Dzisiaj jest 18 lis 2017, 2:52

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 28 lis 2006, 17:17 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:07
Posty: 1874
Lokalizacja: spod gwiazd
Wczoraj wróciliśmy z Czech. mamy chyba najbardziej intensywny wyjazd trampowy za sobą :) żeby choć trochę oddać klimat wyjazdu, wkleję tu plan czasowy Jaśka z jego (prostą czcionką) i z moimi (kursywą) komentarzami. Jak tylko mieliśmy chwilę czasu, wyciągał kartkę, i notował czasy wydarzeń, a było ich sporo, o czym Szanowny Czytelnik może się przekonać poniżej :D

Część formalna: ;) (jakby ktoś nie wiedział :) )
Uczestnicy: Jasiek Rolle, Tomek Dombi
Cel wyjazdu: zdobywanie szczytów leżących w czeskich Sudetach Wschodnich do odznaki Korona Sudetów.


Pomysł wyjazdu się zrodził w poniedziałek 20.11. Miejsce i cel (Czechy, Korona) rzucił Jasiek, a od strony logistycznej dopracowałem ja, siedząc nad sieciówką czeską w pn. wieczorem do późna. We wtorek powstało ogłoszenie, ale nikt się w końcu nie zdecydował. Tak więc - jedziemy w dwójkę. Nie wróżyło to nam najlepiej - jakoś nasze wyjazdy w dwójkę zawsze kończyły się jakimiś idiotyzmami (czy błądzenie w Gorcach, czy walenie się w metrowym śniegu na Lasku), ale co tam! My nie przejdziemy? ;)


23.11
- 21.20 odjazd WW centr - W Chopinie się spoko jechało (a potem w Czechach już w Silesii), tyle że się koleś dosiadł w Katowicach akurat do nas, jak reszta była pusta, ale Jaśkowi to nie przeszkadzało. Ja jakoś nie mogłem zasnąć.

24.11.
- ok. 1.20 granica, bierzemy pieczątki
- 4.30-4.50 Zabreh, błyskawiczna przesiadka - fajna odnowiona stacja na środku niczego, a przed budynkiem droga bita :)
- 5.05 Hostejn
- błądzenie w lesie ;) - szlak był za rzadko namalowany, a ścieżki nie było na podejściu, więc po ciemku zgubiliśmy szlak. Ale weszliśmy na rympał, i odnaleźlismy go
- 7.30 LAZEK - pierwszy szczyt do Korony, 714 m (niższa od Ślęży!!!). śmieszny taki, 50 metrów od szosy, taki kopczyk z wieżą, która jest zresztą ogrodzona, jako teren prywatny. Nikogo nie było, mimo, że aż dwie domki na górze stały.
- 8.45 wybłaganie autostopu - to była niezła akcja. Chcieliśmy zdążyć na wcześniejszy pociąg, by mieć więcej dnia na wykonanie planu. Ale do stacji jeszcze 5 kilosów, odjazd za 15 minut, a na drodze kompletnie nic nie jezdziło, w ciagu godziny jakies 2 wozy. Więc zdesperowani podeszlismy do takiego gospodarstwa, i się spytaliśmy, czy aby nas nie zawieźli do stacji. Zawieźli :)
- 8.57 przyjazd na dworzec w Stitach
- 8.59 odjazd pociągu ze Stitów
- 10.00 Kraliky, wyjście z miasta po wcześniejszym obejrzeniu rynku
- potem kościół z klasztorem na górze i wieża widokowa, pieczątki
- 12.15 JERAB - kolejny szczyt do Korony, 1002 m. Podejście trochę upierdliwe, bo albo trzeba obejść szczyt i wrócić drogą grzbietową, albo walic na rympał przez takie bagno (wybraliśmy to drugie, inaczej bym nie wiedział, że tam jest bagno ;) ) ale nie ma lekko ;) na szczycie piździło, więc piwo szczytowe wypilismy pod szczytem, w takiej budzie.
- 15.00 Raskov, pospieszne wyjście na Novy Hrad
- 15.20 Novy Hrad - jakieś ściany grożące zawaleniem (teoretycznie wejście było zakazane), ale po ścianach łazić nie mielismy ani ambicji, ani czasu, więc szybko sru w dół
- 15.45 odjazd z Raskowa
- 16.25 Sumperk: 2 kościoły, bardzo ładny ratusz, rynek, Holba i awantura
o bagaże - no bo zostawiliśmy bety w ushovni batohu, a jak wrócilismy, to nikogo tam nie było. Walilismy do drzwi, prawie je wyrywając z miejsca, ale nie zwrócili na nas uwagi. Wreszcie jakieś babstwo litościwie poszło po pania obsługującą :/
- 17.51 odjazd z Sumperka
- 18.09 przyjazd do Sobotina
- knajpa, przegląd pensjonatów ("U Soptika" za droga, więc śpimy w droższej "Evie" zbijając cenę)
- gospodarz pomaga oszczędzić czas i siły podpowiadając godziny odjazdu
autobusów do Skritka - spoko koleś był, polecamy to miejsce. Udąło się zbić z 300 do 230 ;)
- Zmieniamy plany (chyba nawet wcześniej): dotąd Pricny i wąskotorówka
były poza planem obowiązkowym, od teraz w planie.
- 20.30 Harry Potter i Komnata Tajemnic - zanim szlag trafił obraz


