Kurs Turystyki Górskiej Ceneria: outdoorowa porównywarka cen
www.ImprezyPodroznicze.pl
www.peron4.pl
www.szlaki.net.pl
www.skg.uw.edu.pl
Krym 2001

Wyjazd na Krym 13.08.2001 - 05.09.2001

13.08.2001

Wyjeżdżamy z Sankt Peterburga o 1925 pociągiem pasażyrskim nr 453 do Sewastopola, bo na skoryj do Symferopola już nie było biletów. Cena biletu niecałe 25$. W pociągu luz, ale są kłopoty z kipiatokiem.

14.08.2001

Cały dzień spędzamy w pociągu. Od rana pada deszcz, lecz około południa wypogadza się. Babuszek na stacjach już niewiele i kiepsko zaopatrzone. Do Ukrainy wjeżdżamy tuż przed północą czasu miejscowego. Rosyjska kontrola w ogóle nas nie budzi. Ukraińcy w Charkowie gdy zauważają, że jesteśmy Polakami spisują dane z paszportów, pytają się dokąd jedziemy. Na wszelki wypadek (obawa przed strachowką) mówimy, że jesteśmy tylko przejazdem. Dostajemy stempelki do paszportów i śpimy dalej.

15.08.2001

O 1122 przybywamy do Symferopola. Już wcześniej przywitało nas gorące krymskie lato. Na Krym wjechaliśmy sztucznie usypaną groblą zamykającą z jednej strony zatokę Siwasz na Morzu Azowskim. Pierwsze kroki kierujemy do kantoru/bankomatu. Wyruszamy w miasto w poszukiwaniu map. Jak się okazuje już parę kroków od dworca obowiązuje ciut wyższy kurs taki jak w całym mieście (5,25UAH za 1$). Dobrze zaopatrzona jest księgarnia niedaleko dworca, jak i przy Prospekcie Kirowa 32. Mapy można dostać też na bazarze. Ceny ok. 4-7 chrywien za mapę. My udajemy się do kas przedsprzedaży biletów na Sewastopolskiej 22, gdzie kupujemy bilety na powrót. Po pierwszych arbuzach i melonach o 1715 wyruszamy elektriczką do Bachczysaraju, która kosztuje niecałe 2,5UAH. Tam nocujemy w bazie turystycznej Priwał. Jak się okazuje nie można już tam rozbijać namiotów, ale kierowniczka pozwala nam pod warunkiem, że złożymy namiot przed ósmą. Cena za nocleg + prysznic (wersja luks, bo przez ostatni miesiąc nie udało nam się umyć) 2 + 5UAH.

16.08.2001

Rano udajemy się do pałacu chanów, wstęp 7 (dla studentów innostrańców, wystarcza polska legitymacja) + 5UAH za fotografowanie. To był pierwszy i ostatni raz gdy kupowaliśmy bilet dla innostrańców, ale nie było motywacji do kombinowania, gdyż bilet normalny kosztował 6UAH. Podobnie było z biletem na aparat. Jednak właśnie w Bachczysaraju ten bilet był sprawdzany. Drugi raz zdarzyło się to dopiero w Jaskini Mramornajej. Więc bilet na aparat należy raczej traktować w kategoriach dobrowolnego datku. Plecaki zostawiamy na posterunku policji, który znajduje się w bramie wejściowej. Pałac robi na nas duże wrażenie, szczególnie meczet, cmentarz chanów, sale pałacowe z fontannami (szkoda tylko, że fontanna łez była nieczynna) i poselskie wrota.


Następnie udajemy się spacerkiem do Uspieńskiego Monastyru, a po krótkim zwiedzaniu dalej do Czufut-Kale . Po drodze pierwszy raz próbujemy płow, czyli baraninę z marchewka i ryżem. Bardzo dobre. Wstęp do miasta 4UAH (normalny dla Ukraińców, od tej pory takie ceny będę podawał, gdyż bez problemu udawało się takie bilety kupować). Szczególne zainteresowanie oprócz widoków i pieczar wzbudziły karaimskie kenasy. Po wyjściu z miasta udaliśmy się na największy w świecie cmentarz karaimski, który znajduje się kilkaset metrów w górę doliny, którą podchodzi się pod mury Czufut-Kale. Cmentarz jest naprawdę ogromny. Można tam odnaleźć oprócz tysięcy nagrobków także święte drzewa karaimskie - otoczone kręgami z gałęzi stare dęby. A my udaliśmy się tego dnia jeszcze na Tepe-Kermen, które okazało się najbardziej niedostępnym skalnym miastem. Ale to także dlatego, że trochę zabrakło nam szczęścia, gdyż obeszliśmy prawie całe miasto dookoła zanim udało nam się znaleźć wejście do niego. Nocleg tym razem na łonie natury, u podnóża wzgórza Tepe-Kermen.


