Dzisiaj jest 18 gru 2017, 5:14

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 11:36 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:21
Posty: 1293
Lokalizacja: Otwock
To ja moze zaczne watek od podziekowan organizatorom - czyli przede wszystkim Jackowi D. ale i Tomkowi, ktory dzieki pojawieniu sie razem ze slowacka sieciwka umozlil nam plynne zrealizowanie planu A, bo jednak Batory spoznil sie na tyle malo ze udalo sie zlapac Cassovie. A dalej poszlo jak z platka.

Czekam na statystyki, bo juz do konca to nie wiem gdzie bylam, a w szczegolnosci PO CO??? (to pytanie nurtowalo nie tylko mnie od poczatku wyjazdu).

Co nie zmienia faktu, ze bylo swietnie. Bardzo zaskoczyla mnie Bratyslawa swa urokliwoscia o poranku, pociagami tez sie fajnie jezdzilo, co wiecej - wyspalam sie. A wszystko to w milym Trampowym gronie. Czego chciec wiecej? :P

_________________
www.mt20864.republika.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 12:53 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Ja tylko na razie napiszę, że BATHORY dzisiaj ma... 584 minuty opóźnienia, czyli właśnie odjechał ze Skalitego.

Ciekawe, co się stało.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 17:34 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Relacji zatem część pierwsza.

2493 km, 15 pociągów, 203 stacje, 72 piwa, wiele bezcennych wrażeń - to bilans Objazdówki Słowackiej, która dziś o 7:50 zakończyła się na peronie 1 dworca Warszawa Centralna.

Po zmaganiach z pogodą i ruchem ulicznym w centrum Warszawy piątkowym wczesnym wieczorem równo o 19:13 ruszyliśmy z Kasią z Warszawy Wschodniej, rzucając wyzwanie Bathoremu, kolejom słowackim oraz zimnu i mgle. Oczywiście, jak to w piątek, Batory zawalony, 20 min przed odjazdem na Wschodnim nie udało nam się znaleźć już wolnego przedziału. Jechaliśmy zatem z jednym panem, który swoją drogą musiał mieć niezły ubaw słuchając naszych rozmów i mocno się dziwił po co jedziemy. Na Centralnym tłumy, ale odnajdujemy Magdę, Mydlaka, Młodego, MB i - tu niespodzianka - Tomka, ktory w ostatniej chwili zdecydował się pojechać :) Ucieszeni takim obrotem sprawy zasiadamy do przedziału i po wymianie wielu wrażeń z tygodnia dojeżdżamy do Katowic z planowym opóźnieniem 60 min. Po drodze przeżywamy spotkanie z Vltavą i oglądamy Ruchów w podkoszulkach. Za Katowicami zwalnia się większość pociągu, więc idziemy spać.