25.11
- 5.45 pobudka - a potem pierwsze w życiu moje śniadanie w składzie płatki jęczmienne, kostka rosołowa i wrzątek. Sprawdziło się :)
- 6.57 autobus
- 7.15 wyjście ze Skritka
- gówno widać, rodzina na lekko idzie szybciej ale niestety nie będą
torować na grzbiecie, bo nie jesteśmy w stanie robić równie długich
przerw - wcale szybciej nie szła :) szliśmy w równiutkim tempie, przeganiając siebie na przystankach, a potem zostali z tyłu, bo robili więcej odpoczynków
- 10.40 Ovcarna, obczajamy autobus; piwo - ohydne centrum narciarskie, ale akurat fajnie nam było, bo nie było narciarzy (brak śniegu), a autobusy do szosy głównej i tak jezdziły co godzinę - kolejna oszczędnosć czasu i iścia asfaltem :)
- 11.15 wyjście z Ovcarny - z Ovcarny na Praded prowadzi szeroka szosa. Jakieś cząstki śniegu leżały na drodze, gdzie narciarze biegowi ze Szczyrka próbowali swych sił. Zlewaliśmy się z nich, że Szczyrk musi na Praded przyjeżdżać, by potem sadzic na asfalcie :D
- 12.10 PRADED: pieczątka, piwo;) - 1491 m n.p.m. fajne widoki były w sronę pn-zach (Rychlebske, Zlatohorska), tam, gdzie nie wiało, oraz momentami na wsch. Była dyskusja, czy aby nie Tatry widać, bo na wsch była morza mgieł. Pewnie już się nie dowiemy :(
- 13.30 Ovcarna, odjazd autobusu
- 13.40 Karlova Studanka, nie ma autobusu do Zlatych Hor, jest tylko do Vrbna
- 13.48 odjazd autobusu, z okien podziwiamy niebrzydką architekturę
uzdrowiskową Karlowej Studanki
- 14.05 przyjazd Vrbno pod Pradedem, mały mało żarcia, ale nie ma
otwartego sklepu, nie ma również autobusu do Hermanowic a tym bardziej do sztolni kopalni złota, skąd chcemy atakować Pricny Vrch
- chuj z tym, idziemy asfaltem: do Hermanovic ok. 10 km, albo dojdziemy i
tam będziemy spać, a rano pobudka przed 5 (brrr!) albo ktoś się zlituje i
podwiezie
- 15.10 doszliśmy już za Mnichov i wreszcie trafił się dobry człowiek
- 15.20 Hermanovice: wyjście przez obsraną i pełną krów łąkę w górę na
Pricny Vrch - fajowe widoki z łączki!!! a z podejścia w jednym miejscu widać było Praded
- 16.10 PRICNY VRCH - 938 m n.p.m., na tym szczycie nic nie ma, jedynie jakieś dziury w ziemi zaobserwowaliśmy nieopodal szosy (po bombie??)
- na zejściu do Zlatych Hor wizyta w sanktuarium Maria Pokutna, pieczątka, poczęstowali nas czajem i kanapkami
- c.d. zejścia po ciemku, dość chujowe kamienie - wkurzające zejście ponad 500 metrów, a mi kolana siadały
- 18.20 Zlate Hory - nocleg w Ubytovni Sarkander(w chuj daleko od centrum, na szczęście blisko stacji CD, więc choć jutro będzie mniej chodzenia; 150 koron od osoby, bo pokój za 90 koron jest zajęty...)
- wieczorem knajpa i sporo piwa w innym lokalu, chętnie odwiedzonym przez wszelkiej maści fanatyków ciężkiej muzyji, brudnej odzieży i piwa; z
jednym nawet sobie trochę pogadaliśmy, choć miałem wrażenie, że pomimo braku plecora jestem dalej atrakcją turystyczną - fajna knajpa była, z ciężkim brzmieniem (ze znanych mi był Nightwish), oraz z przepysznym ciemnym Kozlem. Wypiłem też pierwsze w moim życiu Rezane, ale stwierdziłem, że jeśli juz mają tmave z kija, to wole czyste tmave :D
- koło pólnocy powrót

