Dzisiaj jest 23 lis 2017, 18:58

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 17 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 03 wrz 2007, 13:06 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Po zeszłorocznym "przetarciu szlaków" przez Bronka i Marka na TransCarpatii w tym roku zebrała się spora grupka Trampów, którym zachciało się powalczyć z trudnymi trasami, własnymi słabościami i kaprysami sprzętu.

Ale od początku. Dla niewtajemniczonych: TransCarpatia to wyścig rowerowy przez Karpaty, 7 etapów, w tym roku z Ustronia do Baligrodu. Startuje się w dwuosobowych drużynach. Dużo kamieni, korzeni, błotka. Formuła Punktów Kontrolnych (PK), na których każdy zawodnik musi się stawić, otwiera możliwości nawigacyjne i wynajdywania niezawsze korzystnych skrótów. Etap to od 64 km do najdłuższego 95 km, na którym jest ok. 6 PK.

Na tegoroczną edycję zgłosiło się ok 130 drużyn, w tym my:
1. Team Trelemorele: Ania Grunik/Ewa Listopadzka
2. Tramp 79: Paweł Brudło/Marek Adamiec
3. Bream Team: Wojtek Paszkowski/Marin Listopadzki
4. Cudowne Dzieci Dwóch Pedałów: Jacek Bator/Piotr Chachaj

(Im później tym lepiej mi się pisało;) )

I etap: Ustroń - Korbielów 70 km

Nastroje na starcie dopisywały. Tak naprawdę to z Edmundem kompletnie nie wiedzieliśmy gdzie jest nasze miejsce w stawce. Adrenalinka na starcie pozwoliła szybko dotrzeć na Czantorię. Dalej grzbietem na Stożek po kamorach, gdzie momentem musieliśmy sprowadzić rowery bo jechać tam się nie dało (dla nas, dla Szraucnera w klasie Enduro to szuterek był). Zjazd ze Stożka na Kubalonkę niebieskim szlakiem miał być dla mnie ponownym wyzwaniem, by przejechać to czysto a nie jak dwa tygodnie wcześniej wylądować ryjem w strumieniu. A tu się okazało że suchutko i przyczepnie. Zjazd dał nam dużą przyjemność. Na bufecie, gdy dowiedzieliśmy się że jesteśmy na "dwudziestym którymś" miejscu byliśmy nieźle zdziwieni. Przed nami podjazd na Rysiankę przez Boracza i dalej na Miziową. Miejscami prowadząc, podziwialiśmy pikne widoki. Zjazd z Miziowej do Korbielowa, Edmund odstawił mnie na jakieś 5 min i już sfaltem w górę Korbielowa do mety jechaliśmy z Mixem z Niemiec, którego honorowo nie wyprzedziliśmy na ostatnich metrach. Nasz czas 7:16.
Na mecie okazało się że 20 min temu dojechali Marcin z Wojtkiem a Bronek z Markiem wywalczyli drugie miejsce w kategorii Man i trzecie w generalce :!: Bream Team 16 w Man, my 18. Dziewczyny z czasem 9:46 dojechały uśmiechnięte i jak wspólnie orzekliśmy drugi zespół w kat Woman to "wymiataczki" z Austrii.