Za Skalitem orientuję się, że nasze opóźnienie może pozwolić nam złapać Cassovię, zatem można będzie uskutecznić plan A na sobotę, czyli objeździć wschodnią część kraju. Budzę zatem wszystkich za Čadcą i w Žilinie rzeczywiście - jest, stoi Cassovia, opóźniona 10 min, zatem przebiegamy na drugi peron, ładujemy się do wagonu i nawet po zabiegu zdarcia rezerwacji dla straży granicznej mamy cały przedział dla siebie! Śpimy w nim do 7 rano, kiedy to dojeżdżamy do Koszyc. Tu mamy 24 minuty do odjazdu pośpiesznej Dukli, którą mamy zamiar dostać się do przeładunkowej stacji granicznej z Ukrainą - Čiernej nad Tisou. Ciekawie wygląda ten pociąg. Dwa wagony bezprzedziałowe z fotelami lotniczymi, na oko wyprodukowane w latach 70., nieogrzewane, z niegdyś automatycznie otwierającymi się drzwiami (obecnie ledwo daje radę otworzyć je ręcznie) plus jeden wagon sypialny UZ. Jedziemy równiną, linią wzdłuż węgierskiej granicy przez Michal'any i Slovenské Nové Mesto, gdzie piesze przejście graniczne mieści się jedyne 200 m od peronu na mostku przez graniczny ciek. Jest duża mgła, przez co równina wygląda upiornie. W pociągu poza Słowakami też trochę Ukraińców (którzy mogą na dworcu w Koszycach kupić bilet jedynie do Czopu (?)) oraz jacyś Polacy. O 8:41 wysiadamy w Čiernej. Stacja jest wielka, choć budynek malutki, a samo miasto - cóż, czego można się spodziewać w miejscu, gdzie pierwszy budynek stanął w 1946 roku i była to drewniana buda dla kolejarzy. Mały park przed dworcem, Jednotka, smutne pawilony, bazar z trzech stoisk, dwa zamknięte jeszcze bary, kilka budynków władzy z dwujęzycznymi napisami, wyblakły mural z napisem "POKÓJ" w wielu językach na ścianie, do tego mgła nadaje odrapanym z tynku blokom upiornego wyglądu, upiorność zwiększa się wraz z posuwaniem się w głąb osiedla, a gdy natrafiamy na blok bez drzwi, z mnóstwem szmat suszących się na balkonach, ciemnymi dziećmi, śmieciami oraz żelastwem przed nim, decydujemy się wycofać do "centrum" i zobaczyć, czy nie ma miejsca, gdzie możnaby zaczekać na pociąg o 10:15, którym będziemy wracać. Bo pobitymi przez Cyganów na dobry początek nie mamy zamiaru być. I - jest! Marcin Be znalazł podczas samotnej eksapady "Delikatesy u Weterana", które okazały się otwarte, mimo że miały być zamknięte. Rzeczone Delikatesy to była knajpa, z bardzo oldschoolowym wystrojem, prowadzona przez b. żołnierza armii czechosłowackiej, Węgra, z czapkami wojskowymi z różnych epok, gadżetami wojskowymi oraz rzecz jasna z piwem oraz borovičką, i taki zestaw męska część wycieczki spożywa. Dziewczyny nie biorą nic, bo herbaty nie ma (!), ale po 10 min pan przynosi Kasi i Magdzie ciepły napój, chyba grzane wino, ale nie mamy pewności. Pan Weteran otrzymuje od nas polską gazetę, o którą poprosił (okazało się, że jest Madziarem, ale ma również trochę polskiej krwi). Potem zachciało nam się spróbować piwa Rebel, którego nie widzieliśmy, ale trzeba było zacząć nową beczkę, przez co nalewanie trwało bardzo długo, picie było szybciutkie (minuta) zaś na stację pobiegliśmy kłusem, bo zapomnieliśmy że po drodze jest jeszcze park. Tuż po wbiegnięciu do pociągu (ciekawy zestaw dwóch wagoników, nie studenka) ten ruszył, zatem gdyby ktoś nie wpadł na pomysł, że na dworzec pobiegniemy, to zostalibyśmy w Čiernej trochę dłużej.

Dalej będzie potem.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 19:28 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Dalej nastąpiła miniseria przesiadek - w Michal'anach koło węgierskiej granicy, w Trebišovie, gdzie mieliśmy 35 minut, podczas których sobie zatankowaliśmy w dworcowym barze oraz w Humenném, w którym udało się nam nawet przespacerować - zobaczyliśmy pałac jakiegoś węgierskiego rodu szlacheckiego oraz ładny kościół, jak również spotkaliśmy się ze Szwejkiem, którego pomnik stoi przy odnowionym dworcu. Właśnie śladem Szwejka udaliśmy się dalej - linią w dolinie Laborca pomiędzy pagórkami do Medzilaborców. Czyli na kolejną stację graniczną, tym razem przy granicy z Polską (9 km od Radoszyc i 13 od Łupkowa). W Medzilaborcach jest duży ośrodek rusiński, więc pierwszą rzeczą, którą obejrzeliśmy, była śliczna miniatura rusińskiej wioski, przykryta świeżym śniegiem, bo w mieście śniegu było dużo, prawdziwa zima. W końcu góry. Tuż obok wystawy była ślizgawka, na której bawiły się cyganiątka, do których dołączyliśmy, zjeżdżając na alumacie. Samo miasteczko jest malutkie, najważniejszym budynkiem jest muzeum Andy Warhola, przed którym jest jego pomnik oraz puszki zupy Campbell. Niestety, muzeum po 16 było już zamknięte. Skoro tak, to została druga atrakcja, czyli obiad. Zupka czosnkowa palce lizać, na drugie chłopaki nacięli się na szaszłyki, my jedliśmy klasyczny ser, opiekane ziemniaczki, no i piliśmy kolejne piwa. Weseli wyszliśmy z knajpy przed 20 (pamiętając bieg przez Čierną) i poszliśmy na pociąg z powrotem do Humennégo. Niestety w deszczu, bo trochę się ociepliło.