26.11.
- 7.40 wstanie z wyra
- 9.05 odjazd ze stacji Zlate Hory - w pociągu obowiązuje "specyficky sposob obavenia cestujicich", czyt. bilet się kupuje u prowadzącego przejazd, i trzeba wsiadać pierwszymi drzwiami :) fajny sposób na oszczędność kasy. A, kupilismy SONE+ na Os, za 160 Kc mogliśmy w dwójkę tyle jechać osobówkami, ile wlezie do g. 24. Po wyliczeniach na końcu dnia zaoszczędzilismy dzięki temu biletowi 76 Kc na glowe
- 9.20 przyjazd do Mikulovic, 20 minut czekania na przesiadkę
- 9.42 odjazd z Mikulovic (op. 5 min)
- przejazd linią eksterytorialną z krótkim postojem na zmianę kierunku
jazdy na stacji Głuchołazy - i przejazd wiaduktem, którym w 2005 przechodziliśmy podczas wyjazdu na Biskupską Kupę :)
- 10.39 Mesto Albrechtice, godzina na piwo i obejrzenie dośc ciekawego
trójkątnego rynku, gdzieś w okolicy są ruiny zamku ale nie mamy czasu ani ochoty ich szukać
- 11.44 odjazd 1 stację z powrotem do Tremesnej- (poc. op. 5 min)
- 11.52 Tremesna, przesiadka na wąskotorówkę do Osoblahy
- 12.38 przyjazd do Osoblahy, po bezowocnym szukaniu kirkutu z wątpliwą
pomocą niedosłyszących tubylców udaje sie nam obejrzeć cmentarz
katolicki, fragmenty murów miejskich i ładny park - tam jest koniec świata :)
- gdzieś od 13.00 rozpaczliwy odwrót w kierunku stacji kolejowej, pociąg
jest jedyną drogą ucieczki z tej wsi, gdzie chyba naprawdę asfalt zwijają
na noc; następny za 3 godziny a Slunecna czeka...
- 13.19 odjazd, zdążyliśmy, zresztą 5 minut opóźnienia
- 14.03 przesiadka w Tremesnej, koleś na peronie pyta mnie, czy nie mamy odsprzedać trochę trawy
- 14.23 przyjazd do Krnova
- 14.34 opóźniony odjazd pociągu do Bruntala, znów może być krucho z
czasem
- 15.10 przyjazd do Bruntala, zwiedzanie zamku, kościoła (oba zamknięte,
więc nie zajmuje nam to zbyt wiele) i rynku w tempie Korzeniowskiego, ale
w efekcie dośc spokojny powrót na dworzec
- 16.22 opóźniony odjazd pociągu z bruntala, wcześniej z braku czasu
pożywny obiad ze sklepiku dworcowego(ja - paczka czipsów oraz 2 wafle,
tabliczka czekolady i baton dla energii, bo chyba mam gorączkę, a trzeba
ekspresowo zdobyć Sluneczną; Tomek - polskie wafelki arachidowe); znowu problemy ze znalezieniem obsługio przechowalni - w identyczny sposób jak w Szumperku - walimy do drzwi a tam nikogo. Tyle, że tu w miarę szybko podeszła kasjerka i wydała nam bety. Nie polecamy zostawiania batohów w czeskich uschovnach osobom o słabych nerwach :zdegustowany:
