Dzisiaj jest 20 lis 2017, 7:49

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 14 lis 2011, 18:18 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Dzisiaj z rana wróciliśmy. Co lepsze na Zachodnią wjechaliśmy "Karkonoszami" o ponad 30 minut... za wcześnie! I oczywiście te pół godziny pociąg miał stać, więc zmieniliśmy środek transportu na SKMkę i nią dojechaliśmy na Śródmieście, poza Kasią, Elą i Arkiem, którzy na Zachodniej wysiadali.

Ale od początku!

Po bardzo wielu zawirowaniach osobowych skład ustalił się w ilości równej 12 osób. Na Wschodniej było dosyć typowo. Pani w okienku nie bardzo wierzyła w połączenie ulgi studenckiej z promocją na kibel do Bystrzycy. Akcja peronowa, pomimo biegu przez cały peron, zakończona zdobyciem nadliczbowej ilości miejsc. Bardzo miły wieczór umilali nam towarzysze podróży z okolicznych przedziałów, którzy podążali na mecz do Wrocławia i zdecydowanie nie przepadali za PZPN, czym raczyli się wielokrotnie podzielić z resztą narodu. We Wrocławiu wysiedliśmy na prawie wykończonym peronie i udaliśmy się do poczekalni. Według ynternetu kibel do Międzylesia, który był zaraz po przybyciu "Karkonoszy", 11.11 nie istniał, więc mieliśmy w perspektywie dwie godziny czekania. Z okazji zaopatrzyłem się w knyszę o standardowej (czyt. zdecydowanie za dużej) ilości sosów. Konsumując ową jakoś tak spojrzałem na tablicę odjazdów. A tam... "Międzylesie 6:33". Szybko polecieliśmy na peron i faktycznie stał. Kolejny pociąg widmo :) Wcześniej nikt mi nie wierzył, że będzie to kibel z gatunku "rozgrzanego do czerwoności". Po pół godzinie jazdy nie dało się wytrzymać :P

Ale żeby nie było i tak PKS do Międzygórza był tylko jeden. Więc wyszło na jedno, nawet gdyby tego kibla 6:33 nie było. Za to w uroczym "Lewiatanie" w Bystrzycy zrobiliśmy zakupy. Bodajże Olek stwierdził, że olej kosztuje tyle samo co Pepsi czy tam Cola. I co jest bardziej opłacalne energetycznie? Temat miał jeszcze powrócić niejednokrotnie. W PKSie do Międzygórza jechały w sumie trzy mocne ekipy pod wezwaniem. Z czego wszystkie pod Śnieżnik i jedna pod namioty.

W Międzygórzu podzieliliśmy się w sumie na aż trzy trasy. Piotr poszedł prosto na schron czerwonym, by potem zrobić pętle na lekko przez SSS (Small Snow Summit) i BSS. Iza i Łukasz poprowadzili trasę ku południu i granicy, by przez SSS spaść na schron. Ja chciałem wreszcie zobaczyć Marię Śnieżną, więc przez wodospad (naprawdę bardzo ładny! :D ), Marię Śnieżną, Czarną Górę i Żmijowiec dotrzeć do schronu. Byliśmy na trasie w czwórkę: Inga, Michał, Olek i ja. Maria Śnieżna wyglądała całkiem ładnie i pomimo, a raczej dzięki, mszy udało nam się zobaczyć jak jest w środku. Co ciekawe na tablicy upamiętniającą wizytę Jana Pawła II zaraz przy nazwie "Maria Śnieżna" pojawił się znaczek ®. Droga na Czarną upłynęła bardzo miło z podziwianiem połączenia jesieni i zimy widocznym na poszczególnych drzewach. Widoki z wieży były bardzo ładne. Pradziad po raz pierwszy, cały Masyw Śnieżnika, Bialskie... Długo to nie siedzieliśmy na Czarnej bo upał zelżał dość szybko. Tak więc udaliśmy się na Żmijowiec z myślą, że już raczej nie zdążymy zobaczyć gnejsów pod tym grzbietem. Na Przełęcz Śnieżnicką dotarliśmy dość sprawnie i stwierdziliśmy, że miło było by zdążyć na zachód słońca na Halę. Tempo na Halę mieliśmy takie, że mi o mało co kapcie nie pospadały. Według czasomierza zajęło nam to niewiele ponad 10 minut. A jaki piękny zachód zobaczyliśmy!

