Dzisiaj jest 21 lis 2017, 14:15

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 13 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 04 maja 2011, 9:16 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Melduję powrót udany powrót ekipy czterodniowej. Jak tam przesiadka w Krakowie?

Było przezacnie! Co do ostatniej nocy zdradzę narazie, że o mało co nie doszło do pewnego ożenku a gościnność nie zna granic. I mieliśmy wczoraj trochę słońca! Niedługo dużo więcej. I zdjęcia :)

A jak Wasze plecy? :D

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Ostatnio zmieniony 13 wrz 2011, 2:49 przez Młody, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 maja 2011, 17:50 
Offline
Gomar
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 wrz 2009, 7:41
Posty: 584
Lokalizacja: Szczecin
ja pelna relacje napisze jutro, gdy bede juz po jezykach :)

Do Krakowa to jechalismy sobie w zdeklasowanej 1 klasie, wiec same wygody :) Przesiadka byla spokojna, choc wlasnego przedzialu to nie mielismy. W kazdym byly po 3-4 osoby, ale dalo sie znalezc miejsca lezace.
Szkoda (a moze i na szczescie), ze nie powtorzyla sie historia z Dworca Zachodniego, gdzie wejść i wyjść można było tylko i wyłącznie oknami :)

plecy? hmm żołądek już lepiej :)

_________________
http://chcechodzic.pl/kasia.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 maja 2011, 20:23 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 17:51
Posty: 1513
Lokalizacja: ....
Piotrek pisze:
hmm żołądek już lepiej :)


też miałeś problem z żołądkiem?

mnie wczoraj to żołądek rozczarował swoja postawą choć obeszło się kulturalnie ;)

stwierdzam, że było naprawdę naprawdę zacnie! śmiesznie bo w zasadzie nie byłem w trzech miejscach do których bardzo chciałem iść (Mincol, okopy konfederatów i Busov) ale za to odwiedziłem Dolinę Borsuczą i dolinę, w której kiedyś była wieś Czertyżne :)
były stodoły, wieczorami ogniska i śpiewy i dobra zabawa
błoto, deszcz, berbelucha, łojenie po zboczach, asfaltowanie, przekraczanie potoków, trochę deszczu, słońce, Lackowa (w sandałach), nawet jakieś cerkwie ;), dobre a miejscami super towarzystwo i na koniec oczywiście pizza!!!

oddzielny szacun, jak już pisał Młody, dla gospodarzy za gościnę i rzeczy z nią związane ;)

_________________
ciągle pamiętamy->śmietana szatana na twarzy banana

Ciepłemu bananowi kiełbasa między nogi
W bananie i śmietanie czarne wyobcowanie

<-- czyż on nie jest piękny....


Ostatnio zmieniony 04 maja 2011, 20:36 przez wilk, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 maja 2011, 20:30 
Offline
mała srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 wrz 2010, 11:38
Posty: 199
Lokalizacja: z planety Ziemia
okej to ja pierwszy a co:

Przejście Majowe 2011 oczami M.O.U.

