Dzisiaj jest 23 lis 2017, 14:46

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 14 gru 2011, 23:29 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Lepiej późno niż wcale! Coś skrobnę o ostatnim końcotygodniu, kiedy to eksplorowaliśmy z Wilkiem czeskie Beskydy. Idea Radegasta (tudzież Radhosta) chodziła mi po głowie już czas jakiś. Wreszcie udało się go zrealizować.

Wszystkie zdjęcia tradycyjnie na http://www.gomarfoto.com (tak, tak wiem, aktualności nie zmienione!).

Jechaliśmy "Chopinem" do Ostrawy. Oczywiście do Katowic obłożenie pełne. W przedziale mieliśmy dość osobowy skład: studentkę architektury, która projektowała schody na laptoku, młodego człowieka z komórką i wieloma grami na niej, Panią podobną zupełnie do nikogo i Panią, która z tego wszystkiego miała wyraźny ubaw. Jako jedyni z Wilkiem odzywaliśmy się w przedziale a tematy naszych rozmów wydawały się z goła dalekie od myśli naszych współpasażerów. Przed naszym przedziałem urzędował pewny jegomość z komórką i słuchawkami, który zaproponował mi przez drzwi klucz do otwarcia butelki kapslowanej, którą to otwierałem za pomocą butelki gazozy powoli i subtelnie by nie rozlać płynu w niej się znajdującego. A mówią, że taka znieczulica w narodzie!

Do Ostrawy przyjechaliśmy planowo, tak więc mieliśmy w tym pięknym mieście około dwóch godzin do pociągu w kierunku Frydlantu. Odchodząc jakieś 200 metrów od dworca ulicą Nadrazni odkryliśmy Bar Tygr. Nazwa w pełni zasłużona dla lokalu, nie tylko z powodu zakurzonego tygrysa wielkości znacznie mniejszej od naturalnej leżącego na półce pod oknem. Bilans naszego pobytu w Barze Tygr wyniósł mniej więcej: stłuczona szklanka do piwa przez Pana Cygana, dłuższy pobyt Policji, wydalenie Państwa Cyganów z lokalu, skuteczne zawalenie się w trupa ekipy przy stole bilardowym, efektywne malowanie się dwóch Pań w toalecie. Z naszej strony skosztowaliśmy po raz pierwszy "Ostravara" i wrażenia były jak najbardziej pozytywne. Na czas udaliśmy się na peron i wsiedliśmy do pociągu, który miał nas zawieść do Frydlantu, gdzie mieliśmy skomunikowaną przesiadkę do Ostravic. U celu byliśmy planowo - zaraz przed godziną 6.

Obrazek

Jednota w Ostravicach na szczęście pracowała w sobotę od 6:30 więc mieliśmy szansę na poczynienie zakupów przyszłościowo-śniadaniowych. Oprócz Radegasta na niedzielę nabyliśmy m.in. malinową wodę ognistą z zachęcająco spoglądającym napisem z etykiety "100% family spirit". Na szlak ruszyliśmy zaraz po 7. Pierwszym celem był szczyt Lysa Hora, będący jednocześnie najwyższym szczytem Beskidów Śląsko-Morawskich. Jako że przewyższenia do pokonania było całkiem sporo na szczycie stawiliśmy się po około trzech godzinach. Po drodze mijaliśmy bardzo dużo osób schodzących bądź podchodzących z szczytu pomimo tak wczesnej pory. Z szczytu widoki bardzo ładnie grały z chmurami w dolinach. W schronisku Kamenak ogrzaliśmy się nieco wśród obszpejonych Czechów i jęliśmy schodzić w kierunku tamy Sance. Na zejściu było jeszcze ładniej...

Obrazek

Obrazek

Po drobnej przerwie na dole zaczęliśmy podchodzić pod Smrk. Na początku podejścia spotkaliśmy grupy ratowników medycznych bawiących się w sztuczne rany, dziurawe głowy i tym podobne przypadki. Tutaj mniej więcej przyszło nam do głowy, że wydłużając plan pierwotny o Lysą Horę trochę GOTów nam wyjdzie i może byłaby szansa na idiotyka? Podejście na Smrk zwiastowało pierwsze oznaki kryzysu. Mieliśmy już za sobą ponad 30 GOTów, podejście było z gatunku ciągnących się w nieskończoność a pomnik Lennona nie chciał się w końcu pokazać. Długo oczekiwany pomnik i szczyt zaraz za nim osiągnęliśmy już w zasadzie o zachodzącym słońcu. Zejście z Smrka niestety było zalesione a na szczycie upał zelżał, więc nie czekaliśmy na zachód. W miarę sprawnie spadliśmy do doliny, od której mieliśmy już trochę ponad 200 metrów podejścia, kawałek po grzbiecie i jesteśmy pod schroniskiem. I jak na złość liczymy i liczymy i za każdym razem wychodzi nam 49,5 GOTa! Cóż było robić. Na skrzyżowaniu dróg wybraliśmy tą przyjaźniej wyglądającą i nadłożyliśmy z zapasem drogi w tą i tamtą by osiągnąć magiczną 50. A czas iścia wyszedł nam całkiem krótki bo 11 godzin bez sześciu minut!

