Kurs Turystyki Górskiej Ceneria: outdoorowa porównywarka cen
www.ImprezyPodroznicze.pl
www.peron4.pl
www.szlaki.net.pl
www.skg.uw.edu.pl
Maraton Nocny w Kampinosie, 1-2.10.2005

Na miejsce startu pod szpitalem w Dziekanowie Leśnym dotarliśmy zapchanym autobusem linii "Ł" w towarzystwie m.in. kilku dużych piesków. W skład Trampowej Druzyny wchodzili: Ola Barańska, Beata Godycka, Ola Michalik, Kasia Rucińska, Magda Trojanek, Marcin Buliński, Tomek Dombi, Jacek Duda, Tomek Dudziński, Maciek Jankowski, Michał Kowalczuk, Łukasz Marć, Paweł Nowakowski(ja), Artur Pieniądz, Andrzej Regulski, Jasiek Rolle

0 km - Przed wyruszeniem na trasę Trampowa Drużyna okrzykiem "K-T, K-T-E ,KTE TRAMP - OLE!" dodała sobie animuszu, następnie pozowała do pamiątkowego zdjęcia i zanim zdążyłem schować aparat już zniknęła w ciemności... Okazało się jednak , że nie będę musiał nikogo gonić, ponieważ wszyscy poszli zwyczajnie w złą stronę... Wyglądało to co najmniej komicznie( biorąc pod uwagę wcześniejszy okrzyk bojowy), wprawiło też prezesa w drobne zakłopotanie a innym uczestnikom maratonu dostarczyło powodu do robienia sobie z nas żartów.

1 km - Tempo było nieco ospałe, a Trampowa Drużyna skupiała się przede wszystkim na robieniu hałasu i zamieszania. Po niespełna 10-15 min Łukasz Marć, zdecydował się wycofać z maratonu na skutek odniesionych podczas wcześniejszego meczu ran

8 km - Ola B.. która zamierzała pokonać 100km narzuciła wysokie tempo i w ten sposób 8 km przeszliśmy w 1h20min a nasza głośna Drużyna została z tyłu i już dawno jej nawet nie słyszeliśmy. Szliśmy w 5 osób: Ola B., Beata, Artur, Kasia no i ja. Co chwila padało pytanie "Może zwolnimy?", na co odpowiedzią było zazwyczaj przyspieszenie i minięcie kolejnej grupki.

10 -12 km? - mniej więcej w tym miejscu szlak zielony skręcał w prawo i my podobnie.. Okazało się, że była to decyzja zła, gdyż w ten sposób zrobiliśmy co najmniej kilkaset metrów więcej! Wcześniej jeszcze Artur z Kasią zostali na chwilę z tyłu i szliśmy już tylko we troje.

18,4 km - do roztoki pozostało jeszcze 2,5 km. Robimy pierwszy przystanek. Patrzę na zegarek - 3h od startu czyli średnia jest imponująca. Po drodze dowiaduję się od Beaty jak to było w Trampie kiedyś....czyli gdy ja jeszcze byłem szczyl i o studiach nie myślałem.

21 km - Roztoka - na pierwszym punkcie kontrolnym, jesteśmy po 3,5h, Jest miło i przyjemnie: ognisko, herbatka i nie pada. Dziewczyny chcą już iść dalej, ale ja się nigdzie nie wybieram, i rozkładam się przy ognisku i czekam na resztę. "Peleton" dociera mniej więcej 30 min później i postanawia pomóc mi w odpoczywaniu i konsumpcji. Siedząc przy ognisku można było usłyszeć kilka zabawnych rozmów w stylu: "Jesteś najgłupszym facetem jakiego miałam!". Z Roztoki ruszamy tuz po północy...

22- 30 km - Powoli zaczynam odczuwać zrobione kilometry, ale od zmęczenia odrywa nas jak zawsze inteligentna dyskusja. Nie, wcale nie jest na tematy uryno-fekalne. Michał z Jackiem jako "stare Trampy" postanawiają zwiększyć swoje wpływy w Klubie i powołać stanowisko Honorowego Prezesa oraz Konwent Seniorów. Jasno i głośno dają tez do zrozumienia, że mają zamiar nadać sobie odpowiednie przywileje a następnie się "nachapać". Ja szukam w tym wszystkim miejsca dla siebie, bo jak wiadomo ciepłą posadką nie pogardzę, jednak Starzy "do koryta" dopuścić mnie nie chcą. W ten sposób docieramy Traktem Napoleońskim do Górek, gdzie robimy krótki postój z którego wcale nie chce nam się ruszać dalej.

35 km - Mniej więcej tutaj poruszony zostaje temat rzeka.... i Jasiek zaskakuje mnie znakomitą znajomością tekstów piosenek zespołu Nagły Atak Spawacza.

37km - Postój. Wstawać i iść dalej nie chce nam się jeszcze bardziej niż poprzednio

40km - drugi punkt kontrolny. Po podstemplowaniu kart startowych wybieramy łatwiejszą trasę i idziemy dalej.

44km? - Wchodzimy na asfalt, w tym momencie rozpoczynam rozmowę z Jackiem na tematy wszelkie. Po drodze o przechodzonym dystansie informują nas zapisy na asfalcie które musiały pozostać po jakichś wcześniejszych zawodach. Znaki zaczynają się od 4500m a ostatni jaki pamiętam pokazywał 9000m, zgodnie z przewidywaniami Jacka wyprzedzamy też po drodze sporo osób które wyraźnie zwalniają

50 km - O godzinie 6:10 docieramy do szkoły w Lasocinie, oddaję swoja kartę (Jacek nie, gdyż ma zamiar iść dalej) i udajemy się do świetlicy na herbatkę. W ciepłym i trochę śmierdzącym pomieszczeniu wszystkich dopada senność i zmęczenie. Jakieś 5 min po nas dociera Madziar i Marcin Be. Madziar już w wejściu oznajmia, że na 75km nie idzie. Jacek oskarża go o łamanie morale drużyny, po czym próbuje wstać i sam stwierdza(nie pamiętam słów gdyż przysypiałem) że nigdzie już dzisiaj nie pójdzie. Rozkładam się na ziemi i zasypiam z głową na krześle, autobus mamy dopiero o 8:00

Droga powrotna miała jeden jasny punkt a właściwie to były 2 - 2 Cheeseburgery w MacDonaldsie na pętli na Woli kiedy to byłem zupełnie zdezorientowany i żeby nie Prezes nie wiem jak trafiłbym do domu...



 

KTE "TRAMP"
Szkoła Główna Handlowa
Al. Niepodległoœci 162
02-554 Warszawa
+48-22-5649784
Webmaster
<Klub Turystyczny Ekonomistów TRAMP>