Powrót do Humennégo był bardzo miły, gdyż spożywaliśmy w jego trakcie čučo, czyli tanie wino "Milenka" o smaku porzeczkowym.W samym Humenném przed załadowaniem się do kuszetki odwiedziliśmy jeszcze bar, gdzie szybciutko, na dobry sen spożyliśmy jeszcze piwo, po czym załadowaliśmy się na łóżka i spać. Spaliśmy jak te zabite do samej Bratysławy, przed którą pobudkę zrobił nam konduktor. O 6:41 punktualnie przybyliśmy na hlavną stanicę w stolicy Słowacji i zaczęliśmy objazdówki dzień drugi.


Ostatnio zmieniony 05 gru 2007, 2:46 przez jd23151, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 19:57 
Offline
duża złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 wrz 2007, 17:22
Posty: 763
Lokalizacja: Łuków
Odnoszę wrażenie, że piwo odgrywało b. ważną rolę na objazdówce :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 20:14 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Niedziela przywitała nas podobną mgłą jak sobota, tyle że było o jakieś 5 stopni cieplej. Do tego Marcin M. zmagał się - jak to sobie wykrakał - z chorobą, tym razem z przeziębieniem, na które na szczęście lekarstwo miała Magda. Gdy MM poczuł się nieco lepiej udaliśmy się do Muzeum Transportu, gdzie z racji wczesnej pory obejrzeliśmy jedynie ekspozycję na zwenątrz oraz na starówkę. Po przejściu uliczkami przez nieczynny jeszcze Weihnachtsmarkt poszliśmy do Tesco (które mimo wczesnej - 7:30 - pory było otwarte, o czym przekonał nas pan z Urzędu miasta wracający z siatkami). Zrobiliśmy zakupy i zaczęliśmy zastanawiac się, gdzie by tu spożyć śniadanie. Ponieważ wszędzie naokoło było mokro, wybraliśmy miejsce pod dachem od Tesco, tuż przy wejściu. Rozłożyliśmy się na alumacie i zaczęliśmy jeść. Po 20 minutach wszakże przyszedł smutny pan z napisem "Policia Slovenske Republiky" i w rozmowie z Marcinem wyjaśnił mu, że łamiemy prawo, a konkretnie ustęp mówiący o tym, że w obrębie Starego Miasta w Bratysławie nie wolno siadać/leżeć na ziemi i że maksymalna grzywna za to to 1000 koron, zaś on może od nas wziąć po 100, a na pewno nas spisze. Na szczęście skończyło się na spisaniu, no i na strachu. Na adrenalince jeszcze udaliśmy się pod katedrę i na zamek, gdzie się podzieliliśmy - Marcin Be poszedł szukać barek mieszkalnych na Dunaju, Marcin eM po syrop i aspirynę do apteki, zaś my zaczekaliśmy na otwarcie zamku, po czym zeszliśmy na starówkę i wsiedliśmy w tramwaj na dworzec. Tamże spotkaliśmy się z MB i o 10:05 wsiedliśmy do pociągu do Štúrova.