Zaczęło się niewinnie, wręcz dziecinnie, bo od nieporozumienia. Nieporozumienie wynikało ze zdziwienia pani siedzącej za przeszkloną szybą z otworem na papierki i metalowe blaszki, po tym jak opisałem co tam ona ma wystukać w maszynce do produkcji innych papierków. Pamiętam, że mieliśmy problemy z odpowiednią przesiadką w Madrycie i kłopotem ze stanem dworca w Władywostoku, w końcu jednak Po Karkołomnych Poszukiwaniach na tablicy o kolorze zbliżonym do trwałej owej pani udało się znaleźć najbardziej optymalną trasę, która obejmowała wycieczkę przez najpiękniejsze miasta środkowej Polski. Kiedy przeszedłem na peron, ujrzałem las. Ludzi. Przez moment zastanowiłem się u kogo kupowali bilety, później zacząłem szukać naszych. Wyróżniali się tym, że mieli plecaki i patrzyli po ludziach jak p. kasjerka na mnie. Nastąpiła chwila oczekiwania i wymian spojrzeń z innymi uczestnikami nadchodzącej gonitwy. Przyjęliśmy taktykę, którą młodzi Jankesi uczą się od swoich trenerów na wielkich zielonych pastwiskach przepasanych co 5 jardów białymi kreskami. 2 osoby na 1 wejście, jedna wchodzi jak najszybciej druga blokuje drogę, reszta ludzi zaopatrza ocalałych w plecaki. Pięknie to wyglądało na papierku i 15 sekund przed przyjazdem. Później nastąpił chaos porównywalny z tym jakby ktoś wsadził kij w mrowisko. Każdej mrówce naraz w oko. Efekt był następujący: po akcji na centralnym mającej na celu przegrupowanie jednostek, której nie powstydziłby się ostatnia interwencja CIA mieliśmy 2 przedziały Trampowe i parę udziałów w innych. Jakoś udało się dojechać do Kraakowa (gdzie nie dało się bez kompasu zgadnąć gdzie podstawia nasz pociąg – sprytna kartkówka dla OTowców o 4 rano), wyjść z pociągu jak biały człowiek i pojechać następnym do Muszyny. Nuda.

Na dworcu w Muszynie zostaliśmy powitani przez naszą flagę, 5 kociołków i tragarza gitary. Tam też podzieliliśmy się na grupy i każdy poszedł tam gdzie myślał, że będzie najfajniej. Sam muszę się pochwalić instynktem szczątkowego patriotyzmu i nie poszedłem zwiedzać cudów republiki Slovenskiej. Dzięki temu mogłem liczyć na godzinną opierdalankę na przepięknej polance i sesje fikuśną sesję zdjęciową.Noi wróciłem za dnia. Co do miejsca noclegowego miałem jedną uwagę. Trafienie do wychodka przekraczało moje możliwości turystyki orientacyjnej. A i podobno w „noclegowni” było ciasno ale nie zauważyłem.

Następnego dnia nastąpiło regularna naprawa morali, zarówno fizycznych jak i duchowych, po której wyruszyliśmy trasą krętą, wyboistą i mokrą połączoną wycieczką po asfalcie na której dzięki tranzytowi plecakowemu było nam o garb lżej. Tamtejsza stodoła była o dziwo większa od poprzedniczki, miała też światło (XXI wiek a jak). Była opcja wczucia się w lokalny obrządek przyrządzania potraw czyli grill. Niestety Państwo Sąsiedzi zbyt wcześnie wrócili z RFN i ograniczyli nam zbytnio możliwości, musieliśmy zadowolić się ogniskiem za przepiękną kładką. I teraz kulminacyjny moment programu: tak jak na zerówce był tercet w postaci śpiewu, gitary i lubelskiej, które wzajemnie się uzupełniwszy stworzyły arcysymfonię tamtejszej nocy. Co prawda Wiśnia została zamieniona na Cytrynę ale musi być jakieś w życiu urozmaicenie, prawda?

Jak mawiał klasyk „nie ma takiej stodoły z której nie należy kiedyś zejść”. Oczywiście uprzednio ubrawszy się w przeróżne ozdoby słomiane przypominające do której wsi zamierzamy dotrzeć . Powrót był przez coś w rodzaju igielitu dla skoczków, taki szlak nowej generacji. Była jakas kostka, zjeżdżalnie i kupa ludzi patrząca na nas jakbyśmy wrócili z Guantanamo. Zeszliśmy do Krynicy, gdzie już tradycyjnie skosztowaliśmy lokalnych wyrobów kulinarnych, czyli pizzy. Następnie po zamianie grubości portfela na kolejną szlufkę u paska wsiedliśmy do pociągu w stronę najpiękniejszych miast środkowej Polski i ich północnych rubieży. Gdy dowiedziano się kto będzie owym pociągiem jechał od razu podstawili nam wagony klasy delux, w których to zaczęliśmy obcować z innym wymiarem rzeczywistości. Po drodze zwiedziliśmy część Krakowa, która zgodnie dowodziła gdzie leżą najpiękniejsze miasta środkowej Polski. A jak!