17.08.2001

Zeszliśmy do wsi Maszyno w dolinie rzeki Kacza. Następnie zobaczyliśmy resztki klasztoru Kaczy-Kalon, a później wpadliśmy na małe co nieco do wsi Basztanowka. Tam pierwszy raz zetknęliśmy się ze służbami leśnymi, które domagały się od nas okazania dowodu zarejestrowania naszej trasy, czy czegoś w tym rodzaju. Na szczęście leśnik nie był zbyt dociekliwy więc udało nam się wykręcić. Udaliśmy się przez lasy i wzgórza do Kujbyszewa. Tam spróbowaliśmy kubełka lodów, które były naprawdę wyśmienite - robione jeszcze w starym stylu z dżemem owocowym, a nie strasznie spulchnione, rozdmuchane i aromatyzowane, z czym mamy do czynienia w Polsce. Lody w okrągłych, półkilowych kubełkach produkuje WKR 'Nowi Technologii' z Bachczysaraju. Skończyło się w końcu na czterech kubełkach. Po takim obżarstwie ruszyliśmy dalej w stronę Mangup-Kale, gdzie dotarliśmy o zmroku.


18.08.2001

Rozpoczęliśmy od zwiedzania Mangupu, który okazał się bardzo interesujący. Na samym płaskowyżu znaleźliśmy dwa źródła (zagospodarowane): jedno na końcu doliny Gaman-Dere, drugie na końcu doliny Tabana-Dere w pobliżu "turbazy". Najciekawsze są rzeczywiście okolice bastionu Teszkli-Burun. Z Mangup-Kale udaliśmy się do wsi Zalesnoje i dalej w kierunku Eski-Kermen. Na końcu dolinki Pietaja Bałka jest źródełko doprowadzone do samej drogi. Wstęp do miasta 4UAH. Miasto jest ciekawe i oferuje wspaniałe widoki. Z ciekawostek wewnątrz jednej ze skał na pn.-wsch. zboczach wykute są długie schody aż do podnóża, prawdopodobnie zapasowe wyjście z miasta. Naszym celem noclegowym był Inkerman. Szliśmy drogą koło leśniczówki. Kilkaset metrów za nią jest metalowa, zardzewiała strzałka, która wskazuje drogę. Po ok.300-400m za linią wysokiego napięcia odchodzi w lewo wyraźna ścieżka. Idziemy nią aż do nasypu(nowa droga asfaltowa). Dalej można ją znaleźć ok.30 metrów w lewo od wejścia na asfalt po drugiej stronie nasypu. Spaliśmy na skale nad kamieniołomem z widokiem na Inkerman i Zatokę Sewastopolską.

19.08.2001

Rano udaliśmy się do Inkermanu zwiedzać tamtejszy klasztor wykuty w skale z relikwiami św. Klemensa, oraz twierdzę Kalamita. Po krótkiej jeździe elektriczką byliśmy w Sewastopolu (bilet 0,79UAH). Tam oddaliśmy bagaże do przechowalni, co zresztą później robiliśmy notorycznie. Nie udało nam się kupić biletów na wieczór do Forosu, musieliśmy więc jechać następnego dnia rano. Udaliśmy się na zwiedzanie Chersonezu Taurydzkiego. Szkoda, że nie mieliśmy więcej czasu, bo rezerwat jest naprawdę ciekawy. Można go zwiedzać naprawdę parę dni (greckie kolonie, rzymskie fortyfikacje, bizantyjskie cerkwie). Sam Sewastopol bardzo nam się podobał, ale trzeba było jechać po bagaże. W okolicach dworca obległy nas babuszki z ofertami noclegu. Zaczęło się od 15 a skończyło się na 4UAH za nocleg, co prawda w ogrodzie na karimatach, ale o to właśnie nam chodziło. W nocy dopadły nas komary i paradoksalnie to właśnie tu a nie na Uralu najbardziej nas pogryzły. Ale byliśmy dla nich łatwym łupem nocując pod gołym niebem, bez żadnych zabezpieczeń.