Schronisko jawiło się nam jako trochę zalatujące "sudeckością", choć przecież znajdowaliśmy się w paśmie Karpat. Wieczór spędziliśmy bardzo miło w korytarzowym punkcie spotkań towarzyskich, gdzie mieliśmy wszystko co potrzebne do wzniesienia paru toastów urodzinowych i paru toastów okolicznych. Malina jawiła się naszym podniebieniom za każdym razem inaczej co tylko podniosło ją wartość w naszych oczach. Zasnęliśmy w miarę wcześnie, wszak idiotyk to idiotyk a jutro też jest dzień!

Obrazek

W niedzielę plan zakładał zdobycie Radegasta. I tak też uczyniliśmy po drodze dowiadując się wielu ciekawych rzeczy z tablic dydaktycznych przy szlaku. Końcówka to już "autostrada" od Pustevnych z wszystkimi tego konsekwencjami, ale za to z pięknymi widokami m.in. na Małą Fatrę i pomnikiem Radegasta, pod którym to spożyliśmy trunek o takiej samej nazwie. Grzbiet bardzo miło nas zaskoczył i widokami i warunkami.

Obrazek

Zejście z tej uduchowionej góry skończyło się na przystanku autobusowym, skąd mieliśmy szybką podwózkę do Frenstatu. Tam mieliśmy nagraną przez Wilka knajpę z wytworem lokalnego browarnictwa - Bonem. Nasyciliśmy trzewia i umysły, kupiliśmy okazjonalny kufel i udaliśmy się na stację kolejową celem dostania się do Frydka-Mistka, miasta szczerze bawiącego nas od dnia poprzedniego. Na mapie austriackiego wydawnictwa Kompass, która zresztą, delikatnie rzecz ujmując, nie powaliła nas swoją dokładnością, zaraz przy granicy miasta widniało Stare Mesto. Pomyśleliśmy, że może to być całkiem ciekawa sprawa starówki leżącej przy granicach miasta. Niestety rzeczone Stare Mesto okazało się jedynie odrębną wioską, która nie posiada żadnych ciekawych cech dla dwóch polskich turystów po dwóch dniach łażenia po górach. Więc tym szybciej udaliśmy się do Ostrawy, gdzie to również mieliśmy pewien lokal na celowniku.

Obrazek

Odnalezienie tej knajpy pozwoliło nam na zwiedzenie ciemniejszych stron Ostrawy. Lokal "Pivovarska" jak najbardziej zasługuje na nawet bardzo długie poszukiwania! Fenomenalny wystrój, rodzinna atmosfera i Avar 12. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i o 22:30 musieliśmy lokal opuścić. A że do odjazdu "Chopina" czasu jeszcze sporo znowu zawitaliśmy w Barze Tygr. Pętla się zamknęła. Niedzielna noc już nie dostarczała tylu emocji gospodyni i klientom baru co piątkowa. W spokoju dotrwaliśmy do odpowiedniej godziny racząc się tym razem Ostravarem. Powrót do Warszawy minął szybko i komfortowo mając cały przedział dla siebie.

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 22 gru 2011, 14:16 
Offline
mała brązowa

Rejestracja: 22 wrz 2010, 13:33
Posty: 72
Lokalizacja: Legionowo
Bomba! Widzę, że wraca w Trampie moda na długie relacje. Cóż chyba czas ponownie wziąć się za pisanie pewnej dosyć długiej i niedokończonej :hyhy:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 27 gru 2011, 12:22 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Cyryl pisze:
Bomba! Widzę, że wraca w Trampie moda na długie relacje. Cóż chyba czas ponownie wziąć się za pisanie pewnej dosyć długiej i niedokończonej :hyhy:

No ba! Wersja papierowa czeka!

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Yahoo [Bot] i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group