A i tak na marginesie: w przeciwieństwie do zerówki tutaj opłat za mycie nie wnoszono a i tak nie było jęków zawodu. Dorastamy.

Oczywiście dzięki wielkie, pokłony i ofiary całopalne należą się organizatorom wyjazdu, tras, jak również wszystkim uczestnikom za niezapomniane przeżycia i wspomnienia.

_________________
"Lepiej milczeć i wyglądać jak idiota, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości. .."
Mark Twain


Ostatnio zmieniony 04 maja 2011, 21:43 przez biemdablju, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 maja 2011, 21:01 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:07
Posty: 1874
Lokalizacja: spod gwiazd
Bartku, piękna relacja! Aż łezka z oczu leci, że się nie było...

_________________
Hajrá Loki!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 maja 2011, 14:11 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 17:51
Posty: 1513
Lokalizacja: ....
Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
ciągle pamiętamy->śmietana szatana na twarzy banana

Ciepłemu bananowi kiełbasa między nogi
W bananie i śmietanie czarne wyobcowanie

<-- czyż on nie jest piękny....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 maja 2011, 14:47 
Offline
Gomar
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 wrz 2009, 7:41
Posty: 584
Lokalizacja: Szczecin
pierwsze wymiata :)

_________________
http://chcechodzic.pl/kasia.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 maja 2011, 21:04 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Wymiot!

Ja ogarnę zdjęcia już niedługo a relacja już się pisze... Tyle tylko, że wybywam na końcotydzień (zgadnijcie gdzie :hyhy: ).

Ale wełniaki ładnie pachną mi sianem!

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 07 maja 2011, 19:39 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 paź 2005, 9:46
Posty: 1081
Lokalizacja: sam już nie wiem...
Mimo niezbyt imponującej w tym roku liczby uczestników jednak podtrzymuję opinię, że co Przejście, to Przejście, dla mnie ścisła czołówka najbardziej klimatycznych wyjazdów.
Bo to jedyna w roku taka zieleń i jedyne tak nieśmiało rozwijające się buckowe listki.
Znów nie zawiodły noclegi: wszystkie na sianie, a ostatni w Czyrnej w grupie tylko czteroosobowej, co pozwoliło na nawiązanie niepowtarzalnej relacji z gospodarzami. Zresztą w Mochnaczce podobnie.
Było i mleko z rana w Wojkowej.
I kociołkowanie w dolinie Czartyżnego - niech żałują ci co wcześniej zeszli do Krynicy.
I ciekawe trasy: Busov i Lackowa zdobyte na jednym wyjeździe, choć nie jednego dnia. I dużo krzula i sporo jarów. Myślałem, że pewne widoki już mi się opatrzyły, ale cerkiewka w Bielicznej, łąki nad Banicą, biały kościół w Izbach na tle Lackowej (by wspomnieć tylko kilka) wytrzymują próbę czasu.
No i towarzystwo, bo bez niego nic by nie było takim jakim było: i osoby znane, i osoby dawno nie widziane, i poznane dopiero teraz, śpiewy i gitara przy ognisku - było ekstra!
A mogłem po prostu podziękować organizatorom i uczestnikom za wspólny wyjazd :D

_________________
"Moja ojczyzna jest rozprzestrzeniona, składa się z adresów w różnych krajach (...) tworzą ją setki drzwi, które wiem, jak otworzyć, autobusy, których numery pamiętam, ulice, przystanki, budki z gazetami, twarze, głosy" (R. Kapuściński, Lapidarium)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 07 maja 2011, 23:59 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 16:36
Posty: 1378
Lokalizacja: Raszków
Robert pisze:
Busov i Lackowa zdobyte na jednym wyjeździe, choć nie jednego dnia.
Jednego dnia to już były zdobyte z regeneracyjną przerwą na piwo w Cigelce :P

_________________
<-- w połowie Masakry :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 20 maja 2011, 16:17 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Zdjęcia tradycyjnie na www.gomarfoto.com

Pamiętajcie o F11!

pozdr!