II etap Korbielów - Kościelisko 89 km

Etap prawie w całości po stronie słowackiej. Gdy bylismy tam dwa tygodnie wcześniej okoliczne górki zrobiły na nas duże wrażenie. A tu niespodzianka. Od Korbielowa trzeba było żółtym na grzbiet graniczny, przez Studenta na Glinne i dalej 40 km asfltem wjazd na Magurę Witkowską (granica) i zjazd do Kościeliska. Dwie górki i pomiędzy nimi asfalt. Na Studencie wyprzedziliśmy sporo ekip idących w rządku. Na asfalcie trzeba było złapać dobry peletonik i ze zmianami dojechać do Suchej Hory. Niestety to głównie my "pracowaliśmy" na innych, ale dzięki czemu bardzo sprawnie pokonaliśmy tą asfaltową odyseję. Na podjeździe na Magurę (piękne widoki!) niestety dużo straciliśmy z mojego powodu, a raczej z powodu mojego żołądka, który już nie chciał przyjąć więcej Isostara i postanowił się go pozbyć. Do Kościeliska dojechałem o resztkach sił. Czas 5:25 pozwoliło nam zająć 25 miejsce w Manach. Bronek z Markiem (4:57) spadli w generalce na 7. Breamowie (5:57) spadli za nas w generalce. Dziewczyny z optymizmem wpdały na metę co znowu pozwoliło im na radość z podium.

III etap Kościelisko - Szczawnica 79 km

Przepiękny etap. Szybki (dużo wąskich asflatów i szuterków) z widokami na Tatry i na koniec z przejazdem przez przełom Dunajca. Nawigacyjnie, jak się okazało, dosyć trudny dla nie zaznajomionych z mapą. Francuzi na karbonowych rowerach i z łydą jak z Kościeliska do Paryża tak się pogubili, że niewiele im pewnie do Krakowa brakowało. Terenu znowu nie za dużo (Pieskowy Wierch i Pasmo Żaru) za to zaliczyłem glebę życia. Na koniec kamienistej drogi (o, przepraszam: szuterku!) był sobie rów, o którym wiedzieliśmy bo go już poznaliśmy wcześniej. Chcąc się doń dochamować dałem za dużo przodu, amortyzator niw wyrobił na kamieniach, kierownica poleciała gdzie chciała a ja przez nią do przodu. Pare obtarć i nic więcej. Gdy dojechaliśmy na metę uchachane gęby Bronka i Marka mówiły wszystko: WYGRALI ETAP! Radości nie było końca a młody Wojtuś stanał na podium z tatą po raz drugi. My 11 miejsce w Manach, Marcin z Wojtkiem 38. Dziewczynom zabrakło do wyprzedzenia Austriaczek tylko 5 min!

IV etap Szczawnica - Krynica Zdrój 54 km

Góry! Na Przehybę, przez Radziejową do Piwnicznej, na Pisaną i dalej na Jaworzynę i zjazd do Krynicy. Do Piwnicznej szło jako tako. A to co od Piwnicznej do Hali Łabowskiej przeżywałem było doświadczeniem masakrycznym. "Kryzys", "Ścianka" jak zwał tak zwał. Ale tak źle i psychicznie i fizycznie jeszcze nigdy się nie czułem. Totalna dętka (żeby dupa nie powiedzieć). Strata ogromna. Przynajmniej od Łabowskiej do Krynicy jakoś tam pojechałem. Na zjeździe z Jaworzyny też cieniowałem - palce mi tak zmarzły że nie czułem klamek. Efekt 33 miejsce w Manach. Bronek z Markiem 5 w Manach a Bream Team 13. Trelemorele jak zasze ucieszone na mecie.

V etap Krynica Zdrój - Krempna 67 km

Etap szutrowy i szybki. Zmęczenie i przejechane kilometry odznaczały się w ogólnej formie. Łyda już tak nie zapodawała. A z dupy to już samo mięcho zostało. Etapik całkiem przyjemny krajobrazowo - pogoda się znaczy dopisała. Równe tempo i brak wszelkich przygód pozwolił nam sprawnie dotrzeć do Krempnej. Ostatni fragment etapu to słynny dziurawy asfalt przez Żydowskie. Na finiszu żeśmy z Edmundem przycisneli i wtedy zrozumiałem dlaczego kolarze na mecie są cali obślinieni ;) 21 miejsce w Manach nie zachwyca, ale przynajmniej było równo przez cały etap. Niestety w Trampowym ekspresie "Tramp 79" nastąpiła awaria. Markowe kolano nie wytrzymało takich przeciążeń. Decyzja o zakończeniu rywalizacji nie była łatwa ale słuszna. A za to co chłopaki pokazali wcześniej to się należy pudło za rok.

