Kurs Turystyki Górskiej Ceneria: outdoorowa porównywarka cen
www.ImprezyPodroznicze.pl
www.peron4.pl
www.szlaki.net.pl
www.skg.uw.edu.pl
Rajd jesienny "Mrówki" - 11-12.10.2003

Trampowe tradycje na tegorocznych Mrówkach

10 października już na Dworcu Wschodnim łatwo się domyśliliśmy, dlaczego Rajd Jesienny nazywa się Mrówki. Z lotu ptaka te 50 zebranych na dworcu bardziej lub mniej świadomych tego, co się stanie osób wyglądało jak mrówki. Większą część stanowili ci nieświadomi, bo tylko ok. 15 osób to stali członkowie klubu turystycznego Tramp, a reszta to biszkopty, nie licząc zahartowanych już w boju, ale nielicznych wieloletnich sympatyków, dla których był to kolejny wyjazd przybliżający moment formalnego zapisu do klubu.

Celem naszej podróży była chatka Trampa w Wawrzce, gdzie mieliśmy zatrzymać się na jedną noc, a sobotę i niedzielę mieliśmy przeznaczyć na wędrówkę po Beskidzie Niskim i Sądeckim. Podczas tej podróży jechaliśmy ściśnięci w przedziałach jak sardynki w puszce, co oznacza, ni mniej ni więcej, tylko średnio po 7 osób. Organizatorzy zadbali, by każdy z uczestników wyjazdu miał możliwość zaopatrzenia się w koszulkę wyjazdową z odpowiednim nadrukiem, które to koszulki od razu w pociągu zostały przez nas nabyte.

Natychmiast też zostaliśmy zapoznani z zasadami panującymi na wyjeździe. Organizatorzy ustalili 6 różnych tras po Beskidzie Niskim i Sądeckim i polecili nam się na nie zapisywać, mając na uwadze poziom trudności poszczególnych tras, osobę prowadzącego trasę jak również ewentualnych współtowarzyszy. Zdecydowanie najzawziętszym agitatorem swojej trasy okazał się Edmund, który jako najważniejszą zaletę swojej trasy przedstawiał swoją osobę. I jak należało się spodziewać, właśnie Edmund zmontował sobie najliczniejszą grupę w liczbie 13 osób. Dla porównania najmniej liczna była grupa skromnego Jaśka, ale wtajemniczeni mówią, że było klimatycznie. Należy przyznać, że prowadzący trasy wiedzieli dobrze, komu zareklamować swoją trasę. I tak Tomek na wstępie zauważył, że jego trasa jest owszem łatwa, ale także, że on będzie się spieszył, bo chce zdążyć na mecz o godz. 17.00, by móc kibicować swoim ziomkom, Węgrom. Trasy Bastka i Jacka były najtrudniejsze, a trasa Iwony miała się okazać trasą wypoczynkową, łatwą, krótką i przyjemną. Właściwie do tej pory nie wiem, czyja grupa jako pierwsza i o której godzinie rano wyruszyła z pociągu na trasę, bo było to bardzo wcześnie, a ja postanowiłam się wtedy wyspać i odespać na zapas te wszystkie nocne godziny, które miałam najbliższej doby przeznaczyć na znacznie ciekawsze zajęcia. Trasę, na którą my się wybraliśmy, musieliśmy niestety nieco zmodyfikować (czyt. skrócić) z obawy przed ciemnościami i przed brakiem możliwości dojazdu z Krynicy do Wawrzki. Tak więc byliśmy w Krynicy tuż przed godz.17.00. i udało nam się w jakiejś pizzerii prześledzić pierwszą połowę zapowiadanego meczu piłki nożnej Polska - Węgry, a następnie razem z kilkoma innymi grupami zapakowaliśmy się wszyscy do stosownego środka transportu i udaliśmy się do Wawrzki.

