Dzisiaj jest 20 lis 2017, 23:15

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 14 maja 2011, 23:22 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 17:51
Posty: 1513
Lokalizacja: ....
Co jakiś czas w klubie pojawiają się mniej lub bardziej ciekawe i zakręcone idee i pomysły. Niektóre z nich są ciągle rozwijane, inne okazały się jednorazowe a niektóre wciąż czekają na realizację (vide wschód na Babiej i zachód nad Bałtykiem w Noc Kupały). Pomysłów nie brakuje bo przybywają nowi ludzie i jakoś to idzie. Każdy ma jakieś zainteresowania: kolej, cerkiewki, rowery itp. Mnie za to ostatnio przyciąga lotnictwo cywilne. Pokochałem latanie samolotami, lubię zwiedzać lotniska, podziwiać urodę stewardes, czytać o tym co się dzieje na rynku przewozów pasażerskich itd.
W końcu zapragnąłem przelecieć się samolotem Polskich Linii Lotniczych LOT. Jakoś nigdy do tej pory nie miałem okazji; wiadomo, normalna linia, droga itd. Rok temu byłem bliski kupienia biletu z Londynu ale za długo myślałem i bilety z promocyjnej puli się rozeszły (swoją drogą potem się okazało, że lepiej, że poleciałem BA).
Jakiś czas temu LOT wprowadził nowe taryfy cenowe na loty krajowe i nagle okazało się, że latanie po Polsce nie musi być drogie. W pewnym momencie bilety w jedną stronę były nawet po 46zł!
Na początku marca tego roku zaczęła mi więc świtać myśl czy by nie kupić sobie lotu krajowego. Tak się złożyło, że na zeszłe urodziny kupiłem sobie lot z Tajwanu do Hong Kongu (trochę był on wymuszony innymi sprawami ale...). Postanowiłem podtrzymać tradycję a, że miło sobie sprawiać prezenty to zapadła decyzja, że na tegoroczne kupuję bilet krajowy. Trochę przypadkowo wyszło, że akurat wypadło to 14 maja w moje imieniny ale to tylko jeszcze milej. Padło też na Kraków. Głównie z tego względu, że loty w obie strony obsługiwane miały być przez dwie różne spółki i dwa różne samoloty. Miałem jeszcze do wyboru Katowice ale....kto był ten wie :D
Jak już klamka zapadła to postanowiłem wymyślić jakiś sensowny plan na moje 7h pobytu w mieście Kraka. Z miastem tym jest śmiesznie bo byłem tam nie raz ale w zasadzie mało co wdziałem, szczególnie po za rynkiem. Szybko jednak narodził się w głowie pomysł o roboczym tytule: cztery kopce(tu taka dygresja -> z kimś się kiedyś zakładałem o browara/dwa/trzy browary, że w Krakowie są więcej niż 2 kopce. Nie potrafiłem wymienić jakie są ale byłem przekonany, że są....teraz już wiem na pewno ale zapomniałem z kim się założyłem wtedy ;/)
Praca z planem miasta i schematem komunikacji miejskiej poskutkowała całkiem zgrabnym planem, który postanowiłem zrealizować. Otóż więc:
Loty krajowe mają to do siebie, że na lotnisku często jest oddzielna kolejka do kontroli bagażu, mniej ludzi ogólnie więc można być dużo wcześniej niż przed normalnym lotem. Już bogatszy o doświadczenie mogę powiedzieć, że mogłem przyjechać dziś na lotnisko 25 minut przed odlotem i tak bym zdążył :) Lot trwał 30 minut, wolnych miejsc było może kilka. Dzięki lądowaniu przed planowym czasem zdążyłem na wcześniejszy autobus 292 i podjechałem owym do przystanku Chełm. I dobrze, że wszystko wysiadłem bo autobus pełny był niemieckiego gimnazjum, które nie dość, że zachowuje się tak jak to nasze potrafi to jeszcze mówi po niemiecku!
Z Chełma prowadzi czerwony szlak do Lasu Wolskiego piękną ścieżką, momentami dosyć stromą. Jest to całkowicie uzasadnione bo ścieżka wspina się na pierwszy kopiec -> Kopiec Piłsudskiego (coś koło 430m n.p.m.)