Wieczór i noc piątkowa minęła pod znakiem bardzo miłej imprezy. Pomimo nie najlepszego humoru Jacka, gospodarza, wszystko potoczyło się super. Imprezę kończyliśmy oczywiście z innymi ekipami i wyszły całkiem miłe śpiewanki. Pomimo różnych interpretacji pod koniec niektórych piosenek ;)

Jakoś nikt nie przejawiał chęci dołączenia do ataku Śnieżnika na wschód słońca więc gdy wybiła 5:20 wyjrzałem za okno z lekką nadzieją na chmury, mgłę, deszcz, śnieg, gradobicie, pioruny czy cokolwiek co mogło by wytłumaczyć po co tam nie iść. Ale że było widać światła Wilkanowa jak na dłoni zacząłem się ogarniać i trochę po 6 pojawiłem się na szczycie. Trochę chciałem też "odczarować" Śnieżnik po ostatnich naszych wygłupach idiotycznych z Przemem - wszak rok temu na Mrówkach na szczycie nie byłem... I w pełni się to udało. Brzask, kolory od czarnego do błękitnego po stronie zachodniej i w końcu wystrzał słońca niemal z wieży na Pradziadzie były po prostu piękne. I nawet nie było tak zimno.

Sobota zaczęła się oczywiście od pożywnego śniadania i ataku na Śnieżnik. Niestety już bez Piotra i Ingi, którzy zmuszeni byli do wcześniejszego powrotu. Atak szczytowy przebiegł dość sprawnie i widoki na wszystkie strony każdemu myślę przypadły do gustu. Szczególnie białe morze pod Pradziadem. Po obfotografowaniu się rozpoczęliśmy epopeję na granicznym zielonym. Bardzo pikny to szlak! Taki singielek cały czas, co chwila jakieś widoki a wszystko wśród jesiennego lasu. I te tematy poruszane z ochotą przez wszystkich ;) Na Przełęczy Płoszczyna zaopatrzyliśmy się w produkty czeskiego browarnictwa i przez Rudawiec spadliśmy do Bielic. Zejście było dosyć "stopowe", więc większości z nas stopy dostały mocno "w piętę". W Bielicach spaliśmy u Pani Dąbrowskiej, gdzie było bardzo zacnie! Ciepło, miękko, z własną kuchnią i dużym stołem na wieczorną posiadówę. Dosyć długo nam przyszło z niego korzystać :)

Ostatniego dnia mieliśmy za zadanie zdążyć najpóźniej na 16 do Stronia. Plan był dosyć prosty - Czernica i spadamy do Stronia. Takich widoków jakie mieliśmy z Czernicy to dawno nie było! Od Śnieżki, Wielkiej Sowy (z Biardzkimi), Ślęży, Borówkowej po Czarną, Śnieżnik. Cały trójkąt widoczny naraz! A że słoneczko grzało i czasu mieliśmy trochę posiedzieliśmy trochę w trawie ;)

Do Stronia spadliśmy tak sprawnie, że jeszcze się wyrobiliśmy na BZ (Browar Zwycięzców według klasyfikacji BW :) ) przed PKSem do Kłodzka. A w Kłodzku na pizzę, gdzie czas strasznie szybko zleciał. I na Główny, żeby kupić bilety, bo w Wrocławiu nie będzie czasu. Podróż minęła najpierw w wesołym składzie EZT a później w zapchanej TLK. Udało się każdemu z nas załapać na miejsce siedzące (6+3). Aż tu nagle Zachodnia... i Kasia, Ela i Arek pozdrawiają przez okno.

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 14 lis 2011, 21:15 
Offline
Gomar
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 wrz 2009, 7:41
Posty: 584
Lokalizacja: Szczecin
dobra relacja. zanim napisze swoja....
Mlody! twoj avatar wymiata moim zdaniem ;)

twoj wyraz twarzy jest wieloznaczny... pierwsze co mi przychodzi na mysl to tekst: "chcesz wpierdol?" ;)