Jazda pociągiem to głównie dosypianie nocy, choć na samym wyjeździe z Bratysławy widzieliśmy zarąbistą rzecz - tramwaje z Drezna jadące pociągiem towarowym w stronę Węgier! Wypiliśmy również piwo i czytaliśmy zakupione przez MB słowackie periodyki (głównie dodatek dla kobiet z 34 wskazówkami jak przygotować się do Świąt). W Štúrovie poszliśmy do baru, bo dworzec jest daleko od miasta (4km), a my mieliśmy tylko 45 min. Po tym czasie wsiedliśmy w studenkę do Levic, czyli miasta, gdzie nic nie ma. I to prawda, choć od 2003 zmieniło się tyle, że wyremontowali dworzec. Po 30 min oczekiwania wsiedliśmy do osobowego do Šuranów, w którym wypiliśmy piwo (nie mogliśmy tego zrobić w Levicach, bo ludzie czekający na pośpiech do Bratysławy zajęli nam knajpę). W Šuranach szybciutka przesiadka i już suniemy do Nitry.

Tu wysiadamy o wpół do piątej i idziemy zwiedzać. Starówka jest 20 min od dworca, całkiem ładna. Na rynku trwa właśnie Weihnachtsmarkt, który sobie obchodzimy, kupujemy sobie poncz bożonarodzeniowy z owocami (bardzo dobry), a potem dzielimy się. Magda, Mydlak i Młody idą szukać knajpy na obiad, a my idziemy na zamek. Jeden z najstarszych na Słowacji gród, na miejscu którego stoi zamek i XVII-wieczne budowle arcybiskupstwa, okazał się być bardzo ładny. Kolejny raz tego dnia łamiemy prawo, wchodząc na zamknięty zamkowy dziedziniec. Tomek pchnął mocniej drzwi i się odryglowały :) Na dziedzińcu jest superładnie, ale niestety po kilku chwilach nas zwietrzyli no i wygonili niestety. No to obejrzeliśmy sobie panoramę Nitry (która poza starówką wygląda jak Radom) i poszliśmy na obiad do pizzerii, a potem na ciemnego Corgonia z kija w młodzieżowym pubie, gdzie oglądaliśmy słowacką wersję Idola (SuperStar). Przy okazji zakosztowaliśmy czereśniówki oraz (MB) absyntu.

Później szybciutko na dworzec, gdzie czekała już na nas studenka do Leopoldova. Tam szybkie piwo z gruszkówką dla odmiany i już zapowiadają Bathorego. No to na peron i zajmujemy dwa przedziały. W naszym była jedna pani emerytka, ale nie umiała się dostosować do naszego towarzystwa i wyszła z obrażoną miną, że podobno śmierdzimy. W Piešt'anach kładziemy się spać i nieniepokojeni śpimy aż do samej Warszawy. Batory spóźnia się tylko 10 minut.


Ostatnio zmieniony 04 gru 2007, 14:19 przez jd23151, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 20:28 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Oto mapa przejazdu (zaznaczona na czarno):

Obrazek

Rzecz jasna, część tras zdublowaliśmy.

Zaliczyliśmy bardzo dużo różnych przedstawicieli taboru, ekspertem od tego będzie Tomek, ale powiem, że jechaliśmy nieodnowionym szynobusem z Vagonki Studenka, odnowionym szynobusem, zielonym wagonem osobowym z przedziałami, zielonym wagonem osobowym bez przedziałów, czerwonym wagonem przedziałowym "pospiesznym", kuszetą i dziwacznymi składami Košice - Čierna oraz Čierna - Michal'any.

Zdjęcia zrobił Tomek i Młody, pewnie niedługo będą :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 22:57 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Cóż, bardzo zacny to był wyjazd.

Zobaczenie tylu ciekawych i różnorodnych miejsc w tak krótkim okresie czasu to fenomenalna sprawa. Od Ciernej, z cygańskimi blokami i Weteranem, po Bratysławę, która zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Co najważniejsze był duży kontakt z tubylcami (nie zawsze na szczęście) i można było wiele poznać. A wszystko w uroczym otoczeniu pociągów, dymu z lokomotyw i czasem cierpkiego smaku próbowanych trunków.