- z naszych obliczeń wynika, że mamy około 90 minut na zdobycie
Slunecznej (10 GOT), bo potem musielibyśmy czekać na zadupiu 3 godziny na pociąg do Ołomuńca
- 16.50 Detrichov nad Bistrici, kurwa, nie ma jak zostawić plecorów
- 17.30 SLUNECNA, tempo, nie powiem, sportowe - 800 m n.p.m., na szczycie jeszcze szukanie szczytu 10 min, bo od wydania naszej mapy wybudowali tam wieżę oraz szlaki chyba pozmienili, bo o 500 metrów za blisko był szczyt, ale i tabliczka, i stos kamieni wyraźnie wskazywały szczyt, tylko my (ja) nie wierzyliśmy w to.
- 18.15 stacja kolejowa w Detrichovie, dowiadujemy się, że pociąg ma
jakieś 25 minut opóźnienia (CD nas chyba nie lubią) i że zaraz zamykają
"dworzec", więc won na zimno - a my właśnie przebieraliśmy totalnie mokre ciuchy od biegania na Slunecna. Dodam jeszcze, że w dolinie było ok 0, o dobre 5 stopni chłodniej niz na szczycie
- 18.45 odjazd
- 19.50 przyjazd do Ołomuńca, zostawiamy bagaże i uderzamy na miasto
- zwiedzanie: parę zamkniętych kościołów, 1 otwarty(znaleziony
przypadkiem), kolumna Świętej Trójcy wpisana na listę UNESCO i pokaźny ratusz, sporo kamienic, potem sporo piwa;(Jasiek nawet nie napisał o Rosjanie co z nami bruderszaft czeskim piwem pił ;) ) przy standardowym poziomie współczynnika istotności oraz, powiedzmy, 35 stopniach swobody odrzucamy hipotezę zerową o słuszności odwiedzenia jeszcze Ostrawy przed wsiąściem do pociągu do Wwy
- 23.10 odbiór bagażu, bo przechowalnię zamykają przed odjazdem pociągu, z betami jeszcze 2 knajpy, w drugiej miłą rozmowa z niebrzydką barmanką, która dużo lepiej rozumiała polski niż my czeski (zwłaszcza wtedy;)), oraz wizyta 2 meneli i jednego faceta ze zmasakrowaną twarzą przez, ponoć, 2 Cyganów
- 00.20 opuszczamy knajpę - śpiewając po drodze, potem zauważając na 100 m od dworca, że nasz pociąg juz stoi na peronie, więc w efekcie olanie budynku dworca i przejścia podziemnego lecz wdrapanie się do wagonu od strony niewłaściwej - czyt. z sąsiedniego toru
- 00.25 odjazd pociągu, gdzie juz czeka na nas Paweł N. wracający ze
spotkania ze znajomymi z Sokratesa w Pradze
- 7.36 przyjazd na centralną, 50 minut opóźnienia powoduje, że się
całkiem fajnie wyspaliśmy (nikt nam nie wszedł do przedziału, bo dało się
zamknąć)