_________________
http://chcechodzic.pl/kasia.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 14 lis 2011, 22:21 
Offline
Gomar
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 wrz 2009, 7:41
Posty: 584
Lokalizacja: Szczecin
Jak Młody napisał były zawirowania osobowe jakich ostatnio było mało. W środę miało nas jechać 8 osób, w czwartek rano 15 a skończyło się na 12stu osobach. Pociąg przyjechał punktualnie, ale już sporo osób było w środku. Mi udało się zdobyć 1 wolny przedział, ale ponieważ Młody też znalazł jeden wolny, a i Arek z Elą mieli miejsca dla siebie, to połowę mojego przedziału udostępniłem 3 dziwnych ludzi - kobitka i dwóch facetów. W nocy przybierali takie dziwne pozy we śnie, że aż trzeba było z nimi "walczyć" :) Ja spałem na podłodze i co chwila któryś z facetów, albo wkładał mi stopę na głowę, albo całym ciężarem kładł się na nogach. Na szczęście tak głęboko spali, że można było ich poniekąd "poustawiać" :) Mój przedział nie miał takiego szczęścia i nie słyszeliśmy kołysanki naszych wiernych kibiców: "PZPN, PZPN, jebać jebać PZPN!" (i tak przez całą noc :-)

We Wrocku przesiadka na ciepły kibelek, w Bystrzycy przesiadka na bus, w którym ledwo co się dało wytrzymać, bo z silnika wydobywał się straszny odór prosto na tylne siedzenia. Na szczęście na przystankach można było otworzyć tylne drzwi i lekko wywietrzyć :)

Moja trasa była "najtrudniejsza" jak kto reszcie grupy przekazał Młody czy Łukasz, ponieważ ciągle idzie pod górkę i na odległości 6km trzeba zrobić aż 500metrów przewyższenia! Osoby które nie miały sił poszły więc z Młodym i Łukaszem :) Ze mną najwytrwalsi!
No i udało się nam zrobić antyidotyka! Po przejściu zaledwie 1km zobaczyliśmy znak mówiący "1.5godziny do schroniska". Wyruszyliśmy jakoś 11:20, a na miejscu byliśmy ok 14.30 :) ale za to mieliśmy 1.5godzinne opalanie na południowych zboczach śnieżnika :)
O 15 wybraliśmy się na lekko na Śnieżnik, ale długo na nim nie byliśmy. Za bardzo wiało.....
Imprezę rozpoczęliśmy właściwie od 18, a skończyliśmy bodajże o 1, więc szału ni ma :) raptem 7h

Rano wybrałem się z Ingą z powrotem do Wwy. Weszliśmy na Śnieżnik, udaliśmy się pięknym (jak to ujął Młody) zielonym szlakiem, z którego zboczyliśmy w kierunku Stronia Śląskiego. Udało nam się przejść bardzo piękną ścieżką. Aż dziw mnie brał, czemu nie ma jej oficjalnie na mapie, aż tu po dokładniejszym przeanalizowaniu mapy, zauważyłem, że szliśmy przez rezerwat :)

Na 8km od Stronia byliśmy na 1h i 20minut przed odjazdem autobusu do Wrocka. Na szczęście podwiózł nas jeden pan, który okazał się być właścicielem 2 willi okolicach Stronia Śląskiego. Ja zacząłem najpierw narzekać jak to trudno znaleźć tani nocleg w okolicy, a on mi zaraz zaczął odpowiadać, że przecież za 30zł za noc, to on nie utrzyma sauny, stołu bilardowego, 21 stopni w pokojach przez cały rok itd.... :) No i właściwie się nie dogadaliśmy....

Później był Wrocek, a potem TLK do Wwy. Właściwie bez przygód. Ciekawą postacią był nas współpasażer. Pan czytał zawzięcie podręcznik z położnictwa - czyżby był położnym/położną, jednym z niewielu facetów w tym zawodzie w Polsce? Nie zapytałem się niestety :(

_________________
http://chcechodzic.pl/kasia.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 15 lis 2011, 0:49 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Piotrek pisze:
Mlody! twoj avatar wymiata moim zdaniem ;)

twoj wyraz twarzy jest wieloznaczny... pierwsze co mi przychodzi na mysl to tekst: "chcesz wpierdol?" ;)

No, bez przesady! Ja bym bardziej powiedział "Oj tam, oj tam!".
Zdjęcie zrobione przez Wojtka Barańskiego.