Zdjęcia już niedługo.

pozdr

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 03 gru 2007, 23:04 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:21
Posty: 1293
Lokalizacja: Otwock
obiecane Mydlakowi 257 słow mojej subiektywnej relacji:

Pomysł objazdówki od razu wydal mi się tak głupi, ze aż pociąg-ający. Batory był dość męczący – po dwóch nieprzespanych nocach na służbowej imprezie. Jakieś półprzytomne przesiadki, kolejne stacje, rodzaje wagonów i wylądowaliśmy w Čiernej nad Tisou. Pustka sobotniego poranka, bieda cygańskich blokowisk no i bar u Weterana. Klimat „PRL” za jaki w Warszawie trzeba by słono płacić w jakiej trendy-knajpce tu gratis, razem z darmowym grzanym winem. A do tego spontaniczny bieg przez park (dlaczego nikt mnie nie posłuchał gdy mówiłam ze dworzec wcale nie jest tak blisko ! :zly: ) i prawie rozwalone kolano.

Nastepne co zapadło mi w pamięć to Medzilaborce – z mini skansenem jak z bożonarodzeniowej pocztówki, ślizgawka i puszka Campbell Tomato Soup przed muzeum Andy’ego Warhola. Prazeny syr i (jak dla mnie :|) jedyne piwo na wyjeździe. Potem čučo, kuszetka i nad ranem jesteśmy w Bratysławie.


Bratysława do tej pory kojarzyła mi się z mostem i widokiem na zamek. Zaskoczyły mnie klimatyczne domki i uliczki starówki, fajnie zapowiadało się (zamknięte) muzeum transportu. Pierwszy raz w życiu spisał mnie policjant (!) :wstyd: . Kolejne pociągi i przesiadki, dzięki Tomkowi, Jackowi i Marcinowi z na bieżąco wykładanym rysem geograficzno-historycznym mijanych terenów. Pod wieczór sympatyczny Weihnachtsmarkt w Nitrze, który przypomniał mi zeszłoroczną wizytę we Frankfurcie am Main. :P

Potem jeszcze tylko jeden pociąg i ostatnia taka podroż Batorym, na szczęście dzięki ekshibicjonistycznym zapędom Jacka w kameralnym gronie ;) . Na koniec jeszcze szybkie pamiątkowe zdjęcie z tabliczka Batorego i do roboty (ze tez akurat wszyscy z szefem włącznie musieli być już w biurze jak wpadłam na chwile po laptopa, żeby strategicznie popracować z domu :zdegustowany: !).

_________________
www.mt20864.republika.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2007, 2:08 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
I zdjęcia są: http://www.chachaj.superhost.pl/forum_n ... wka_SK.zip

Wiele robionych przez okno, szybko. Aha, są prawie dwa zdjęcia identyczne. Nie mogłem się zdecydować. Wybierzcie Wy.

pozdr

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2007, 2:48 
Offline
duża złota
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 gru 2005, 16:47
Posty: 941
Młody pisze:
Aha, są prawie dwa zdjęcia identyczne.

1/30s bardzo fajne dynamiczne zdjęcie :]


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2007, 11:43 
Offline
I norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:21
Posty: 1293
Lokalizacja: Otwock
zdjecia miodzio.
(troche sie w firmie na mnie dziwnie popatrzyli jak pokazalam zdjecie ze sniadania w niedziele...)

_________________
www.mt20864.republika.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2007, 12:02 
Offline
duża srebrna
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 gru 2005, 18:36
Posty: 589
Lokalizacja: RST
Piękne!
A w ogóle, to widzę Młody, że ciągnie Cię do martwych zwierząt. Na zdjęciach z Mrówek był wywalony brzuszkiem do góry krecik, teraz rozjechany gołąbek na torach.. :)

_________________
http://picasaweb.google.com/jacek.bator


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2007, 14:41 
Offline
III norma za wytrwałość
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 paź 2005, 21:15
Posty: 2080
Lokalizacja: Zewsząd
Krecik był na zerówce. Takie zdjęcia ożywiają trochę oglądacza ;)

_________________
Życie jest – panie - ważne w życiu. Póki się je czuje, to jest dobrze. Tyle.
ciągle pamiętamy-->śmietana szatana na twarzy banana
Ot, zdrowie!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 gru 2007, 15:07 
Offline
za wytrwałość

Rejestracja: 06 paź 2005, 22:19
Posty: 4924
Na zdjęciu DSC_0184 widać z oddali Pana Policjanta, który zbliża się w naszym kierunku, by postraszyć nas mandatem :) Się mnie tak zdaje.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group