Kurs Turystyki Górskiej Ceneria: outdoorowa porównywarka cen
www.ImprezyPodroznicze.pl
www.peron4.pl
www.szlaki.net.pl
www.skg.uw.edu.pl
Sankt Petersburg

Pomysł na zorganizowanie tego wyjazdu narodził się w czasie letnich wakacji kiedy to w drodze z Uralu Subpolarnego na Krym zawitaliśmy na ok.30 godzin do dawnej stolicy Imperium. Bardzo mi się wtedy to miasto spodobało. Czasu jednak starczyło tylko na nocny spacer i wypad do Pietrodworca.

Ale co się odwlecze to nie uciecze i sobotnim rankiem spotkaliśmy się na dworcu Warszawa Centralna w składzie: Paweł Brudło, Jacek Bator, Katarzyna Gajewska, Gosia Gwarek, Kamila Belka, Andrzej Turzyniecki i Wojtek Szulc. W Terespolu przesiedliśmy się na osobówkę do Brześcia by około 13 czasu miejscowego stanąć na białoruskiej ziemi. Mieliśmy nadzieję, że uda nam się kupić bilety na bezpośredni pociąg do Petersburga, który odjeżdżał za 1,5 godziny. I udało się dzięki wspaniałej pani kasjerce, która wykonując jakieś telefony załatwiła nam miejsca obok siebie w plackartnym wagonie (choć 3 osoby do Mińska musiały jechać kupiejnym). Cena miło nas zaskoczyła gdyż sporo słyszeliśmy o podwyżce biletów. Za bilet do Petersburga zapłaciliśmy 17,4$ a za powrotny 18$ (ach te zawiłości rosyjskich taryf). Zadowoleni ruszyliśmy w drogę. Dla niektórych uczestników była to pierwsza podróż na wschód i co za tym idzie pierwszy kontakt z rosyjskimi wagonami. Wszystkim bardzo się podobało.

Wyspani wysiedliśmy o 10 na dworcu Witebskim. Musieliśmy sobie znaleźć nocleg. Na Witebskim nikogo oferującego noclegi nie znaleźliśmy więc pojechaliśmy na dworzec Moskiewski (wcześniej wymieniliśmy trochę dolaró w u taksówkarzy, gdyż nie udało nam się znaleźć kantoru i kupiliśmy 25 przejazdowe bilety do metra ważne 15 dni za 65 rubli). Tam od razu znaleźliśmy lokum za 100 RUR za noc (3,3$). Mieszkaliśmy blisko centrum (10 minut od dworca piechotą na północ) w prywatnym mieszkaniu mając do dyspozycji duży pokój, kuchnię i łazienkę.

Rozpoczęliśmy od spaceru po mieście i wymiany pieniędzy - kurs ok. 30RUR za dolara (u taksówkarzy 28). Przeszliśmy się po Newskim Prospekcie i zwiedziliśmy Ruskij Muziej, gdzie szczególne wrażenie zrobiły na nas obrazy Ajwazowskiego i kilka fajnych ikon (szczególnie ciekawy żywot św. Jerzego). Zakupiliśmy też bilety na środę do Teatru Opery i Baletu im. Musorskiego na "Otello". Kolację zjedliśmy w restauracji blinnaja (dobre i całkiem niedrogie naleśniki).

Ranek rozpoczęliśmy od nieudanej próby zameldowania się (gdy w końcu trafiliśmy do właściwego urzędu okazało się, że jest on już zamknięty). Udaliśmy się obejrzeć wnętrze soboru Spaz na Krowi. Mimo, że nie jest to stara budowla (XIX w.) jednak robi duże wrażenie. Szkoda tylko, że cena jest równie wysoka (120RUR). Resztę dnia spędziliśmy zwiedzając nabrzeża Newy: Twierdza Pietropawłowska, Aurora, Sfinksy.

