Dzisiaj jest 18 gru 2017, 22:20

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 23 cze 2014, 22:53 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 paź 2005, 19:33
Posty: 1840
Lokalizacja: pow. Nowa Aleksandria
Poniżej relacja z pierwszego w historii udokumentowanego Przejścia Południowo-Północnego, czyli uczczenia najdłuższego dnia w roku obejrzeniem wschodu słońca na Babiej Górze i zachodu nad Bałtykiem, z wykorzystaniem jedynie środków transportu publicznego, w tym możliwie największym stopniu kolei.

Pomysł zaistniał 8 lat temu. Były to czasy, kiedy członkowie KTE Tramp chadzali w szatach burzy i żeglowali do Kolchidy, a czasem jeździli i na objazdówki kolejowe z przekonaniem, że są tak bardzo bez sensu, iż nawet mają sens. Dwukrotnie od tamtej pory w ostatnim momencie rezygnowaliśmy z wyprawy, no ale w końcu dopięliśmy swego.

Wyjazd w składzie Wilk, TDudz, Michał Z. i ja nastąpił w piątek (20 VI) o 13.00 wyjątkowo Polskim Busem rel. Warszawa - Kraków. Chodziło o to, aby nie bulić ponad bańki za IC, a innego sensownego dojazdu pociągiem nie było. Podróż (w sumie bez ekscesów) urozmaicały nam dyskusje teoretyczne o zachowaniu w przypadku spotkania z niedźwiedziem, jak również doniesienia o burzach przechodzących nad Babią. Na krakowskim dworcu dokupiliśmy Bilety Weekendowe IC i Turystyczne PR, przy okazji dowiadując się, że do tych pierwszych wydawane są nie miejscówki, lecz rezerwacje, i nie darmowe, tylko nieodpłatne. Po posileniu się w "Burger Kingu" ruszyliśmy osobówką do Suchej Beskidzkiej, ale podróżą w poczciwym kiblu cieszyliśmy się ledwie parę minut, bo na Płaszowie przesadzono nas do plastikowego szynobusa i czar prysł. Nawiasem mówiąc, na linii Kraków - Zakopane trwa remont, ale z przerwą wakacyjną, która rozpoczęła się właśnie w piątek.

W Suchej planowo, ale oto bus do Zawoi Policznego odjeżdżający rozkładowo o 21.43 (firmy Merc-Bus) zabrał nas jakieś 10 min przed czasem. Kierowca tłumaczył się, że zaraz jest niedziela i trzeba wcześniej być w domu. Zamiarowaliśmy gotować się do podejścia w "Karczmie Zbójeckiej", którą jednak zamknięto na naszych oczach. Nawodniliśmy więc organizmy na świeżym powietrzu, przy okazji ciesząc się, że nie-Szwajcarzy reprezentujący Szwajcarię dostali w dupę 5 goli. Podejście przez Przeł. Krowiarki początkowo szło nadspodziewanie dobrze, ale dość szybko zaczęło padać, więc tempo i morale siadły. Z czasem i wysokością gęstniała mgła i robiło się dość zimno. Wreszcie od Gówniaka doszedł jeszcze konkretny wiatr, toteż samo poszukiwanie właściwego szczytu minęło w dość nerwowej atmosferze. Przeczekaliśmy (płosząc nietoperza) chwilę w niełatwo znalezionym szałasie po słowackiej stronie, a gdy świtało, to... zjawiło się kilkadziesiąt osób z wycieczki jakiegoś oddziału PTTK.

Zatem pierwsza część planu została zrealizowana, a teraz czekało nas dość szybkie zejście, by zdążyć na bus o 6.40 do Suchej. Inna alternatywa nie istniała, a tu pojawił się kłopot, jako że moim kolanom jednak zdecydowanie łatwiej wchodzić niż zbiegać. W rezultacie zameldowaliśmy się na przystanku o 6.35. Udało też się zdążyć na pociąg z SB (startujący z Zakopanego) do Krakowa Gł. i tym samym najwęższe gardło całej eskapady mieliśmy już za sobą.

