Kurs Turystyki Górskiej Ceneria: outdoorowa porównywarka cen
www.ImprezyPodroznicze.pl
www.peron4.pl
www.szlaki.net.pl
www.skg.uw.edu.pl
Kraków 2001
Kraków - zaliczenie obowiązkowe - 27-28.01.2001

Co można zrobić w samym środku sesji? Pojechać do Krakowa. Ta odpowiedź jednak nie okazała się zbyt popularna w klubie, gdyż pojechał z nami tylko Janusz Księżopolski. Z nami czyli z Olą Pacowską i Pawłem Brudło. Z powodu kursu Oli, na przewodnika po hm... Warszawie, wyjechaliśmy w sobotę po południu pociągiem pośpiesznym "San" do Krakowa. W czasie podróży Janusz zajął się naszą edukacją architektoniczno-historyczną. Przeszliśmy przez wszystkie rodzaje fortyfikacji, Ola dorzuciła coś o Zamku Królewskim (ale niestety tym w Warszawie), a ja pokazałem świeżo nabyty mini przewodnik po Kazimierzu i Stradomiu, czyli tych dzielnicach, które mieliśmy zamiar zwiedzać.

W Krakowie byliśmy chwilę przed ósmą. Przed nami równo 24 godziny pobytu. Najpierw udaliśmy się do schroniska PTSM przy ulicy Oleandry. W czasie spaceru obejrzeliśmy pokaz sztucznych ogni i poloneza w jakiejś knajpie (oczywiście chodzi o poloneza studniówkowego). Zostawiliśmy graty w pokoju i wyruszyliśmy do miasta. Janusz chciał zaprowadzić nas do Chimery. I udało mu się to bardzo szybko. Skręciliśmy w pierwszą uliczkę prowadzącą na Stare Miasto i przy niej właśnie była Chimera. Skosztowaliśmy sałatek, zapijając je czerwonym winem wytrawnym z fajnych kieliszków z grubego szkła. Po krótkim spacerze wróciliśmy do schroniska.

Kładliśmy się spać z zamiarem wstania o wpół do ósmej. Udało się o wpół do dziewiątej. Po śniadaniu (serek z chrzanem + szynka i papryka) i deserze (Ola + czekolada = brak czekolady) o dziesiątej stawiliśmy się u bram Wawelu. Tu spotkały nas dwie wiadomości. Dobra, bo wstęp w niedziele jest darmowy i zła, bo skarbiec i zbrojownia były akurat zamknięte. Pogoda była wspaniała. Świeciło słoneczko i było ciepło i przyjemnie. Żałowaliśmy, że nie byliśmy tam godzinę wcześniej, bo o dziewiątej jest w katedrze msza odprawiana w języku łacińskim. Wawel opuściliśmy w samo południe.

W pierwszej części drugiej części naszej wycieczki zwiedzaliśmy kościoły. Najbardziej podobały nam się kościoły p.w. Bożego Ciała i św. św. Katarzyny i Małgorzaty. Oba naprawdę godne polecenia. Pierwszy ze względu na zapach, klimat i stalle. Drugi ze względu na wspaniale zachowany gotyk i ciekawe wnętrze.

Następnie ruszyliśmy podbijać dzielnicę żydowską. Zobaczyliśmy trzy synagogi (od wewnątrz): Izaaka, Remuh i Postępową. Mi najbardziej podobała się ta druga i trzecia. Remuh była malutka, a Postępowa wielka i zdobiona w orientalnym stylu. W Remuh czuło się duch judaizmu, natomiast Postępowa sprawiała wrażenie jakby była wystawiona na pokaz. Zresztą nie odbywały się w niej żadne nabożeństwa. Lekko wygłodzeni (a kto zjadł całą czekoladę) udaliśmy się na wieczerzę do restauracji Smak Ukraiński. Niestety nie było pierogów w sześciu różnych rodzajach, ale spróbowaliśmy chociaż jednego z nich. Oprócz tego jeszcze żurek ukraiński z chrzanem i szaszłyk po kaukazku zapijając kwasem chlebowym lub piwem ukraińskim. A na deser tarta z jabłkami i sosem karmelowym lub po prostu owoce z bitą śmietaną. Jeszcze tylko msza w kościele p.w. św. Barbary (przy rynku) i pętla czasu się zamknęła. Znów dworzec główny i znów godzina chwilę przed ósmą. Nie mogliśmy uwierzyć, że aż tyle może się wydarzyć w ciągu zaledwie 24 godzin. W pociągu Ola nam padła. Była zmęczona, a poza tym jakaś grypa ją brała. To sprowokowało nas do przemyśleń i wymyśliliśmy z Januszem, że Olę należy sklonować. Jedna będzie jeździła z nami na wyjazdy, a druga będzie chodziła do pracy. Ale nie wiem czy się na to zgodzę, bo co będzie jak mi się obydwie zwalą na głowę jednocześnie? Kto temu podoła?



 

KTE "TRAMP"
Szkoła Główna Handlowa
Al. Niepodległoœci 162
02-554 Warszawa
+48-22-5649784
Webmaster
<Klub Turystyczny Ekonomistów TRAMP>