Dzisiaj jest 20 lis 2017, 23:07

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 12 lis 2007, 20:26 
Offline
duża srebrna

Rejestracja: 05 lis 2005, 19:51
Posty: 680
Oto skrócony opis wydarzeń z Gór i Pogórza Kaczawskiego:

Zebraliśmy się o 22:00 na Wschodnim, w komplecie, więc niezwłocznie pognaliśmy na peron, gdzie pociągu wprawdzie jeszcze nie było, ale nie musieliśmy długo czekać na jego podstawienie. W przedziale było spoko i mimo braku "Cześków" nikt się nie chciał nam wpakować.

Pociąg na miejsce dojechał w zasadzie o czasie, bo 35 min spóźnienia w Jeleniej to dla Karkonoszy dopuszczalna granica błędu :] Po drodze mieliśmy fajne widoki na Karkonosze i ślicznie białą od stóp do głów/szczytu Śnieżkę.

W Hirschbergu nie było co prawda busa w interesującym nas kierunku, ale za to jeden taksówkarz zgodził się nas zabrać (w 5 osób!) swoim kombi na przełęcz Chróśnickie Rozdroże. pojechaliśmy trochę naokoło, bo akurat w Jeleniej miał być mecz i kierowca (z racji liczby pasażerów) musiał ominąć część miasta, gdzie było najwięcej policji. Bez większych przeszkód dojechaliśmy w umówione miejsce, gdzie już na początku rzuciło nam sie w oczy, że jesień to może tu i jest, ale w kalendarzu - słowem śnieg.

Po korekcie uniformów ruszyliśmy zdobywać Okole. O tej potężnej górze możnaby się rozpisywać w nieskończoność; ja powiem tylko, że Okola nie zdobyła większość polskich alpinistów, a część nawet nigdy nie marzyła. A my mieliśmy dokonać szczytowego ataku w zimie!!! Sukces przyszedł łatwo, a z góry mieliśmy już trochę przez chmury ograniczony widok na Góry Kaczawskie.

Przeszliśmy dalej grzbietem i co nieco asfaltując dotarliśmy do stóp gwoździa programu - Ostrzycy Proboszczowickiej (w tym miejscu muszę podkrteślić bardzo ciekawy wykład autorstwa Marzeny nt. rzeczonej góry). Tu, dla odmiany, jesień w pełni i super widok na Złotoryję, Organy Wielisławskie oraz północno - wschodnią część pogórza. Zejście do Rochowa i przejazd busem PKS do Złotoryi. Kierowca wraz z pasażerem powiedzieli, gdzie konkretnie wysiąść, by się dostać na ulicę Kolejową. Dotarliśmy tam więc niezwłocznie, po drodze odwiedzając Biedronkę, kościół gotycki pw. NMP oraz przechodząc środkiem starówki.

Schronisko Młodzieżowe "Zacisze" jest miodzio!!! Z zewnątrz mur pruski, w środku czyściutko i schludnie (rezultat pomocy jakiejś polsko-niemieckiej organizacji), poza tym jak w każdym PTSMie kuchnia dostępna, a z typowo lokalnych atrakcji - telewizor z TVP1 i gadatliwe dziadki przez ścianę. Koszt: studenci 10zł (jak byśmy nie mieli śpiworów, byłoby 15), z kartą PTSM - 7,50zł!

Rano wczesna pobudka, bo na 8:30 jesteśmy umówieni z przewodnikiem na zwiedzanie kopalni złota Aurelia. Po drodze zaliczamy krótki spacer po centrum, którego atrakcje przedstawia nam Łukasz. Dochodzimy na miejsce spotkania, a tam - totalny rozpierdol i ślady niezłej balangi. Przewodnik jak przyszedł, niemal się załamał. Trudno się facetowi dziwić - co komu przeszkadzał płotek wykonany z całkiem sporych kamieni; zresztą nowiutki i bardzo fajny.

Zwiedzanie szybkie i sprawne, niestety nie udało sie zabrać złota na pamiątkę, no może nie do końca, bo Łukasz w pamiątkowym kamieniu pokładał duże nadzieje. Z rzeczy do podkreślenia - chodniki niskie, że dla nas były dość niewygodne i trudno sobie wyobrazić, jak musiały plery rypać po parogodzinnej pracy w kopalni. Pelerynki dostaliśmy stylowe, a i kaski (konieczność, o czym się niejednokrotnie przekonaliśmy) niebrzydkie.