KONIEC

PS. Podczas podróży korzystaliśmy z przewodnika wydawnictwa Bezdroża
"Czechy Północne weekendowo i rekreacyjnie". Jest to arcydzieło sztuki
literackiej, które w jednym szeregu można wymieniać z takimi klasykami
jak
chociażby przewodnik po Bałkanach tego samego wydawnictwa. Innymi słowy:
chała. Opisy miast krótkie, tras górskich kilka, ale głownie dotyczą
Śnieżnika (ani jednej na Pradziada w dziale o Jesionikach), plany miast
jak zwykle z błędami - autorzy sami o tym ostrzegaja, ale wskazanie
przeciwnego kierunku drogi na dworzec (po prostu nie ten dworzec, na
wskazanym większość pociągów nie staje) jest ciekawym traktowaniem
czytelnika, niektórych zabytków mieszczących się na mapie nie zaznaczono
ani nie podano adresu w opisie a informator dotyczący gastronomii i
noclegów można o kant dupy potłuc, itd. Na koniec dodam, że spośród
opisanych w przewodniku miast, na mapę nie zasłużyło największe, Ostrawa.

PPS: bilans wyjazdu: 5 szczytów do Korony (Lazek, Jerab, Praded, Pricny Vrch, Slunecna), 6 miast(eczek) czeskich (Kraliky, Sumperk, Zlate Hory, Mesto Albrechtice, Bruntal, Olomouc) oraz wiocha Osoblaha :zdegustowany: , przejazd eksterytorialna linią kolejową czeską przez Polskę, wąskotorówką Ceskich Drah Tremesna ve Slezsku-Osoblaha oraz liczne atrakcje jak wybłaganie stopa od rolników, knajpa metalowa, nocne życie w Ołomuńcu itp. :)

_________________
Hajrá Loki!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 28 lis 2006, 19:40 
Offline
duża brązowa

Rejestracja: 12 paź 2005, 10:52
Posty: 485
Lokalizacja: Zug
tomek pisze:
Nie wróżyło to nam najlepiej - jakoś nasze wyjazdy w dwójkę zawsze kończyły się jakimiś idiotyzmami (czy błądzenie w Gorcach, czy walenie się w metrowym śniegu na Lasku


Przepraszam, ale nie moge sie powstrzymac :-). To drugie to rzeczywiscie idiotyzm... Tolerancyjny jestem, ale zeby zaraz w metrowym sniegu :-)

Pzdr.
Artur

_________________
Obok dużej bramy jest zawsze mała furtka


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 lis 2006, 1:09 
Offline
Gomar
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 15:02
Posty: 3415
Lokalizacja: Augustów
Niesamowity wyjazd!!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 lis 2006, 8:48 
Offline
duża brązowa
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 paź 2005, 18:21
Posty: 475
Lokalizacja: Stalowa Wola
Wycieczka musiała być znakomita, a relacja jest nawet lepsza :)
Z uwagi na wulgaryzmy proponowałbym jednak, Radi, nie umieszczanie linka do niej na stronie głównej Trampa.[/i]

_________________
Quidquid latine dictum sit, altum videtur.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 lis 2006, 10:34 
Offline
duża srebrna

Rejestracja: 08 paź 2005, 20:18
Posty: 561
Lokalizacja: z Wawy
A mnie sie przypomnialo, jak z Jaskiem, Jackiem, Kasia, Arturem, Kasia, Anka Sadurska i Grzeskiem (ale nie moim) pojechalismy na Biskupia Kope. Wlasnie przylezlismy z Prudnika, po drodze zaczal padac snieg i doszlismy ogolnie zmeczeni. Dziewczyny odmowily imprezowania z trzema podpitymi mlodziencami, mimo ich zapewnien, ze sa fajniejsi od naszych kolegow (cytuje "tych pedalow"). Rano sie budzimy wyspani, wychodzimy a pokoju, a tu zdemolowana lazienka, mlodziencow nie ma, a wlasciciel z zabandazowana reka. Okazalo sie, ze mlodzi w nocy doprawili sie trawka, pobili sie w lazience, potem wylezli na dwor, gdzie rozzloscili ogromnego psa, wlascicel musial ich przed psem obronic (wiec pies go ugryzl), a potem przyjechala policja i mlodziencow zabrala... A my te wszystkie atrakcje przespalismy :P

_________________
"Najgorszą rzeczą, jaka może się nam przydarzyć, jest refleksja pod koniec życia, że przystawiliśmy drabinę do złej ściany", Eichelberger


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 lis 2006, 11:15 
Offline
duża brązowa

Rejestracja: 12 paź 2005, 10:52
Posty: 485
Lokalizacja: Zug
Oj Aniu, mnie chyba wtedy nie bylo... :-)

_________________
Obok dużej bramy jest zawsze mała furtka


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 lis 2006, 11:31 
Offline
duża srebrna

Rejestracja: 08 paź 2005, 20:18
Posty: 561
Lokalizacja: z Wawy
A, to przepraszam. :)

_________________
"Najgorszą rzeczą, jaka może się nam przydarzyć, jest refleksja pod koniec życia, że przystawiliśmy drabinę do złej ściany", Eichelberger


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 lis 2006, 12:29 
Offline
II norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:07
Posty: 1874
Lokalizacja: spod gwiazd
Skonsultujemy się z Jaśkiem i chyba zmienimy wulgaryzmy ;) żeby mogliśmy wzbogacić zasoby strony naszej szacownej instytucji :P

_________________
Hajrá Loki!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 lis 2006, 17:13 
Offline
duża złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 18:29
Posty: 715
Lokalizacja: stąd
Artur pisze:
Oj Aniu, mnie chyba wtedy nie bylo... :-)


Oj Aniu, pomylilas mnie z Arturem :P , a wiekszosc z tego co sie dzialo to slyszelismy i czesc widzielismy, bo przeciez trzeba bylo wyjsc w nocy do toalety :)

_________________
Nawet najpiękniejsze nogi gdzieś się kończą.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group