20.08.2001

Wcześnie rano udaliśmy się na dworzec i tym razem udało się nam kupić bilety (choć już ostatnie, cena 16,4UAH) na drugi z rzędu kurs. Po kilkudziesięciu minutach i przeprawie przez skaliste góry ujrzeliśmy piękne południowe wybrzeże. Wysiedliśmy w Forosie. Okazało się, że specjalnie nie ma tam wiele do zobaczenia. Kiepsko jest też z zaopatrzeniem i jest dosyć drogo. Poleżeliśmy sobie pół dnia na dzikiej plaży. A wieczorem udaliśmy się na Krasną Skałę nad miastem, aby zobaczyć cerkiew Woskriesenia Christowa. Rzeczywiście jest ładna i jest przy niej kran z wodą. Nocowaliśmy już na Aj-Pietrińskiej Jajle.

21.08.2001

Po wspaniałym wschodzie słońca udaliśmy się grzbietem w kierunku wschodnim. Na wschód od Merben-Kajasi jest doskonała woda w studzience, która jest zaznaczona na mapie. Niestety nie mieliśmy szczęścia do widoków. Pomimo wysokiej temperatury pogoda była kiepska, gdyż przez góry przewalały się chmury. Po całodniowej wędrówce bardzo ciekawym grzbietem, zeszliśmy w stronę wybrzeża na nocleg nieco poniżej Goluboj Zaliwu, na północ od Kaciweli.

22.08.2001

Rano wyruszyliśmy starą drogą Sewastopol-Jałta do Ałupki. Tam zwiedziliśmy wspaniały pałac Woroncowa z parkiem (wstęp ze zwiedzaniem 6UAH). Zarówno pałac jak i park robią naprawdę duże wrażenie. Jest to jedno z tych miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć. Później wyruszyliśmy na poszukiwania pałacu Jusupowa w Koreizie. I chyba udało nam się go znaleźć. Chyba, bo jest tam teraz prywatne sanatorium i nie mogliśmy tego potwierdzić. Już autobusem wyruszyliśmy do Jałty , na Polanę Skazok. Tam nocowaliśmy przez najbliższe trzy noce. W tamtych okolicach jest sporo fajnych miejsc noclegowych na dziko nad strumyczkiem.


23.08.2001

Rano udaliśmy się na dworzec autobusowy aby skorzystać z tamtejszej przechowalni bagażu (0,9UAH). Wyruszyliśmy w miasto. Popłynęliśmy statkiem do Jaskółczego Gniazda. Naprawdę robi wrażenie. Potem udaliśmy się również statkiem do Liwadii, aby zwiedzić pałac - letnią rezydencję ostatnich carów, oraz miejsce obrad konferencji jałtańskiej (wstęp 6UAH). Bardzo nam się podobało. Wieczorem wróciliśmy do Jałty. Pospacerowaliśmy po mieście, obejrzeliśmy sobór Aleksandro - Newski i ormiańską świątynię Ripsime.


24.08.2001

Sytuacja rano powtórzyła się i odciążeni ruszyliśmy do Massandry zwiedzić pałac Aleksandra III (wstęp 6UAH). Był taki sobie. Ale wszystko wynagrodziła nam wytwórnia wina w Massandrze. Zwiedziliśmy zakład, a następnie udaliśmy się na degustację (25UAH). Duże wrażenie zrobiły na nas ogromne piwnice z dębowymi beczkami (o pojemności 400 litrów), oraz ok. 100 tys. butelek. Wina też były dobre. Po wyjściu z zakładu złapał nas pierwszy deszcz na Krymie i to od razu oberwanie chmury. Totalnie przemoczeni udaliśmy się do przechowalni aby się przebrać. Następnie poszliśmy na bazar, gdzie spróbowaliśmy warzyw na ostro, podobno po gruzińsku. Były rzeczywiście ostre.