We wtorek od rana znowu próbowaliśmy się zarejestrować, ale pani w OWiRze stwierdziła, że skoro mamy w paszportach pieczątki AB, to zarejestrować powinien nas zarejestrować ten, do którego przyjechaliśmy w celach służbowych. Zrezygnowaliśmy z walki z biurokracją i pogodziliśmy się z ewentualną łapówką na granicy. Udaliśmy się zwiedzać Ermitaż. Rozpoczęliśmy od Galerii Drogocenosti. Jest to miejsce, gdzie zebrane są najcenniejsze skarby muzeum - wyroby ze złota i klejnoty. Bilet kosztuje 100 rubli, ale naprawdę się opłaca. następne 4 godziny spędziliś my zwiedzając resztę muzeum. Było to głownie malarstwo: flamandzkie, niderlandzkie i inne. Oczywiście udało nam się zobaczyć może ok. połowy zbiorów, więc postanowiliśmy wrócić tu jeszcze następnego dnia. Taka decyzja była dodatkowo uzasadniona tym, że wstęp do Ermitażu dla studentów (wszystkich krajów) jest darmowy. Dzień zakończyliśmy na dworcu autobusowym, gdzie kupiliśmy sobie bilety na czwartek rano do Nowogrodu.

Środę rozpoczęliśmy od zwiedzania Ławry Aleksandra Newskiego wraz z cmentarzem. Następnie obejrzeliśmy Monastyr Smolny i pomnik Felka Dzierżyńskiego (!!). Po południe przeznaczyliśmy na dokończenie Ermitażu. No i wreszcie wieczór w operze, całkiem zresztą przyjemny.

Wstaliśmy wcześnie rano niezbyt wyspani aby zdążyć na 7:30 na autobus do Nowogrodu (101RUR). Nowogród przywitał nas przyprószony śniegiem. Była to miła odmiana w porównaniu z szarym Petersburgiem. Zwiedzanie rozpoczęliśmy oczywiście od Kremla, z najstarszą zachowaną budowlą w Rosji - soborem Sofijskim. Zwiedziliśmy też muzeum nowogrodzkie (historia okolic, stare ikony). Następnie przebiegliśmy się po mieście wyszukując co ciekawsze cerkiewki, a jest ich w Nowogrodzie mnóstwo. Do Petersburga wróciliśmy elektriczką o 17 za 63RUR.

W piątek znów nie dane było nam się wyspać. Wstaliśmy jeszcze wcześniej aby obejrzeć wschód słońca nad jeziorem Ładoga. Udaliśmy się tam pierwszą elektriczką z dworca fińskiego (tam i z powrotem 36RUR). Udało się idealnie zdążyć. Nad brzegiem jeziora byliśmy jakieś 10 minut przed wschodem słońca. A pogoda tego ranka naprawdę dopisała (w odróżnieniu do całej reszty wyjazdu). Po powrocie do miasta zwiedziliśmy sobór Izaaka (120RUR, trochę za drogo) oraz świetny skansen kolejowy na dworcu warszawskim. Wieczór poświęciliśmy na zakupy głównie map.

Ostatni dzień i ostanie zakupy. Pociąg mieliśmy o 14:58. Jak wyjeżdżaliśmy akurat zrobiła się ładna pogoda - w końcu wyszło słońce. Wyspani wysiedliśmy rankiem w Brześciu. Po zakupie biletów do Terespola (ok.4$) udaliśmy się na odprawę. Na szczęście nie było problemów z brakiem meldunku. Pierwsze trzy osoby miały w paszportach stare meldunki i pani celniczka chyba nie patrzyła na daty bo pytała się nas jak było na Uralu czy też na kursie w Moskwie, dopiero zorientowała się przy czwartej osobie, które wcale nie miała meldunku. Ale reszta wykręciła się tym, że w Petersburgu nie chcieli wbić nam meldunku twierdząc, że jak się ma pieczątkę AB to nie trzeba mieć meldunku (oczywiście była to ściema, ale przeszło). Udało nam się z małym zapasem zdążyć na pociąg. W Terespolu przesiadka na pociąg do Warszawy i późnym popołudniem byliśmy już po wyjeździe.



 

KTE "TRAMP"
Szkoła Główna Handlowa
Al. Niepodległoœci 162
02-554 Warszawa
+48-22-5649784
Webmaster
<Klub Turystyczny Ekonomistów TRAMP>