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 21 maja 2011, 2:16 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Podkład muzyczny: http://www.youtube.com/playlist?p=PL5B5494E0FA35FBC0

Jak dla mnie Przejście zaczęło się na dworcu w Krośnie. Tym samym dworcu, który niezmiennie od pierwszych imprez na rynku, potrafi zmusić człowieka do poszukiwań miejsca odjazdu. Na szczęście moje i innych podróżnych Veolia Transport zapewniła należyte warunki dojazdu do miasta Tarnowa. Mając w planach spacer po tym pięknym mieście, pierwszy od dłuższego czasu, udałem się chybcikiem do kasy dworca kolejowego w celu nabycia biletu do Muszyny. A tam dworzec... Tak mnie zauroczył, iż potanowiłem zostać. Mieszanka błyszczących elewacji dworca z postrzępionymi zębami peronów skutecznie mie zatrzymała w swych ryzach. Na peronie, na zadaszonej ławeczce, w przeciwną stronę patrzył jakiś maturzysta, który nerwowo stukał o wybrukane kostki chodnikowe a po drugiej stronie świata towarowy załamywał tory pod zawieszonym w próżni podkładem kolejowym.

Krynicka linia kolejowa jest dla mnie tą drugą. Po zagórzańskiej i kłodzko-wałbrzyskiej ;) Widoki znad Grybowa i Poprad nie pozwalały na nudę. Po zadekowaniu się u Pana Niemca w Muszynie ruszyłem w miasto. Okocim O.K. i coś na ząb z miejscowym towarzystwem to jest ten z tych "Epickich" momentów.

Z rana, po wykonaniu niezbędnych zakupów, przywitałem całą zgraję. A jaka to była ekipa! Aż się Pan SOKista zainteresował! Po załadunku ruszyliśmy na zomek (zamek po odrzukońsku w sensie). Widoki piękne! A jakie zacne podejście pod zomek nas wcześniej przetrenowało! Zygzak za zygzakiem!

Po obyciu ogólmnoustrojowym udaliśmy się pod górę! A jak! A jak tylko minęliśmy ostatnie zabudowanie Muszyny jak nie luneło... I paradeszcze poszły w ruch :D Błądzenie w ciemnym lesie, z góry spływa zimna struga wody, ciemny las rzeźbi korytarz naszego marszu - epicko! Nad Wojkową, miescem doecelowym, znaleźliśmy się jako pierwsi. Lecim z Elą i Tomkiem załatwiać siano. Z początku nie było łatwo - nim nie znaleźliśmy chopów w szalunkach... Siano pierwsza klasa, mleko z rana jak śmietana choć miejsce na ognisko ciągnęło surowszczyzną. Ale i tak daliśmy radę!

Polany nad Wojkową są tak same piękne od wschodu jak i zachodu. Już z samego rana mogliśmy się tego przekonać. A później klasyczny szlak graniczny z elementem rympału. I tak jesteśmy w Muszynce - a tam marszczące gontów lica piękna cerkiew i przezacna remiza! Wizytę tą w Muszyncę zapamiętam, oj długo! I późniejsze polany, między granicą a Muszynką, spowite tajemniczą mgłą i oczywiście dolina Łepakitki! No w tym roku z namiotem to obowiązkowo!

c.d.n.

tak, tak ;)

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 21 maja 2011, 14:04 
Offline
mała brązowa

Rejestracja: 22 wrz 2010, 13:33
Posty: 72
Lokalizacja: Legionowo
Kurcze jak czytam wasze relację i patrze na zdjęcia to wszystkie moje członki ogarnia wszechobecna zazdrość. No niestety ja zupełnie inaczej spędziłem ten weekend majowy - robota, robota i jeszcze raz robota zrobiła ze mnie bezmyślnego robota :(


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 13 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group