W Krakowie uzupełniliśmy wikt, by spędzić kolejne 8,5 godz. (10.05 - 18.35) w IC-ku do Gdyni Gł. jak te pany. Swoją drogą, to chyba jeden z pierwszych wyjazdów w historii, kiedy Trampy korzystały z pociągu IC. Nie istniał jednak - jak choćby jeszcze przed rokiem - żaden inny dojazd pociągiem nad morze, by zdążyć przed zachodem. W Gdyni przesiadka na szynobus do Władysławowa, a jadący docelowo do Helu. Kurde, i znowu jakiś nowy plastik, a ja liczyłem, że jeszcze spotkam SU46... Koniec końców rozczarowanie ustąpiło miejsca euforii, bo po zrzuceniu plecaków w lokum noclegowym poszliśmy z szampanem na plażę (mijając po drodze pensjonat "Zawoja") i tym samym domknęliśmy Kupałę. A że jeszcze dodatkowo natrafiliśmy na sympatyczne dziewczęta, to świętowanie w "Lagunie" (obok "Czarnego Konia") przy dosadnych cytatach z Biblii trwało do późna w nocy.

Niedziela to - jak przystało na niedzielę - dzień odpoczynku: niespieszny, obfity obiad, konkursy o browara w pociągu z Władysławowa do Gdyni, podróż z damą, partyjka skrabelków w wersji turystycznej, a także sama trasa pociągu do Warszawy: przez Bydgoszcz a dalej węglówą obok Inowrocławia i przez Kutno! Rarytas! Na WC zawitaliśmy z bodaj półgodzinnym opóźnieniem, licząc, że spotkamy jeszcze komitet powitalny, ale widocznie będzie to mieć miejsce następnym razem. Chociaż... momentami dochodziliśmy do konkluzji, że taki wyjazd odbywa się w życiu tylko raz. Bo każdy drugi, to pierwszy przegrany.

I tak oto wznieśliśmy pomnik trwalszy niż ze spiżu.

Przy okazji chciałbym podziękować współtowarzyszom doli i niedoli podróży. Bieżącą relację na Facebooku prowadził TDudz - prośba, Tomku, o zamieszczenie jakiegoś linka.

_________________
Adelante! La porta esta abierta!

Ludzkość to kupa zwierząt pełzających po gównie, a ja zakochałem się w samochodzie. M. Hłasko

CHARLES BARKLEY WANT TO MEETS YOU!!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 24 cze 2014, 3:23 
Offline
popularna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 gru 2010, 20:30
Posty: 41
Lokalizacja: Wołczyn
Komitet powitalny nie wiedział, o której przyjedzie pociąg i na jaki peron... A szkoda, bo były przygotowane transparenty biało-czerwone, zapalniczki, aby zaakcentować słowa Roty "Do krwi ostatniej kropli z żył bronić będziemy ducha" oraz "Twierdzą nam będzie każda wiata. Tak nam dopomóż Bóg!", a dla strudzonych bohaterów całej przygody przygotowana była pizza supreme (nie jakas słaba pepperoni - tam nie ma przecież mięsa!)... na grubym cieście! I to wszystko się zmarnowało, bo nikt nic nie wiedział, a z Centralnego wykurzyli nawet bezdomnych i nawet oni nie dostali pizzy! Moim zdaniem słaba komunikacja ze strony organizatorów całego projektu w tym roku... (Używam tu słowa "projekt" ze wzgledu na nazwę wyjazdu.) Nie ma się jednak czym przejmować, bo jeśli wyjazd się powtórzy, to komitet powitalny załatwi krótki reportaż w Wiadomościach TVP1 dzień po wyjeździe. ;) I będą również inne atrakcje...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 24 cze 2014, 18:33 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 17:51
Posty: 1513
Lokalizacja: ....
ja napisałem relację i wysłałem na listę ale chyba lista już nie żyję bo nie dostałem żadnego zwrotu, nic

ja czuję się naprawdę lepiej wiedząc, że to zrobiliśmy :)

_________________
ciągle pamiętamy->śmietana szatana na twarzy banana

Ciepłemu bananowi kiełbasa między nogi
W bananie i śmietanie czarne wyobcowanie

<-- czyż on nie jest piękny....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 21 lis 2017, 22:25 
Offline
Gomar
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 15:02
Posty: 3417
Lokalizacja: Augustów
Chciałem odmeldować, że po pięciu latach zalogowałem się na forum i z przyjemnością przeczytałem relację.

Czuwaj!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group