25.08.2001

Tym razem już po raz ostatni zwinęliśmy się z naszej polanki. Już z garbami na plecach udaliśmy się do Nikitskiego Ogrodu Botanicznego. Oczywiście nie było problemów z zostawieniem bagaży przy wejściu. Wstęp kosztował nas 5UAH. W ogrodzie było całkiem sporo fajnych roślinek m.in. gaj bambusowy, palmy, bananowce, opuncje, granaty, itp.. Następnie udaliśmy się międzymiastowym trolejbusem do Ławrowoje. O dziwo udało nam się załapać na pierwszy przejeżdżający trolejbus. Udaliśmy się stamtąd na szczyt Ajudahu (570). Prowadzi tam czerwony "szlak". Na samym szczycie usypany jest kopiec z kamieni. Naszym następnym celem była Przełęcz Angarska. Aby się tam dostać czekaliśmy ponad godzinę na przystanku trolejbusowym. Zatrzymał nam się dopiero bodajże piąty trolejbus. Ale za to za 6 hrywien udało nam się po ok. godzinie jazdy dostać na przełęcz. Uzupełniwszy zapasy wody i nieco się posiliwszy w barze przy turbazie udaliśmy się na Czatyr-dah. Ścieżka była wygodna i odpowiednio stroma, tak że szybko wydostaliśmy się ponad granicę lasu. Na Eklizi - Burun (1527) stanęliśmy tuż przed zachodem słońca. Na szczycie całkiem nieźle wiało. Nocowaliśmy tuż pod szczytem.


26.08.2001

Rano obejrzeliśmy wschód słońca. Rozstaliśmy się też wtedy z Pawłem Kotlarzem, który musiał już wracać do Polski. A my z Olą mieliśmy zamiar zaliczyć jaskinie. W efekcie stawiliśmy się w granicach jedenastej u wejścia do Jaskini Mramornajej. Za 18UAH zwiedziliśmy całą jaskinię, co trwało półtorej godziny plus pół godziny czekania na wejście. Jaskinie bardzo nam się podobała. Ma naprawdę przebogatą szatę naciekową. Za 10USD odbywają się wieczorem specjalne trzy i półgodzinne wycieczki (tzw. s portiwne ) po nie udostępnionej części jaskini. My udaliśmy się do Zarecznoje skąd trolejbusem dostaliśmy się do Symferopola. Tam po godzinie oczekiwania zabraliśmy się autobusem do Starego Krymu (10UAH). Po przyjeździe udaliśmy się drogą w kierunku ormiańskiego klasztoru Surb - Chacz. Nocowaliśmy na łące przy drodze.


27.08.2001

Rano zwiedzaliśmy klasztor. Jest on jeszcze nie odrestaurowany, wygląda na to, że po prostu brakuje pieniędzy. A klasztor jest całkiem ciekawy. To co można teraz oglądać to oryginalne pozostałości. Stamtąd trafiliśmy do Starego Krymu. Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do rodzinnego muzeum etnograficznego Tatarów Krymskich. Wstęp 3UAH. Znajduje się ono w centrum miasta przy ulicy Kalinina 101. Nie jest duże bo zajmuje tylko jedną chatę tatarską wraz z wyposażeniem. Ale, co ważniejsze, przy muzeum działa jadłodajnia tatarska. Można tam za małe pieniądze (duży obiad dla dwóch osób za 18UAH) bardzo dobrze zjeść. Dwie Tatarki na bieżąco przygotowują pyszne domowe żarcie.

Przy okazji podaję parę słówek tatarskich, których udało nam się tam nauczyć:

  • pek niezetle - bardzo dobre
  • sahrom - dziękuję
  • szurpa - zupa
  • tatarasz - małe pierożki z nadzieniem mięsnym
  • szakarop - sałatka warzywna
  • płow - ryż, baranina i marchewka

W Starym Krymie zobaczyliśmy jeszcze najstarszy na Krymie meczet Chana Uzbeka i ruiny muzułmańskiej medresy. Na nocleg udaliśmy się na wzgórze po północnej stronie miasta.


28.08.2001

Skoro świt udaliśmy się na dworzec autobusowy. Udało nam się załapać na jakiś podmiejski autobus do Teodozji nie uwzględniony w rozkładzie jazdy (2,7UAH). Na dworcu kolejowym załadowaliśmy bagaże do skrytek i ruszyliśmy w miasto. Pierwsze kroki skierowaliśmy do galerii znanego marynisty Iwana K. Ajwazowskiego. Naprawdę było warto. Mimo, że galeria nie była jakaś ogromna, to jednak zebrane obrazy robiły wrażenie. Ajwazowski naprawdę potrafił malować morze. Następnie przeszliśmy się obejrzeć pozostałości genueńskiej cytadeli. Trafiliśmy też do najstarszej ormiańskiej cerkwi p.w. św. Sergiusza. Na ścianach ormiańskich cerkwi zobaczyć można sporo ozdobnych krzyży. Jak się dowiedzieliśmy nazywają się one chacz - kary . Po spacerze nad teodozyjskimi piaszczystymi plażami, udaliśmy się autobusem do Koktebel (2UAH). W czasie jazdy krajobraz zmieniał się na coraz bardziej stepowy. Już z okien autobusu bardzo nam się podobało. Na nocleg trafiliśmy na autokemping mieszczący się na wschodnim krańcu miasteczka. Cena noclegu w namiocie 3,5UAH za osobę + 1UAH za prysznic. Po kolacji i degustacji miejscowego wina (czerwony portwajn - bardzo dobry) udaliśmy się na zasłużony wypoczynek.

