Przyczyny mogą być w zasadzie dwie. Pierwsza to próba przesłania zbyt dużego listu. Górna granica wynosi 256 KB i jest to tak dużo, że raczej trudno byłoby ją przekroczyć. No, chyba że ktoś uparłby się przesłać całą encyklopedię...
Przyczyna druga: używasz do wysyłania poczty programu Outlook, tej zakały rodziny programów pocztowych, bez którego nie byłoby ogromnej większości robaków sieciowych (I love you, Nimda itd). Albo raczej: używasz Outlooka z domyślnymi ustawieniami. W dodatku nie czytasz komunikatów, które pojawiają się w "odbitym" liście. Zresztą nie ma się co dziwić - komunikaty w systemach z rodziny Windows z reguły nie niosą żadnej użytecznej informacji, a zatem naturalnym przystosowaniem jest ich ignorowanie. Wróćmy po tej gorzkiej uwadze (nie ma w niej złośliwości ani tym bardziej pogardy - to tylko konstatacja faktu, że długotrwałe używanie Windows powoduje zanik umiejętności obchodzenia się z komputerem w sytuacjach nietypowych) do ustawień Outlooka. Otóż w owych domyślnych ustawieniach do wysłanego listu jest dołączana jego kopia w HTMLu - przyczyna złości użytkowników innych programów. Ta kopia tylko zwiększa niepotrzebnie rozmiar listu! Jeśli ktoś płaci za ilość przesłanych danych, to zaczyna to mieć znaczenie nie tylko estetyczne. Tu dochodzimy do sedna sprawy: od mojego komputera odbijają się listy zawierające HTML. Odbijają się, ponieważ w HTML opakowuje się bardzo często spam oraz robaki sieciowe. Te ostatnie nie są wprawdzie groźne w moim systemie, ale to wcale nie znaczy że chcę je dostawać. Wyłącz zatem ową HTMLową kopię, a wszystko będzie w porządku.

Krzysztof Strasburger