Obrazek

Obrazek

Widoki na górze wspaniałe, góry na horyzoncie (chyba Babią było widać). W okolicy sporo osób uprawiających różne sporty. Dalej szlak mój prowadził do zoo, gdzie jednak się nie zatrzymałem a podążyłem dalej szlakiem czarnym. I tu trochę dałem ciała bo nie spojrzałem wcześniej, gdzie on biegnie dokładnie. Nie ma jednak tego złego...dalej zielonym przeszedłem przez piękne wąwozy i jary aż dotarłem do ulicy o wdzięcznej nazwie "Poniedziałkowy Dół". Wyszedłem z Lasu Wolskiego, który jest miejscem, którego w Wawie brak:/ No i ta Warszawa taka płaska....
Następnie szedłem dalej lasem częściowo szlakiem zielonym, później chwilę czarnym potem bez szlaku a potem zrobiłem coś czego nie cierpię, czyli trafiłem na swój szlak i poszedłem w niewłaściwą stronę (kto mądry wyznacza szlak, który na krótkim odcinku zawraca). Pomału zbliżałem się do punktu drugiego: Kopca Kościuszki.

Obrazek

Obrazek

Znaczy no nie tak pomału bo zajęło mi godzinę dojście tam. Ten kopiec jest miejscem pamięci narodowej, wstęp płatny oraz jest największy i najbardziej zagospodarowany. Wokół znajdują się pozostałości fortu. Co ciekawe jeden z placów w nim nosi imię Paula McCartney'a. Z kopca widać ładnie Wawel, większą cześć miasta oraz doskonale Planty i oba stadiony obok. Na dole jest jeszcze mini muzeum o Kościuszce. Mnie zaczął trochę czas gonić więc udałem się szybkim krokiem aleją w dól w kierunku Salwatoru.

część druga później

_________________
ciągle pamiętamy->śmietana szatana na twarzy banana

Ciepłemu bananowi kiełbasa między nogi
W bananie i śmietanie czarne wyobcowanie

<-- czyż on nie jest piękny....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 maja 2011, 12:53 
Offline
duża złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 wrz 2007, 17:22
Posty: 763
Lokalizacja: Łuków
Daję lajka :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 16 maja 2011, 10:35 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 paź 2005, 19:33
Posty: 1840
Lokalizacja: pow. Nowa Aleksandria
wilk pisze:
niektóre wciąż czekają na realizację (vide wschód na Babiej i zachód nad Bałtykiem w Noc Kupały)

Jak ten czas leci - wymyśliłem to 5 lat temu! Raz nawet byliśmy już spakowani na całą eskapadę i wieczorem tuż przed wyjazdem zmuszeni byliśmy ją odwołać. :/ W tym roku niestety mam inne na plany na tę piękną noc, ale może zaklepiemy rok 2012, żeby już udało się na fest? Tylko że wtedy z kolei Euro...

A wycieczka Wilka po Krakowie przypomina mi miłe chwile spędzone w owych miejscach: z niecierpliwością czekam na druga część relacji!