Następna część wycieczki była, z racji zawiei śnieżnej, dość ofensywna. Wobec braku widoków i wyraźnej ścieżki zmuszeni byliśmy odstąpić od ataku szczytowego na Wilkołak, a marsz do kopalni Ciche Szczęście, jakkolwiek miły i wesoły, przebiegał w krajobrazie biegunowym (z lewej biało, z prawej biało...). Przy kopalni i dymarkach postój na małe co nieco. Ruszamy nieco zmarznięci na najwyższy szczyt do zdobycia w niedzielę - Rosochę. Z racji wyspania nawet nie za bardzo czujemy podejścia na szczyt, na którym zastajemy chatkę. Wprawdzie wiedzieliśmy, że ma być tam coś o nazwie Marianówka, ale spotkanie w niej ucztujących ;) studentów z Legnicy, chętnie się dzielących swym dobytkiem było w porównaniu z zawieją na zewnątrz ziemią obiecaną. Wychodzimy po 40 minutach, nieco martwiąc rezydentów niechęcią do skorzystania z ich gościny, ale w końcu to kursówka, w dodatku na dworze dość zimno i wystarczająco daleko od autobusu, by nie próbować się rozgrzewać oferowanymi specjałami. :P

Złazimy więc i... po zaledwie kilku km. asfaltowania łapiemy stopa. Wg ustaleń Tomka i wobec sprzeciwu Marzeny wsiadam ja z Łukaszem i Markiem i jedziemy aż do Starej Kraśnicy, a Tomek i Marzena idą dalej, by po chwili złapać stopa do Świerzawy. W Starej Kraśnicy chwila stresu, bo przesadziliśmy ze stopem i pojechaliśmy dalej, tzn. do miejsca, gdzie nasz PKS nie staje, ale w chwili, gdy dzwonię do Tomka, by go poprosić o zatrzymanie kierowcy po drodze, Marek łapie stopa wprost do Jeleniej!

Tu miał miejsce ciąg dość ciekawych zdarzeń - Łukasz, podobnie jak i ja, nie sądził, że tak szybko uda się złapać stopa, więc do Peugeota wsiadał w biegu w... laczach. Cóż, mokre buty dały mu nieco w kość i sądził, że choć chwilę od nich odpocznie czekając pół godziny na autobus z Marzeną i Tomkiem w środku. Po chwili jazdy Łukasz spostrzega, że w biegu zapomniał kurtki. telefon do Tomka - na szczęście kierowca był człowiekiem i się zatrzymał we wskazanym miejscu a kiepska pogoda odstraszyła potencjalnych złodziei.

Dojeżdżamy do Jeleniej, gdzie zamiast tradycyjnego Albatrosa (akurat zamknięty) melinujemy się w pizzerii nieopodal. Smacznie tam i tanio (9-15zł duża pizza, margherita 8zł).

Po 2,5h idziemy na pociąg, który już na nas czeka, i wsiadamy do wagonu rowerowego. Już się rozpakowaliśmy i rozsiedliśmy, gdy Łukasz jako jedyny zauważył, że przedziały nie są, jak się nam wydawało, oddzielone ścianą z lustrem, tylko... niczym. Przesiadka i podział na 2 przedziały - przynajmniej do Wrocka sobie pośpimy. Z rana dosiadło się do nas trochę obcych, ale przynajmniej ja się wyspałem. Rano wysiadłem na Zachodnim, więc z Markiem nie udało mi się pożegnać (jechał w przedziale z Tomkiem), a Tomka pożegnałem, bo się akurat z okna wychylił.

Ogólnie mówiąc - było super: widoki na Karkonosze, Góry i Pogórze Kaczawskie; fajne podejście na Ostrzycę P., zwiedzanie kopalni złota oraz jednej z najładniejszych starówek (Z)Dolnego Śląska, sporo szczęścia ze stopem, no i - jak ją słusznie określił Łukasz - oaza na Rososze.

Koniec i bomba, kto nie był - ten... cały czas musi odbyć 4 dni górskiej wycieczki z minimum 1 noclegiem, by zaliczyć kurs. :P


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group