Kurs Turystyki Górskiej Ceneria: outdoorowa porównywarka cen
www.ImprezyPodroznicze.pl
www.peron4.pl
www.szlaki.net.pl
www.skg.uw.edu.pl
Karkonosze, 17-18 V 2003
Uczestnicy: Aga, Gosia, Julia, Kasia, Ula, Aman, Jacek, Jasiek, Kuba, Marcin, Marcin, Marcin, Michał, Tomek
 
Trasy:
Sobota:Karpacz - Sowia Przeł. - Śnieżka - Spalona Strażnica - Samotnia (pieszo)
Janowice Wlk. - Przeł. Okraj - Samotnia (rowerem)
Niedziela:Samotnia - Pielgrzymy - Słonecznik - Przeł. Karkonoska - Czarcia Ambona
Czarcia Ambona - Szrenica - Szklarska Poręba (wersja 1 piesza)
Cz. Ambona - Schr. Pod Łabskim Szczytem - Szkl. Poręba (wersja 2 piesza)
Samotnia - Śnieżka - Samotnia - Szkl. Poręba (rowerzyści)

Na Dworcu Wschodnim spodziewałem się ok. 7 osób. W końcu zebrało się nas dwa razy tyle. Jak to się stało? Już na dworcu spotkaliśmy Kubę, który jechał z małą ekipą w Beskid jakiś (sam jeszcze nie wiedział), no i szybko mu udowodniliśmy, że Karkonosze i Śnieżka to lepsza propozycja. Nas zebrało się 5 (no i Kasia z bratem, oni mieli się dołączyć w Jeleniej Górze), tak więc w pociągu ekipa liczyła już 9 osób, a na Dworcu Centralnym, na wielką niespodziankę, pojawili się Aman, Jacek i Michał wraz z rowerami - zachwycili się pogodą, jaka się zrobiła w piątek po południu, i zdecydowali się na wyjazd. Część ich bagażu kazali nam przenieść do schroniska, "bo to na rowerze ciężko się jedzie z dużym bagażem". Poddaliśmy się szantażowi, i wzięliśmy od nich po torbie. Impreza rozwinęła się szybko, bo nagle przedział się zapchał, chociaż nie było gitary (ale była przynajmniej porywająca dyskusja o tym, czyja to wina). We Wrocławiu oczywiście wysiadka na knyszę, potem porywające widoki najpierw na Ślężę, na skansen kolejowy w Jaworzynie, potem na Góry Wałbrzyskie i na Rudawy Janowickie. Chłopaki z rowerem wysiedli w Janowicach, a my podziwialiśmy widoki na cel: na Śnieżkę, na Kotły. Trzeba przyznać, pogoda dopisała. W Jeleniej złapaliśmy busa oraz zgarnęliśmy Kasię i jej brata, czyli trzeciego już Marcina w grupie. Wśród pięknych krajobrazów, drogą okrężną (busiarz bał się policjantów, gdyż było nas trochę za dużo) dojechaliśmy na dworzec w Karpaczu. Oddaliśmy hołd zlikwidowanej linii kolejowej, i jazda! Przerwa na zakupy w "centrum" Karpacza, i wychodzimy. Przewodnictwo przejął Kuba, a ja zająłem się nowo kupionymi kijkami, którymi się bardzo cieszyłem. Dobrze się nam szło, szybko weszliśmy na Sowią Przełęcz, potem w nadal wyśmienitej pogodzie na Śnieżkę. Cudowne widoki, no i oczywiście tłumy ludzi. Zwiedzaliśmy UFO, podziwialiśmy widoki i zeszliśmy do Śląskiego Domu. Przyglądając się Śnieżce, ogarnęła nas satysfakcja - wielu z nas (też i ja) pierwszy raz było na Królowej Sudetów. Reszta drogi do Samotni minęła baaardzo sympatycznie: leżenie w górskiej trawie, miły spacerek drogą bitą, piękne widoki.

No i Samotnia. Czar tegoż miejsca był znany dla wielu z nas tylko z opowieści. No i faktycznie: robi wrażenie. Ominę tu kwestię ceny piwa oraz braku gitary; panie były bardzo miłe i sympatyczne, okolica piękna. Przenocowaliśmy więc, nawet i trochę posiedzieliśmy przy piwie czekając na rowerzystów. Nareszcie przyjechali, niestety Michał wyglądał tak, jak kibic Wisły po bitwie z Legią. Chłopak się wywalił, ale na szczęście opatrzyli go i nie musiał przerwać wycieczki.

Rano budziliśmy się na chmury, Kuba z Gosią wyszli wcześniej, bo chcieli dojść grzbietem do Szklarskiej, a my zdecydowaliśmy się na ścieżkę nad reglami. Po podziwianiu Pielgrzymów i po moim mniejszym wypadku (skręciłem sobie kostkę) stwierdziliśmy jednak, że wejdziemy na grzbiet, żeby zobaczyć też Słonecznik. Przy tejże skałce reszta grupy też się rozpadła: Marcin z Ulą wyszli szybko, bo chcieli zdążyć na wyciąg ze Szrenicy, Kasia z dwoma Marcinami została, im się nie spieszyło, bo chcieli zejść tylko do komunikacji, żeby do Jeleniej pojechać. Aga, Julia, Jasiek i ja szliśmy normalnym tempem, na Przełęczy Karkonoskiej rozstaliśmy się - dziewczyny zjadły obiad na polskiej stronie, w Odrodzeniu, a my, chłopaki w czeskim schronisku: gulasz, z knedliczkami i z piwem. Mmmmm.

Niestety, potem pogoda się popsuła, a po Wielkim Szyszaku nawet grad nas złapał, więc musieliśmy zejść z grzbietu. Odpoczęliśmy w schronisku, a potem szybciutko zeszliśmy do Szklarskiej Poręby. Powitała nas piękna pogoda, a w pizzerii spotkaliśmy Kubę. Nawet zdążyliśmy zjeść pizzę i na pociąg! Tam już byli wszyscy, którzy mieli być. Z pociągu jeszcze raz mieliśmy okazję podziwiać widoki już zachmurzonych gór. Później nawet impreza się rozkręciła, bo pijana grupa młodzieży szkolnej, z którą jechaliśmy, pożyczyła nam gitarę. Fajnie było.

W ogóle, Karkonosze spodobały mi się w dużej mierze. Chyba jeszcze powrócę tu.

Tomek Dombi



 

KTE "TRAMP"
Szkoła Główna Handlowa
Al. Niepodległoœci 162
02-554 Warszawa
+48-22-5649784
Webmaster
<Klub Turystyczny Ekonomistów TRAMP>