_________________
Adelante! La porta esta abierta!

Ludzkość to kupa zwierząt pełzających po gównie, a ja zakochałem się w samochodzie. M. Hłasko

CHARLES BARKLEY WANT TO MEETS YOU!!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 22 maja 2011, 20:11 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 17:51
Posty: 1513
Lokalizacja: ....
zejście z dół do Salwatoru to jakieś 1,5km prosto w dół Aleją Waszyngtona a potem świętej Bronisławy. Szło się miło, było całkiem tłoczno ale w taka ładna pogodę to nie dziwne. Po drodze mija się jeszcze kilka ciekawych, starych mostków, cmentarz oraz ładny drewniany kościołek na samym dole. Wylądowałem przy pętli tramwajowej i tak zaczynał się kolejny etap wycieczki, czyli przejazdy komunikacją miejską. Kupiłem bilet dzienny (co ciekawe można go kupić tylko w punktach MPK albo w automatach w środku środka transportu (w kioskach nie mają). Wsiadłem do starego tramwaju i rzeczywiście w środku automat był. A w tramwaju zaciekawił mnie taki amortyzowany stopień przy wsiadaniu (w W-wa nigdy tego nie spotkałem). Podjechałem do dosyć znanego sklepu Jubilat (zawsze się go mija jak się wraca autobusem z Zakopanego;) Następnie transportem łączonym autobus+trolejbus dojechałem w okolice stacji PKP Kraków Bonarka. I tak się pogubiłem bo jest tam takie wielkie skrzyżowanie: Kamieńskiego, Tischnera i Powstańców Śląskich. Początkowo źle zszedłem i znalazłem się nie po tej stronie, a potem szukałem przystanku autobusu. Okazał się być zaraz przy budynku stacji.
Dotarłem więc na Płaszów. Stamtąd miałem spisane wcześniej autobusy do Nowej Huty. Sprawdziwszy więc czas okazało się, że mam koło 30 minut na zaliczenie trzeciego kopca. Szybkim krokiem udałem się Aleją Pod Kopcem na górę przez domki osiedla Podgórze. Nie jest to za wesołe miejsce jak czytałem wcześniej. Po drodze minąłem wpierw dom dziecka a potem jakiś socjalny ośrodek pomocy i wsparcia dla młodych matek czy coś w tym stylu. Przed wejściem stały takie dwie dziewczyny z wózkami i namiętnie dyskutowały używając mało literackiego języka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kopiec Kraka wygląda na naprawdę stary i ma w sobie coś co przyciąga. Wydaje mi się, że rozciąga się z niego jeszcze lepszy widok niż z poprzedniego kopca. Jakaś młoda para urządzała sobie na nim sesję zdjęciową. Sporo młodzieży spożywało piwo/lub inne alkohole (czego nie wyobrażam sobie na dwóch poprzednich kopcach). Obok jest też jakiś stary kamieniołom czy coś, w każdym razie duża dziura w ziemi ogrodzona siatką. Po nacieszeniu zmysłów i sprawdzeniu czasu zbiegłem na dół i podreptałem na przystanek. Inną drogą trochę bo minąłem stację PKP Kraków Krzemionki. Na budynku obok stacji znalazłem taki oto ciekawy symbol. Ktoś wiec co to?
Czekając na przystanku tak sobie myślałem, że dałem trochę ciała i przede mną ostatnia szansa na piwo na kopcu. Odwiedziłem więc przy przystankowy sklep i zaopatrzyłem się w Perłę Niepasteryzowaną (swoją drogą wybór piw w sklepie tragiczny...a przed wejściem był wielki szyld alkohole itd). W czasie jazdy na Nową Hutę miał miejsce ciekawy dla mnie moment bowiem zobaczyłem z okien autobusu Hotel Krokus. Jest to hotel, w którym nocowałem w czasie wycieczki do Krakowa w liceum. Pamiętam, że z okien było widać takie wielkie kominy, tak więc wiedzieliśmy, że mieszkamy na Nowej Hucie. A, że wszystkim się ona jednoznacznie kojarzyła to nikt nie chciał z hotelu wychodzić nawet (inna sprawa, że wolno nie było). Teraz zobaczyłem, że owe