29.08.2001

Rano obudził nas ku naszemu zdziwieniu lekki deszczyk. Udaliśmy się więc do miasta na zakupy. Chcieliśmy przepłynąć się statkiem koło Złotych Wrót do Biostancji, skąd można było zwiedzić rezerwat Kara - dag. Jednak mieliśmy problemy ze znalezieniem rejsu o odpowiedniej godzinie. Nie było natomiast problemu ze znalezieniem gotowej wycieczki, która była jednak sporo droższa. Postanowiliśmy spędzić ten dzień na plaży. Po południu wypogodziło się na tyle, że dało się już leżeć na plaży. A miejsce było naprawdę piękne. Wspólnie orzekliśmy, że jest to najładniejsze miejsce do jakiego trafiliśmy na całym krymskim wybrzeżu. Utwierdził nas w tym wieczorny spacer. W nocy miasteczko tętni życiem. Jednak jest to na tyle nieduży kurort, że zgiełk i tłok nie są jeszcze uciążliwe.


30.08.2001

Po śniadaniu udaliśmy się busem do Biostancji aby zwiedzić rezerwat Kara -dag. Niestety na miejscu czekała na nas niemiła niespodzianka. Wycieczki dla turystów indywidualnych odbywają się tylko raz dziennie: albo o 830 albo o 1600, cena 7UAH. Zdesperowani postanowiliśmy w ramach oczekiwania zwiedzić Słoneczną Dolinę, jednak nie udało nam się złapać żadnego pojazdu zmierzającego w tamtą stronę. Oczekiwanie umilały nam ćwiczenia delfinów w delfinarium. W końcu o czwartej ruszyliśmy na trasę z przewodnikiem. Rezerwat okazał się naprawdę wart oczekiwania. Kara - dag to wulkaniczny masyw sprzed ok. 150 mln lat. Na jego terenie rośnie wiele endemicznych roślin. Samo ukształtowanie terenu jest niesamowicie ciekawe. Znajduję się tam mnóstwo skałek. Nam najbardziej podobała się Głowa Cyklopa. Masyw wznosi się momentami ponad czterystu metrowymi pionowymi ścianami skalnymi nad morze. Oczywiście najsłynniejszym elementem rezerwatu są Złote Wrota. Teren rezerwatu obfituje również w liczne minerały, które przed powstaniem rezerwatu były tu wydobywane (np. pucyłan ). Przewodnik opowiadał również o okolicy. Wspomniał m.in. o piaszczystych plażach Lisiej Buchty, znajdującej się gdzieś na wybrzeżu półwyspu Meganom. Wycieczkę zakończyliśmy o zmroku w Koktebel. Po kolacji z miejscowym winkiem znowu wybraliśmy się na spacer po mieście.


31.08.2001

Tego dnia po południu mieliśmy wyruszyć w dalszą drogę do Sudaku. Pierwszą połowę dnia spędziliśmy na plaży. Pogoda był całkiem ładna, mimo że było już trochę chłodniej niż na początku wyjazdu. Druga połowa nie była już dla nas aż tak przyjemna, gdyż Oli zaszkodziło winogrono, którym zajadaliśmy się na plaży. Wobec problemów żołądkowych postanowiliśmy odłożyć nasz wyjazd na następny dzień.


1.09.2001

Wcześnie rano wsiedliśmy do autobusu zmierzającego w kierunku Sudaku (5UAH). Tam oczywiście bagaże zostawiliśmy w przechowalni. Udaliśmy się zakupić bilety na powrót. Przedsprzedaż biletów prowadzona jest w centrum miasta w budce przy płoszczadzi mołodieżnaja. Bilet do Symferopola kosztował nas 12UAH. Trochę czasu spędziliśmy próbując wypłacić pieniądze przy użyciu karty. Niestety w mieście nie ma bankomatu, a miejscowe banki nie oferują takiej usługi. Trzeba było oszczędzać. Nasze kroki skierowaliśmy do sudackiej twierdzy. Naprawdę robi ona duże wrażenie, chociaż mi bardziej kojarzy się z chińskim murem niż z twierdzą. Z jej baszt można podziwiać naprawdę ładne widoki na wybrzeże (widać nawet Ajudah ). Po krótkim spacerze udaliśmy się do Nowego Światu. Tam mimo ostrzeżeń o rezerwacie zaciągnąłem Olę na Carską Plażę, na której przenocowaliśmy (zresztą plaża cieszyła się całkiem sporym zainteresowaniem wśród nocujących na dziko). Miejsce jest bardzo urokliwe. Po kolacji przy pełni księżyca oddaliśmy się w objęcia Morfeusza.