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 16 lis 2011, 0:28 
Offline
popularna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 lis 2009, 17:46
Posty: 4
http://www.facebook.com/profile.php?id= ... 881&type=1

Kilka zdjęć z wyjazdu na fb


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 16 lis 2011, 2:09 
Offline
mała brązowa
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 wrz 2007, 19:20
Posty: 83
Lokalizacja: Siedlce
Olku- cóż za piękny kolor nieba! ;)
A tak w ogóle to chciałam zwrócić honor... :padam: Ten wodospad faktycznie ma (troszkę) więcej niż 27 cm szerokości

_________________
Łatwiej kijaszek pocienkować niż go potem pogrubasić


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 16 lis 2011, 16:41 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
BABAjaga pisze:
A tak w ogóle to chciałam zwrócić honor... :padam: Ten wodospad faktycznie ma (troszkę) więcej niż 27 cm szerokości

A mówią, że wielkość nie ma znaczenia :D

Olek pisze:
http://www.facebook.com/profile.php?id=1056786881&ref=tn_tinyman#!/media/set/?set=a.2480640409485.2136264.1056786881&type=1

Kilka zdjęć z wyjazdu na fb

Stanowczo oponuję! A dla tych nie "twarzoksiążkowych"?

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 16 lis 2011, 17:05 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 17:51
Posty: 1513
Lokalizacja: ....
Młody pisze:
BABAjaga pisze:
A tak w ogóle to chciałam zwrócić honor... :padam: Ten wodospad faktycznie ma (troszkę) więcej niż 27 cm szerokości

A mówią, że wielkość nie ma znaczenia :D



przypomnialo mi sie apropo dlugosci
link

_________________
ciągle pamiętamy->śmietana szatana na twarzy banana

Ciepłemu bananowi kiełbasa między nogi
W bananie i śmietanie czarne wyobcowanie

<-- czyż on nie jest piękny....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 17 lis 2011, 20:27 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Zdjęcia już wrzuciłem tradycyjnie na www.gomarfoto.com w GomarTravel. Generalnie do kitu - pierwszego dnia kombinowałem i nic z tego nie wyszło, a drugiego nie wiem czemu nie skorzystałem z tele... Zupełnie jak nie ja!

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 17 lis 2011, 21:29 
Offline
Gomar
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 wrz 2009, 7:41
Posty: 584
Lokalizacja: Szczecin
Cytuj:
Generalnie do kitu


A tam! Zdjęcie twarzy są super :)

_________________
http://chcechodzic.pl/kasia.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 17 lis 2011, 23:58 
Offline
mała brązowa
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 wrz 2007, 19:20
Posty: 83
Lokalizacja: Siedlce
A mi się fotki podobają (z małymi wyjątkami, chociaż to już nie wina fotografa ;)) ale ja się nie znam :P

_________________
Łatwiej kijaszek pocienkować niż go potem pogrubasić


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 18 lis 2011, 0:03 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Jak zobaczyłem post BABYjagi jako ostatni, szczerze przyznam, że pomyślałem "Oj, zginę marnie!" ;)

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 18 lis 2011, 0:06 
Offline
popularna

Rejestracja: 30 paź 2009, 14:49
Posty: 10
wschód słońca przepiękny :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 18 lis 2011, 1:29 
Offline
mała brązowa
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 wrz 2007, 19:20
Posty: 83
Lokalizacja: Siedlce
Cytuj:
Jak zobaczyłem post BABYjagi jako ostatni, szczerze przyznam, że pomyślałem "Oj, zginę marnie!" ;)


To Ty tak świadomie?? Ja tu pogodziłam się z faktem, że tak wyglądam, szukam po nocy przy pomocy wyszukiwarki na G filmików z cyklu "operacja plastyczna - zrób to sam" i "botox dla bystrzaków", a tu się okazuje, ze jednak coś z tym zdjęciami nie do końca... W takim razie zmieniam strategię i zaczynam szukać filmików/poradników pt. "Jak pozbyć się problemu, żeby zginął marnie, ale żeby wyglądało na wypadek" O!

_________________
Łatwiej kijaszek pocienkować niż go potem pogrubasić


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 18 lis 2011, 1:53 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Widzę, że koniec dobroci dla zwierząt! Oj! I po co mi to było! Teraz to już na pewno zginę marnie!

Bo to nie tak: to nie chodzi o wygląd, tylko o sytuację. I myślałem, że scena z wąsiuną z żelu w posypce kwaskowatej może nadawać się do anihilacji autora zdjęcia.

Pomimo wszystko... miło było :D

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group