Na miejsce grupa zaopatrzeniowa pod wodzą obecnego prezesa już dawno dotarła, więc wszystko było przygotowane do obchodów Trampowych tradycji. Po wzajemnym opatrzeniu sobie zbolałych stóp, obchody rozpoczęliśmy ogniskiem, gdyż było sucho, jako że przez cały dzień z chmur wiszących na niebie nie spadła nawet kropla deszczu. Na ognisku świętowaliśmy 26-ste urodziny Października, który na tę okazję zakupił stosowny trunek do podziału na 50 osób, którego tożsamości nie jestem w stanie sobie jednak przypomnieć. I kiedy tak jedząc kiełbaski i zapijając różnymi napojami, słuchaliśmy piosenki o misiu w mistrzowskim wykonaniu Edmunda, nagle spadł deszcz, który zapędził nas do chatki, dokąd świąteczne obchody natychmiast się przeniosły. Mimo doskwierającego nam na zewnątrz uczucia rześkości, wewnątrz było cieplutko dzięki staraniom kilkorga uczestników, którzy nieustannie rąbali drewno i podniecali ogień w piecu kuchennym. Ponieważ jednak przy improwizowanych "Morskich opowieściach" i innych tradycyjnych Trampowych utworach nasza wesołość ok. godz. 23.00. sięgnęła niebezpiecznej granicy, część organizatorów stanowczo zaprotestowała wobec takiego rozwoju wypadków. Dzięki talentom muzycznym Iwony i Basi oraz dowcipom Jacka i Szalejącej Ani S., udało nam się zażegnać nadciągający konflikt. Nie bez znaczenia był też fakt, że dzięki odpowiednim wpływom byliśmy w stanie kilka dokazujących osób wysłać prędko do spania. Tak więc o godz. 4.00. nad ranem udało się w uszczuplonym gronie odśpiewać tradycyjnie "Czwartą nad ranem", po czym poszliśmy każdy do własnego śpiworka.

Rano wiele osób opuścił głos, ale mimo tego trzeba było wziąć się w garść, posprzątać po nocy i wyruszyć na trasę wcześnie, żeby zdążyć na pociąg powrotny do Warszawy. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że ze względu na poniedziałkowy natłok zajęć na uczelni wiele osób zdecydowało się tłuc ekspresem do Warszawy, żeby być na miejscu już w niedzielny wieczór, co jednak było tożsame z rezygnacją z tradycyjnego powrotu pociągiem pospiesznym, podczas którego to powrotu uczyniliśmy zadość kolejnej Trampowej tradycji. Zanim jednak wyjechaliśmy do Warszawy z Grybowa, postanowiliśmy zatrzymać się na pizzę i stosowne trunki w knajpie na rynku w Grybowie. W drodze na dworzec kolejowy zaopatrzyliśmy się jeszcze w tradycyjny sprzęt potrzebny Trampom w drodze powrotnej po to, żeby w Wesołym Przedziale móc urządzić degustację lokalnych win, która zasiliła naszą kolekcję etykietek i która przebiegła nadzwyczaj sprawnie i wszystkich nas dosyć prędko uśpiła. Przed snem jednak pozwoliliśmy jeszcze, by Tomek pokropił nas wszystkich napojem energetyzującym R20, po czym wszyscy zapadliśmy w głęboki sen, z którego wybudziliśmy się ok. godz. 6.00. w rześki poniedziałkowy poranek na Dworcu Centralnym.

Dzięki temu wyjazdowi udało się nam chyba osiągnąć wyższy poziom integracji wszystkich członków i sympatyków klubu oraz zwerbować dużo świeżej krwi. Szczególne podziękowania należą się wszystkim prowadzącym trasy oraz obecnemu prezesowi klubu prowadzącemu grupę zaopatrzeniową, jak również wszystkim tym, którzy walnie przyczynili się do osiągniętego kształtu całej imprezy.



 

KTE "TRAMP"
Szkoła Główna Handlowa
Al. Niepodległoœci 162
02-554 Warszawa
+48-22-5649784
Webmaster
<Klub Turystyczny Ekonomistów TRAMP>