kominy to elektrociepłownia a do samej huty jeszcze kawał drogi ale ;) Autobusem zajechałem na pętlę Kombinat, czyli przed samo główne wejście ze słynnym napisem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zrobiłem parę zdjęć i udałem się na przystanek by poczekać na tramwaj. I tu ciekawostka bo pierwszy raz coś takiego mnie spotkało. Sprawdziłem rozkład i postanowiłem te 10 minut poczekać obserwując pracowników huty wracających do domu. A non stop ktoś wychodził. Całkiem sporo też kobiet widziałem. Po pewnym czasie uznałem, że coś jest nie tak bo tramwaju nie ma i nikt na niego nie czeka. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem, że mój numer stoi na ulicy obok i ma zamiar zaraz skręcić tak, że omija w ogóle przystanek na którym czekałem (mimo, że był na nim rozkład tego tramwaju!). Zdążyłem i wsiadłem, ale długo nie jechałem bo wysiadłem na pierwszym przystanku (co ciekawe też na żądanie) o nazwie Kopiec Wandy. Ostatni z głównych punktów programu, chyba najmniej znany i najbardziej tajemniczy. Zawiodły mnie widoki z niego bo spodziewałem się panoramy całej huty a widać było tylko drzewa. Ucieszył mnie natomiast widok innych ludzi a jeszcze bardziej, gdy okazało się, że mają zapalniczkę. Bez niej nie bardzo miałem jak otworzyć piwo. Usiadłem się i w spokoju sączyłem trunek patrząc na mapę co by tu jeszcze dalej zrobić. W głosowaniu 1:0 (ja byłem za, nikt przeciw i nikt się nie wstrzymał) wygrała opcja przejścia się po Nowej Hucie w stronę Placu Centralnego. Wysiadłem więc z tramwaju kilka przystanków wcześniej i w dalszą drogę udałem się na nogach. Zajrzałem do kilku bram i podwórek (osiedla Centrum B), zrobiłem parę zdjęć ale czas gonił więc trwało to dosyć szybko. A szkoda bo cały tamtej rejon wydawał mi się względnie bezpieczny (nie czułem się jakoś nieswojo). Może dlatego też, że architektonicznie to mogłoby się wydawać, że jest się gdzieś na Muranowie czy Marszałkowskiej czy Placu Konstytucji. Naprawdę tak to wszystko podobne. W jednym podwórku zobaczyłem ciekawy i rzadki chyba widok -> pranie suszące się na dworze. Znów ten czas gonił więc wsiadłem po prostu w tramwaj i z przesiadką na Rondzie Czyżyńskim dojechałem pod Dworzec Główny. A stamtąd pociągiem do Balic. Nie jest tani ten pociąg (10zł) ale chciałem zobaczyć widoki z okien, bo jedzie przez ciekawe tereny. I tak pomału się kończyła moja przygoda. Okazało się, że nie ma żadnych sytuacji nadzwyczajnych i podstawiony został dla nas ATR 72. Samolot zapełnił się chyba cały. Może jedno lub dwa miejsca były tylko wolne. Było sporo obcokrajowców. Był też gość łudząco podobny do ministra Rostowskiego ale no nie wiem czy to był on. A sam lot bardzo przyjemny mimo, że dłuższy niż w przeciwną stronę na EMB70. Nie było tak głośno i nie trzęsło tak mocno jak to niektórzy pisali w necie. Za to było to super uczucie jak samolot robił zwrot. Naprawdę czuje się, że zmieniamy kierunek. To nie to samo co w jakimś A330 czy innych szerokokadłubowych, gdzie to jest ledwo odczuwalne. A no i ten dźwięk śmigła :)

Obrazek

Warszawa powitała mnie niedziałającym automatem biletowym na przystanku...
dziękuję za uwagę i już w zasadzie mogę powiedzieć, że odbędzie się kolejny odcinek tej serii. Będzie to najprawdopodobniej Poznań.

_________________
ciągle pamiętamy->śmietana szatana na twarzy banana

Ciepłemu bananowi kiełbasa między nogi
W bananie i śmietanie czarne wyobcowanie

<-- czyż on nie jest piękny....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group