VI etap Krempna - Baligród 95 km

Killer z Krempnej nadszedł! Najdłuższy, najbardziej błotnisty i po 5 dniach ostrego kręcenia. Niestety, pogoda - totalna lampa. Ani grama błota na Paśmie Bukowicy nie było. A w zeszłym roku to po pas! A Bukowica to najpiękniejszy odcinek techniczny na TC. Góra, dół, góra, dół po delikatncyh łuczkach w lesie i z licznymi zapewniły niesamowitą frajdę z jazdy. Że zacytuje: "Orgazm co 5 metrów!". Zmęczenie było ogromne! Ja to już sięgałem po ostatnie resztki sił i motywacji. My 30 w Manach, Breamowie 12 a Bronek (jechał sam) w samym czubie. Dziewczyny przyjechały niesamowicie zmachane ale szczęśliwe.

VII etap Baligród - Baligród 64 km (pętla)

Ostatni etap. Podjazd na Żebrak, czerwonym do Cisnej i dalej to już szutrówkami przez Roztoki Górne, Balnice do Żebraka i w dół do Bystrego. Na czerwonym od Żebraka znowu piękne techniczne fragmenty (tylko 4 min za Edmundem przyjechałem na Sasów). Był sobie skrót. Zamiast przez Hona do Cisnej to z Sasów złoić na południe najpierw na rympał a później jakąś dróżką do Obwodnicy. Skrót był piękny. Bronek jechał go z Napierajami i wyładował przez kierownicę w błoto. Właśnie! Znależliśmy błoto! Dużo błota. I strumyki. Fajnie było. Prawie. Dosłownie 2 min przed dojazdem do asfaltu, już na tej dróżce, nagle słyszę serię metalicznych uderzeń i czuję opór na pedałach. Patrzę a tam tylna przerzutka wygląda jak chińskie osiem. Dupa. A raczej hak. Zerwany przy mocowaniu przerzutki. Jednym zipem i smyczą, na której nosiłem identyfikator związujemy przerzutkę do ramy. Jakoś chodzi. Na asfalcie do Majdana, gdzie był PK, Edmund bierze mnie na hol. Na PK otrzymujemy parę zipów, którymi przytwierdzamy mocniej przerzutkę. Do Balnicy dotrzymała. Potem przesuneła się zbyt blisko kasety i decydujemy się spiąć łańcuch na jeden bieg i na nim dojechać. sztuka ta jest prawie niemożliwa w takich warunkach. Na podjeździe na Żebraka najpierw Edmund mnie ciągnie, później biorę rower na plecy i dawaj w górę. Zjazd okazał się tak niemrawy że bez dokręcania nie szło zjechać. Hol.

I meta! Na urwanym haku straciliśmy pewnie jakąś 1h za to jaki komitet powitalny mieliśmy na mecie! Szampan, radość i później impreza.

A oto i wyniki (Bronek z Markiem nie zostali sklasyfikowani jako drużyna):

WOM 2 Ewa Listopadzka/Anna Grunik "Trelemorele" 48:35:12

MAN 18 Marcin Listopadzki/Wojtek Paszkowski "Bream Team" 35:53:24
MAN 25 Jacek Bator/Piotr Chachaj "Cudowne Dzieci Dwóch pedałów" 37:52:25

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 wrz 2007, 13:23 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 paź 2005, 9:46
Posty: 1081
Lokalizacja: sam już nie wiem...
Gratuluję całej bohaterskiej ósemce!
Cóż za dramaturgia i zwroty akcji na trasie!
No i relacja bomba!!!

_________________
"Moja ojczyzna jest rozprzestrzeniona, składa się z adresów w różnych krajach (...) tworzą ją setki drzwi, które wiem, jak otworzyć, autobusy, których numery pamiętam, ulice, przystanki, budki z gazetami, twarze, głosy" (R. Kapuściński, Lapidarium)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 wrz 2007, 13:29 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Również się dołączę do gratulacji!