2.09.2001

O wschodzie słońca obudziły nas mewy, które próbowały zabrać mi moją koszulkę. Po śniadanku zaczęli schodzić się na plaże plażowicze. Wraz z nimi przyszła też pani, która kasowała po 3UAH za wstęp do rezerwatu. Pogoda była naprawdę piękna. Więc z plaży zwinęliśmy się dopiero po południu. Schowaliśmy plecaki w krzaki i udaliśmy się na zwiedzanie miasteczka. Chcieliśmy zwiedzić willę Golicyna. Niestety jest ona czynna w godzinach 10-15. Udało nam się jednak w sklepie firmowym wytwórni szampanów zakupić ten szlachetny trunek. Pospacerowaliśmy jeszcze po skalistych przylądkach rezerwatu podziwiając roślinność (endemiczna sosna Stankiewicza ), widoki i wschód księżyca z Groty Golicyna. Ostatni wieczór na Krymie wypełniła nam kolacja i szampan.


3.09.2001

Rano zwinęliśmy się. W Sudaku odwiedziliśmy firmowy sklep wytwórni win ze Słonecznej Doliny. Po degustacji stwierdziliśmy, że są to najlepsze wina na Krymie. Niestety w związku z brakiem gotówki nie mogliśmy w pełni zrealizować naszych zakupów. Udaliśmy się do Symferopola. Krym niestety pożegnał nas dość obfitym deszczem. Zrobiliśmy jeszcze tylko zakupy win krymskich (niestety nie było win ze Słonecznej Doliny, za to inne były dostępne w pełnym asortymencie i to nawet czasami w cenach niższych niż w wytwórni) i wsiedliśmy do pociągu do Odessy ( plackartnyj 22,92UAH). Pociąg był maksymalnie wypełniony. Zjedliśmy jeszcze ostatniego krymskiego arbuza.


4.09.2001

Po oddaniu bagażu do przechowalni w Odessie wsiedliśmy do elektriczki zmierzającej do Biłgorodu Dnistrowskiego, czyli Akermanu (4,3UAH). Tam zwiedziliśmy słynną twierdzę (2UAH). Znajduje się ona nad limanem Dniestru, około 25 minut piechotą od dworca kolejowego. Twierdza robi duże wrażenie. Potężne, surowe mury są świetnie zachowane. Dodatkową atrakcją jest usytuowanie nad limanem Dniestru, który jest w tym miejscu potężny jak morze. Po powrocie do Odessy przespacerowaliśmy się po mieście, które zrobiło na nas dokładnie odwrotne wrażenie niż kiedy byliśmy tam półtora roku wcześniej zimą. Wtedy wydawało nam się brudne i zaniedbane. Teraz robiło wrażenie czystego, zadbanego, bogatego miasta. No cóż, ale trzeba było jechać dalej. Pociąg do Lwowa był również w pełni zapełniony ( plackartnyj 31,94UAH).

5.09.2001

Ze Lwowa udaliśmy się elektriczką do Mościsk. Stamtąd autobusikiem na dworzec autobusowy i dalej na przejście graniczne do Szegini. Wszystko kosztowało nas jakieś 4UAH od osoby. Niestety na przejściu utknęliśmy w kolejkach. Przedostanie się przez granicę zajęło nam dwie godziny i czterdzieści minut. Za dwa złote dostaliśmy się busem do Przemyśla. Z powodu spóźnienia się na bezpośredni pociąg musieliśmy wybrać wariant z ekspresem przez Kraków. Wieczorem stawiliśmy się w Warszawie kończąc nasz 54-dniowy wyjazd wakacyjny. Oby było takich więcej.



 

KTE "TRAMP"
Szkoła Główna Handlowa
Al. Niepodległoœci 162
02-554 Warszawa
+48-22-5649784
Webmaster
<Klub Turystyczny Ekonomistów TRAMP>