisania i czytanie
- Uzytkownikowi Soslaw, zwlaszcza za pomoc w wyszukaniu atrakcji turystycznych Gjirokastry i Sarandy, noclegu w Gjirokastrze i godzin otwarcia Ossios Loukas
- Wszystkim Albanczyjkom, Grekom i innym napotkanym ludziom, ktorzy w jakis sposob przyczynili sie do tego, ze (miejmy nadzieje) uda mi sie opuscic ten kraj bez koniecznosci wyzerowania konta (zanim nie zaplace za mieszkanie)
- Zajebistemu Hostelowi w Atenach, dzieki ktoremu nie dosc, ze po zakonczonych dobach hotelowych moglem korzystac za darmo z netu, to jeszcze moglem na kilka dni ostatniego objazdu zostawic garba

Nastapi jeszcze na pewno przynajmniej jeden wpis z podrozy powrotnej, ale mam nadzieje, ze nie bedzie za bardzo o czym pisac i ze bede mial mozliwosc dokonania zakonczenia watku pojutrze rano.

Do nastepnego!

EPTT - wlasc.:ептт - европейский принцип трёхетажной туалетности; zasada mowiaca o tym, ze jesli sklep posiada przynajmniej trzy kondygnacje handlowe, posiada rowniez i kibel


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 19 lut 2011, 19:06 
Offline
duża srebrna

Rejestracja: 05 lis 2005, 19:51
Posty: 680
Korzystajac z okazji - mam ochote kopsnac sie w okolicach Wielkanocno - pierwszomajowych do Moldawii, tym razem na dokladniejsze zwiedzanie niz w zimie kilka lat temu.

W planie na pewno Kiszyniow, twierdza w Sorokach, klasztory "moldawskiego Athosu" i pewnie cos jeszcze. Powrot przez Ukraine (pewnie Odessa, Tarnopol, moze Buczacz, Jazlowiec i jary Dniestru kolo Zaleszczyk). Zakladam 9 dni wyjazdu z budzetem nie przekraczajacym 700zl. Dokladne obliczenia po powrocie do Polski i przejrzeniu co nieco informacji w necie.

Tempo na pewno nie az tak intensywne jak w niniejszym watku, ale nudy nie ma sie co bac i troche rzezby na miejscu z transportem moze sie przytrafic. Noclegow na dziko (poki co :) ) nie przewiduje. Jak kto chetny i w miare pewien, ze da rade - PW, mailem, smsem lub werbalnie. :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 21 lut 2011, 16:22 
Offline
duża srebrna

Rejestracja: 05 lis 2005, 19:51
Posty: 680
20.-21.02. - Warszawa

Podróż przebiegła w zasadzie bez przygód. Przez całą niedzielę durnowate komedie w tv i jeden ciekawszy film. Serbowie na wyjeździe zrobili totalny kipisz, ale Węgrzy za to nie sprawdzali, czy kto czego do Unii nie wwozi i poprzestali na pobawieniu się latarką w stosunku do zawartości bagażnika.

Poniedziałek bez filmów, ale non stop kretyńska sieczka eremefemu. Ostatnie godziny pokonywałem już tylko z sześcioma współpasażerami, niestety, do samiućkiego końca ostali się chamowaty pijak i dwa drące ryj gówniarze. Nic to, dziś koło w pół do pierwszej zameldowałem się w domu.

PODSUMOWANIE

1. Miało być tylko zajebiście, a wyszedł wyjazd życia (a przynajmniej pierwsza trójka)!

2. Grecja jest krajem drogim, droższym od np. Portugalii czy Słowenii porównując ceny w tych krajach sprzed 1,5 roku. Bierze się to głównie z braku taniej bazy noclegowej ale nie tylko. Po prostu wywindowało ich maksymalnie wprowadzenie euro.

3. Grecja to nie tylko plaże i kupa ruin. Urokliwych miejsc i widokowych tras górskich mogą jej pozazdrościć chyba wszystkie kraje basenu Morza Śródziemnego, z Czarnogórą włącznie (choć nie mam zamiaru opowiadać się za jednym bądź drugim krajem w sporze o najpiękniejszy kraj świata).

4. Koszty
Cały wyjazd "all in all", czyli z fajami, jedzeniem i zakupami w Polsce wyniósł mnie 3100PLN, z czego dojazd tam i z powrotem 690zł, transport na miejscu 1260zł, noclegi 568zł (przyjmując przelicznik 1EUR=4PLN). Może gdyby nie było głupich wydatków (chyba nie da się bez nich spędzić tak długiego wyjazdu), wydałbym 100zł mniej. Było zajebiście, więc mogę śmiało powiedzieć, że wart każdej złotówki!

5. Co do powtarzania mojego planu - polecam transport własny - zwróćcie uwagę, jak dużą część całkowitych wydatków stanowi transport na miejscu. W miesiącach letnich można liczyć na tanie linie, ale dochodzą upały i tłumy turystów. Posiadanie własnego środka transportu pozwoliłoby prawdopodobnie na wykonanie mojego planu (bez zarzynania się) w jakieś 5-7 dni mniej niż mi się udało. Nie liczę bonusowych dni w Atenach.

Pozdrawiam i kończę relację raz jeszcze zapraszając do Mołdowy.

Natchniony Autor :hyhy:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group