I poprawiłem tę przerzutkę, bo oczy bolały patrzeć :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 wrz 2007, 13:34 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:21
Posty: 1293
Lokalizacja: Otwock
chyle czola :padam:

_________________
www.mt20864.republika.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 wrz 2007, 13:52 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
jd23151 pisze:
I poprawiłem tę przerzutkę, bo oczy bolały patrzeć :)


A bo nie dopisałem że pisownia ver TC. Codziennie można było zgłaszać nagrody fair play i tam ludzie pisali właśnie tak i jakoś tak się przyjeło.

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 wrz 2007, 10:03 
Offline
duża złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 18:29
Posty: 715
Lokalizacja: stąd
PiS :P

_________________
Nawet najpiękniejsze nogi gdzieś się kończą.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 wrz 2007, 11:48 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 19:40
Posty: 1162
Lokalizacja: Ursynów ponownie
Gratulacje! Szkoda, że Tramp 79 musiał się wycofać, ale kolan się nie wybiera :/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 27 lis 2007, 10:50 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 16:36
Posty: 1378
Lokalizacja: Raszków
Jak ktoś ma ochotę to do obejrzenia jest fragment naszego filmu z TC - a dokładniej taki wstępniak z przedstawieniem ekipy :)

_________________
<-- w połowie Masakry :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 27 lis 2007, 15:59 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Film jest po prostu zaje-hieper-mega zajebisty :)

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 15:17 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 16:36
Posty: 1378
Lokalizacja: Raszków
Na stronie TC pojawiła się galeria ze zdjęciami - niestety nie są specjalnie przebrane i trzeba się trochę naszukać, żeby znaleźć coś ciekawego. No ale czasami się udaje ;)

_________________
<-- w połowie Masakry :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 15:25 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 gru 2005, 18:36
Posty: 589
Lokalizacja: RST
bronek pisze:
niestety nie są specjalnie przebrane i trzeba się trochę naszukać, żeby znaleźć coś ciekawego. No ale czasami się udaje ;)

A konkretnie? :) Mojej uwagi nic nie przykuło.

_________________
http://picasaweb.google.com/jacek.bator


Ostatnio zmieniony 03 gru 2007, 15:27 przez edmund, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 15:26 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 16:36
Posty: 1378
Lokalizacja: Raszków
edmund pisze:
A konkretnie? :)
np. avatar sobie zmieniłem ;)
Nie potrafię podlinkować na forum zdjęć z Picassy - ale mogę dać opis słowny:
-dzień 1: zdjęcia nr 119-121, 140, 245
-dzień 2: zdjęcie nr 15 (to coś dla Ciebie Edmundzie)
-dzień 3: zdjęcie nr 30, 32, 70-71 (jw)
-dzień 4: zdjęcie nr 2
-dzień 5: zdjęcie nr 28 (jw), 89, 94-95
-dzień 7: zdjęcie nr 22, 32

to pewnie nie wszystko - trzeba jeszcze poszukać

_________________
<-- w połowie Masakry :D


Ostatnio zmieniony 03 gru 2007, 15:40 przez bronek, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 15:34 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 gru 2005, 18:36
Posty: 589
Lokalizacja: RST
Eee, myślałem, że znalazłeś jakieś zdjęcia ze "skrótu adventure" :)

_________________
http://picasaweb.google.com/jacek.bator


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 15:41 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 16:36
Posty: 1378
Lokalizacja: Raszków
Rewelacji nie ma - ale zawsze jest coś więcej niż do tej pory mieliśmy :P

_________________
<-- w połowie Masakry :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 20 gru 2007, 2:08 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
www.chachaj.superhost.pl/misc/tcmuza.zip
Bronek zebrał muzykę do kupy. :)

pozdr

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 17 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group